• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

anty- nie wiem jak inne dziewczyny, ale ja byłam bardzo zajęta (praca w szkole, matury ustne, już dzisiaj ostatni dzień na szczęście) i będę teraz częstym gościem na BB aż się wszystkim :happy2: znudzę

martussia- co za ćwok, na pocieszenie: w Wielką Sobotę poszłyśmy z córeczką zanieść koszyczek do święcenia, było zimno więc ubrałam łobuziarę w sztruksowe portki i bluze z kapturem, reszta dziewczynek była w długich kieckach w kratkę z białymi kołnierzykami. Ksiądz przywitał się z dziećmi, a do mojej córki mówi: Ty to chyba jakiś Kazio jesteś bo w spodniach i na pewno jesteś bardzo niegrzeczne, inne dziewczynki wyglądają na takie grzeczne. No palant jeden moje dziecko bardzo to przeżyło.

Karola- moim zdaniem to twoje wyniki nie są złe, tylko hemoglobina ci trochę spada, trzeba chyba żelazo brać i zielone warzywka wcinać a poza tym ty dziewczyno leż a jak boli to nie martw się co powiesz tylko leć do szpitala.

asaiczek- nie opuszczaj nas, my pomożemy tobie ty nam, razem raźniej, przemyśl to jeszcze

plenitude- trzymam kciuki (za siebie też trzymam)

Lenka- bardzo bardzo mi cię żal, naprawdę wiem co przechodzisz

Kłaczek
- też mam z tym problem, jak napiszę coś o córce to potem mam wyrzuty bo nie chcę nikomu przykrości sprawiać, ale jak czytam o dziewczynach w ciąży to jest mi lepiej- pod warunkiem że te ciąże są udane i bezproblemowe, ja wręcz oczekuje takich dobrych informacji

a propos IZW- dobre wieści zawsze cieszą

przepraszam wszystkie nowe aniołkowe mamusie, że się nie przywitałam w odpowiednim czasie, tulę was do serca, mam nadzieję, że zostaniecie z nami

dziewczyny- mamy wyniki z poradni genetycznej i kariotypy mamy prawidłowe, nie mam żadnej nadkrzepliwości, czyli nie mam żadnych zaburzeń czynników II i V leiden
 
Ostatnia edycja:
reklama
IZW &&&&&&&&&&&
Karola
ja tam cię w zupełności rozumiem.mam wręcz hopla na punkcie prywatności,a dom to mój azyl i nie lubię takich niezapowiedzianych najazdów.Lubię gości bardzo,ale wtedy gdy jestem na nich przygotowana.Sama nie odwiedzam nikogo bez zapowiedzi.Też bym się wkurzyła,zwłaszcza gdybym tak źle się czuła jak ty.Na wynikach nie bardzo się znam,więc się nie wypowiadam:-)
 
majra hejka.Zanim napisałam odpowiedź pojawił się twój post.Trzymam za słowo:-DJak czytam o tych "mądrych" księżach to od razu nasuwa mi się ulubione powiedzonko mojej babci - "nie dość,że powie mało to jeszcze głupio"!
 
Karola, nie przeadzasz bo skoro WYNAJMUJECIE mieszkanie to tym samym babka ma od niego odciety pyszcz i nie ma "goszczenia sie", wpadania na mycie czeresni i zachowywanie sie jak u siebie bo od kiedy Wam je wynajela, nie jest u siebie ale u Was. Owszem, gdybyscie rozrabiali to ma prawo Was rozliczac, ale korzystac z mieszkania nie ma prawa. No i jednak usterki nie wynikajace z Waszej winy powinna usuwac ona.
IZW, super wiesci!
Majra, tez masz ksiedza "madrego inaczej" - wydawalo mu sie ze taki dowcipny, glab jeden. Jak tu dziecku wytlumaczyc, ze sa ludzie madrzy i ci co im rozumku Bozia mniej dala? Jak budowac szacunek dziecka do doroslych nie uderzajac w jego uczucia?
 
majra co do ksiedza to nie skomentuje zachowania...moze chcial zazartowac,ale chyba w złym guscie był ten zart:wściekła/y: to fajnie,ze teraz czesciej u nas bedziesz:tak: co do wynikow genetycznych to super,ze nic tam nie znalezli.ja pamietam jak sie nimi stresowałam.pozniej zalowalam,ze wogole sie im poddałam,ale na szczescie nic nie znalezli.anty2 nio moj sie bardzo zdenerwował tym bardziej,ze to juz nie poraz pierwszy...ehhh boje sie ze bedzie tak jak nam sie dzidzia urodzi i ona bedzie tak wpadac i to w dodatq z dziecmi,a wiadomo rozne zarazki moga przynosic ze sql...ja mam taki charakter,ze moja cierpliwosc w pewnym momencie moze sie skonczyc,a nie chce sie z nia poklocic,bo bedziemy musieli pewnie na predce szukac mieszkania.wiec wolimy sobie juz teraz zaczac szukac.kłaczek no wlasnie ja tez tak sadze...na poczatq bardzo sie zdziwilismy jak podpisywalismy umowe,ze za wszelkie szkody wynikajace z eksploatacji koszta pokrywa lokator mieszkania...w tam tym mieszkaniu nie bylo mowy o czyms takim.duzo rzeczy musielismy wymieniac szczegolnie jak nam rura w scianie poszla i nam chalupke zalało to zrobilismy sami,ale kase nam kobitka normalnie odliczyla od wynajmu...ehh...nio tutaj jest sporo do zrobienia.tzn tak odswiezyc,ale np moj maz bardzo sie wkurza,bo instalacja elektryczna jest do wymiany,bo sie kontakty iskrza,ale przeciez nie bedziemy takich rzeczy robic,bo nas nie stac...porazka...

drynałam do szpitala na oddział.rozmawialam z jakas lekarka i pytała czy ból jest bardzo silny to powiedzialam jej,ze silny nie jest,ale ze towarzyszy mi juz od rana i sie martwie...kazala mi go zlokalizowac to powiedzialam,ze na poczatq wydawalo mi sie,ze jest po prawej stronie tak w okolicach jajnika,wyrostka a teraz to juz wyraznie tam gdzie watroba.odpowiedziala mi,ze to jest sprawa dla chirurga,a nie dla ginekologa i musiala bym przyjechac na izbe przyjec,ale tam musiala bym czekac ok 1h na przyjecie,bo maja kogos z wypadku:no: a na wekeend nie ma wszystkich chirurgow.zasugerowala mi poczekac do jutra i jesli nie przejdzie to przyjechac z samego rana i wg niej moze byc kilka przyczyn: albo jakas kolka watrobowa czy jak ja tam nazwała,albo mam zator w jelitach z powodu zaparc i boli,albo dziecko mi sie jakos tak ułozylo i naciska na jakis narzad...albo,albo albo...pytala jesio czy czuje ruchy to powiedzialam,ze dzis czulam mala 3 razy-rano,po poludniu i teraz troszke sie rusza...no wiec pozostaje mi czekac do rana.dzwonilam do meza powiedzial,ze jak po 5ej wroci z pracy i bedzie mi dokuczac to odrazu jedziemy...

nio kochane zjadłam sobie na wieczor troche kapusniaczku nie wiem czy to dobrze jesli to watroba,ale chodzi mi o to zeby na kibelek mnie ruszyło...mysle,ze to moze wlasnie cos od zaparc...ehh...teraz juz mnie prawie wcale nie boli,ale czuje sie taka ciezka,pełna wlasnie dlatego,ze nie moge sie wyproznic milego wieczorku
 
Ostatnia edycja:
Martusia - tak staramy się juz 3 cykl teraz mija. Bardzo bym chciała, zeby ten okres sie nie pojawił, ale jak am się pojawic to wolę, zeby już był, sobie poszedł i znów były dni plodne. Choć dzis jestem tak rozdrażniona, ze to raczej na okres :( zresztą nie mam innych objawów ciąży. Tylko ten ból jajników, ale to moze bycwszystko niestety :( 11 mam wizyte u gina.
A ten ksiądz to przegiął - przy najblizszej okazji mozesz mu wygarnąć.

Kobietka
- napewno będziesz godnei reprezentować siostrę. Ja bym chyba ryczała całe przedstawienie. Podziwiam Cię za siłę ducha!

Lenka
- Trzymaj się kochana!! Musisz być dzielna.

Karola- napisz jak z Toba?? Mam andziej, ze to dziecko zrobiło sobie z Twojej watroby poduszeczkę i dlatego Cię boli, a nie że cos poważnego. Trzymam Kciuki!

Klaczek
- do dzieła ! Wykorzystuj męża ile się da :) Możesz coś więcej napisać o teście owulacyjnym, bo rozumiem, że je stosujesz, ja jestem zielona jak pietruszka, a warto posłuchać kogos kto ma wiedzę. Bo juz3 cykl i nie wycelowałam sobie w owulacje.

Dziś znów się dowiedziałam ,zę moja koleanka jest w ciąży - plaga.... :(
W niedzielę dowiedziałam się o mojej bratowej - powiedzcie mi jak tu nie sfiksować??
Jeszcze chiwla nie będę miała znajomych, które nie są w ciąży :(

Ktos wie, co u Hony ?? Jakoś teraz 3 miesiac jej stuknie, wiem bo razem zaczynałysmy starania. Ale od tego czasu się nie odzywa
 
Martusia no niezły księzulek od siedmiu boleści...ale wiesz, Ksiądz jak to Ksiądz może żyje w innym świecie i nie wie co się dookoła dzieje...u nas jak Ksiądz po Kolędzie chodził też do nas kiedy drugie dziecko i td...naprawdę chcialam mu powiedzieć że wlaśnie poroniłam ale nie przemkneło mi to przez gardło jakoś...niech tam sobie mysli co chce w tej swojej główce...

Nisiao trzy miesiące szybko zlecą...tylko najważniejsze to zająć się czymś i nie myślec co dzień o ciaży...bo wtedy czas niestety się będzie dłużył...

Kessi spokojnie...stresem czasu nie przyśpieszysz...ja wierzę za Ciebie ze wszystko będzie dobrze...trzymam kciuki i czekam na wieści...

Lenka niestety najgorsze przed Toba...dlatego trzymaj się kochana...tulę, bardzo, ale to bardzo ci współczuje że musisz to przeżywać...też myślałam że może u Ciebie jakoś się wyklaruje sytuacja

Anty niezła historia z tym szpitalem...powiem Ci ze to kolejny dowód na to że dobroć popłaca...

IZW wielkie gratulacje

Asaiczek czemu odchodzisz? co się stało? ktoś Cię uraził?

Kobietka no musisz spełnić swoją rolę...wiadomo ty też jestes taką mamą dla niego...ja tam zawsze się smieje że mam kilkoro dzieci...łącznie z dziećmi mojej siostry...


O rany dziewczyny a mnie od jakiegoś czasu tak jakoś dziwnie boli brzuch...no taki ból rozpychający...nawet w nocy budzę się taką kulką na dole twardą...nie jest to ciągłe ale bardzo daje mi dużo do myslenia...kurcze zawsze ten okres ciązy jest dla mnie taki pechowy...pierwsza ciąza mocno zagrożona, druga poroniona...na razie czekam...ale jak ten dziwny ból będzie się nasilał to...

A ja się tak tu przyzwyczaiłam że nie wiem...nawet sie nie zapisuję na listopadówki...czuję i wiem, że jesteście jedynymi osobami które rozumieja moje lęki...kocham was za to...i to wcale nie przesadzone słowo...:-)
 
reklama
Witam
Jestem juz po zabiegu, wczoraj wróciłąm do domu. Nawet mnie nic nie boli. Może to absurdalne ale ciesze się że to już po wszystkim.
Tylko czuję się taka pusta.Ale chyba pożegnałam się z moją Kruszynka, ja będę spokojna to ona też będzie.
Czytałam ten list

" Kochana Mamo" Wiem że mnie nie widzisz,nie słyszysz i nie możesz dotknąć...ale ja jestem..istnieje..w Twoim życiu,snach Twoich,Twoim sercu...Istnieje. Kiedy byłem tam na dole,w twoim cieplym brzuchu godzinami zastanawialem sie jak to będzie kiedy będę już przy Tobie,w tym miejscu o ktorym opowiadałaś mi gładząć sie po brzuchu wieczorami kiedy chyba nie mogłaś spać.Ja wsłuchany w twoje opowiesci i kojacy twoj głos chłonąłem każde słowo,każdą informacje a potem cichutko zeby cie nie obudzić kiedy wreszczie usypiałaś marzyłem. Wyobrażałem sobie to cudowne miejsce i ciebie jak wyglądasz.Patrzyłem na swoje dziwne nożki i rączki u których nie wiem czemu było dziesięć palcówi i zastanawiałem sie czy jestem do ciebie podobny...Chyba nie-myslalem-bo ty pewnie jestes piekna a ja taki dziwny,pomarszczony...no i po co mi dziesiec palcow -myślałem? A potem nagle wszystko sie jednego dnia zmieniło.Płakałaś głośno głaszcząc brzuch i juz nie było opowieści.To nie może być prawda-mówiłaś-godzinami . Słuchałem teraz jak płaczesz,krzyczysz,prosisz i błagasz.A ja nie wiedziałem o co i dlaczego? Chciałem Cie barzdo pocieszyc więc wywracałem fikolki żebyś poczuła że ja tu jestem i cię kocham, ale wtedy ty plakałaś jescze bardziej.
A potem nadszedl ten straszny dzień.Zobaczyłem ze ktoś świeci mi po oczach,straszne światlo wpadalo w głąb ciebie, nie wiem skąd a ty powtarzałaś ze będzie dobrze,musi być.Ale płakałaś -słyszałem.Kiedy nagle wszystko zrobiło się czarne a mnie wciągnęło coś i pchało mocno zrobiło się cicho.Ktoś już trymał mnie na rękach ale to nie byłaś ty.A potem usnąłem i kiedy otworzylem oczy,wszystko wkoło mnie zalewał błekit w każdych odcieniach.Byłem ten sam-mały,pomarszczony i z dziesięcioma palcami u rąk.Ale ciebie nigdzie nie było.Obok mnie siedział rudy chłopczyk i uśmiechnął sie do mnie.Witaj-powiedział. Gdzie moja mama-zapytałem? I wtedy on opwiedział mi wszystko.Ze nie kazde dziecko trafia do swoich rodzicow,i ze nie niema zwiazku jak bardzo oni kochali i chcieli,ze teraz tu jest moje miejsce,posrod innych malych Aniolkow.Ze bedzie mi ciebie mamo brakowalo ale musimy oboje nauczyc sie zyc bez siebie.I musialem nauczyc sie tak zyc,Nie, nie bylo mi łatwo,plakałem tak jak ty wtedy i cierpialem tak jak ty wtedy.Ale jest mi tu naprawde dobrze.Mma wielu przyjaciol,wiele zabawy,wiele radosci.Ale nie szalejemy calymi dniami na łace,mamo.Pomagamy starszym ludziom przeprowadzic ich na spotkanie tu w niebie.Znajdujemy ich rodziny,mężow,żony,dzieci żeby mogli się z nimi spotkać.Możesz być ze mnie dumna,mamo.Jestem grzecznym Aniołkiem,naprawdę.No..czasem tylko robimy sobie psikusy i troszkę narozrabiamy kiedy skrzydełkami zachaczamy o klomby kwiatów,ale wiesz... jak się bawimy w berka to czasem nas ponosi...Kiedy tu się znalazłem mój przyjaciel wytłumaczył mi też że nie moge kontaktować sie z toba osobiście..czasem tylko pojawic sie w twoich snach ale nic więcej.Ostatno jednak zaczęłem robić sie powoli przezroczysty i skrzydełka mi nie działają jak kiedyś.Przyjaciel poptarzył,pokiwał smutno głową i zabrał mnie na ziemię.Usiedliśmu na białym krzyżu i naglę CIĘ zobaczyłem,Wiedziałem że to ty,poznałem twoj głos.Stałaś tam w deszczu i płakałaś powtarzając że tak bardzo cierpisz,że tak bardzo tęsknisz,ze nie chcesz już żyć....Przyjaciel popatrzył na moje skrzydełka i powiedział że musimy coś zrobić,żeby Ci pomoc.Bo nie możesz tak dalej cierpieć,musisz żyć bo wobec ciebie jest jeszcze wiele planów które musisz zrobić.że są gdzieś dzieci którym musisz pomoc przejść przez zycie i otoczyć je miłością tak wielką jak tą która teraz powoduje twoj wielki ból.Więc piszę do ciebie mamo ten list,pierwszy i ostatni.Musisz wziąść się w garść,musisz się uśmiechać,zyć,dzielić się radościa z innymi.Ja cie bardzo mocno kocham i wiem ze to zmojego powodu płaczesz ale tak nie można..Każda twoja kolejna łza powoduje że moje skrzydełka znikają.Kiedy ty sie poddasz ja tez zniknę,Tu na górze istnieje dzieki tobie i twoim myslom o mnie.Ale tylko tym dobrym mysłą.Bo kiedy bedziesz cały czas tak strasznie rozpaczać to żał zaleje twoje srece,smutek przesłoni ci świat i bedziesz tylko myslała o tym co straciłas.Zapomnisz o mnie.Nie ,nie zaperzeczaj ze nigdy nie zapomnisz.Pamięć to zachowanie w sobie tych radosnych chwil a ciebie pogrąża smutek-on nie jest dobry.Każdy twoj usmiech to dla mnie radosna chwila.Dzięki tobie mogę zrobić jeszcze tyle dobrego.Zebys widziala tą radosć kiedy znajduję najbliższych ludziom którzy tu trafili...Z twojego szczescia czerpie swoja sile.Prosze mamo żyj dalej i zachowaj mnie w sercu i myslach.Bo nie długo poza smutkiem nie będzie już tam miejsca dla mnie... Kocham cie mamo..I nie jesteś sama-pamiętaj.I nie mów że mnie już nie ma! JESTEM..Zobaczysz mnie w oczach swoich dzieci,usłyszysz w radosnym ich śmiechu,poczujesz kiedy przytulać je bedziesz i kołysać do snu.Ja tam zawsze będę,zawsze przy tobie.Zawsze.Tylko proszę żyj mamo bo smutek powoduje że znikam...a wtedy nic już nie będzie..mnie już nie będzie,,,Kocham cie mamo.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry