kłaczek
Fanka BB :)
Kobietko, spoko - tez mialam do czynienia z psychiatra i jedna z moich ulubionych zabaw bylo szokowanie znajomych. Zawsze postrzegano mnie za pogodna babe nie do zdarcia, wrecz takiego "wujka late" w spodnicy, sciane placzu dla kazdego komu potrzebny rekaw do wysmarkania, a tu prosze - depresja, psychiatra i prochy... I powiem Ci, ze kilka kontaktow mi sie "rozmydlilo" - po czesci ze ja "wariat", czesc, dlatego ze przestalam pozwalac sie obciazac problemami ludzi, ktorych sytuwacja de facto byla o niebo lepsza od mojej. Przestalam kiwac glowa ze zrozumieniem i uzalac sie nad marudami, a zaczelam mowic co o tym mysle.. I przestalam w zw. z tym byc "przytulna sciana placzu". Mala strata jak dla mnie.
Martussia, jesli ten ksiadz chlapie ozorem dookola, to faktycznie swinia jest po prostu i tyle. Piszesz ze widzial blizne a i tak naciskal... Coz - powiazan miedzy tarczyca a ciaza moze nie znac, ale pchac sie z butami w tak intymne sprawy jak planowanie rodziny... Za duzo sobie pozwala. Cymbal jeden. Jakby jeszcze cos, to powiedz ze zaludnianie ziemi zostawiacie Chinczykom.;-)
Lenka... Nie wiem co powiedziec... Trzymaj sie, Dziewczyno. Cud MUSI sie wydarzyc, moze tylko nie teraz. Tak bardzo chcialabym Ci pomoc...
Anty, sa momenty, ze trzeba zwolnic, odpiac sie na jakis czas... Mialam tak w ciazy z Karolem. Kazda strata tutaj, potegowala moj lek o wlasna ciaze, potrzebowalam nadziei i radosci, a tu wciaz pojawialy sie problemy z zajsciem, straty, smutek... Potem urodzilam malego - to ogromna radosc i nie sposob sie nie cieszyc, tylko jak tu swiecic w oczy ta radoscia, kobietom ktore wlasnie stracily swoje malenstwa? Ciezko jest bedac swiezo upieczona i szczesliwa jak cholera matka, wczuc sie w bol drugiej osoby, a z kolei cwierkac radosnie komus kto placze... Jakby zgrzyt, co nie? W tej chwili nadal Karol jest mi numer 1, zaraz po nim starania o kolejna ciaze. Czasem sobie niezle w pysk daje zeby nie jechac postow o malym, ktore naturalnie sie same nasuwaja - a to przewraca sie, a to zabek mu wylazl, a to cos tam... Jak to matka przy dziecku, ktore wypelnia jej swiat. Tylko tutaj to zgrzyt w moim odczuciu. Wrocilam tu, bo zostalo w tym watku sporo babeczek z ktorymi czuje wiez, ale maly urlop od czasu do czasu... Wtedy kobietki na troche znikaja.
Martussia, jesli ten ksiadz chlapie ozorem dookola, to faktycznie swinia jest po prostu i tyle. Piszesz ze widzial blizne a i tak naciskal... Coz - powiazan miedzy tarczyca a ciaza moze nie znac, ale pchac sie z butami w tak intymne sprawy jak planowanie rodziny... Za duzo sobie pozwala. Cymbal jeden. Jakby jeszcze cos, to powiedz ze zaludnianie ziemi zostawiacie Chinczykom.;-)
Lenka... Nie wiem co powiedziec... Trzymaj sie, Dziewczyno. Cud MUSI sie wydarzyc, moze tylko nie teraz. Tak bardzo chcialabym Ci pomoc...
Anty, sa momenty, ze trzeba zwolnic, odpiac sie na jakis czas... Mialam tak w ciazy z Karolem. Kazda strata tutaj, potegowala moj lek o wlasna ciaze, potrzebowalam nadziei i radosci, a tu wciaz pojawialy sie problemy z zajsciem, straty, smutek... Potem urodzilam malego - to ogromna radosc i nie sposob sie nie cieszyc, tylko jak tu swiecic w oczy ta radoscia, kobietom ktore wlasnie stracily swoje malenstwa? Ciezko jest bedac swiezo upieczona i szczesliwa jak cholera matka, wczuc sie w bol drugiej osoby, a z kolei cwierkac radosnie komus kto placze... Jakby zgrzyt, co nie? W tej chwili nadal Karol jest mi numer 1, zaraz po nim starania o kolejna ciaze. Czasem sobie niezle w pysk daje zeby nie jechac postow o malym, ktore naturalnie sie same nasuwaja - a to przewraca sie, a to zabek mu wylazl, a to cos tam... Jak to matka przy dziecku, ktore wypelnia jej swiat. Tylko tutaj to zgrzyt w moim odczuciu. Wrocilam tu, bo zostalo w tym watku sporo babeczek z ktorymi czuje wiez, ale maly urlop od czasu do czasu... Wtedy kobietki na troche znikaja.
Ostatnia edycja:






mieszkanie wynajmujemy od takiej mlodej laski po 30stce,ktora ma 2 dzieci w wieku 7,9 lat...i wszystko byloby super gdyby te dzieciaki potrafily sie zachowac i gdyby ona informowala nas wczesniej o tym,ze np chce wpasc po cos tam.bylo ustalone,ze bedzie przyjezdzac 10go po kase i tyle.ona mieszka ok 40km od naszej miejscowosci...to nie tylko 10go przyjezdza,ale zawsze wtedy kiedy jej sie zachce i nie dzwoni wczesniej mnie o tym poinformowac tylko 5min przed tym jak juz jedzie tak jak dzis...zle sie czuje,leze,a ta dzwoni i mowi,ze za 5 minut jest i czy moze wejsc z dziecmi,bo kupila im czeresnie i chcialyby je umyc