• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

Kobietko, spoko - tez mialam do czynienia z psychiatra i jedna z moich ulubionych zabaw bylo szokowanie znajomych. Zawsze postrzegano mnie za pogodna babe nie do zdarcia, wrecz takiego "wujka late" w spodnicy, sciane placzu dla kazdego komu potrzebny rekaw do wysmarkania, a tu prosze - depresja, psychiatra i prochy... I powiem Ci, ze kilka kontaktow mi sie "rozmydlilo" - po czesci ze ja "wariat", czesc, dlatego ze przestalam pozwalac sie obciazac problemami ludzi, ktorych sytuwacja de facto byla o niebo lepsza od mojej. Przestalam kiwac glowa ze zrozumieniem i uzalac sie nad marudami, a zaczelam mowic co o tym mysle.. I przestalam w zw. z tym byc "przytulna sciana placzu". Mala strata jak dla mnie.
Martussia, jesli ten ksiadz chlapie ozorem dookola, to faktycznie swinia jest po prostu i tyle. Piszesz ze widzial blizne a i tak naciskal... Coz - powiazan miedzy tarczyca a ciaza moze nie znac, ale pchac sie z butami w tak intymne sprawy jak planowanie rodziny... Za duzo sobie pozwala. Cymbal jeden. Jakby jeszcze cos, to powiedz ze zaludnianie ziemi zostawiacie Chinczykom.;-)
Lenka... Nie wiem co powiedziec... Trzymaj sie, Dziewczyno. Cud MUSI sie wydarzyc, moze tylko nie teraz. Tak bardzo chcialabym Ci pomoc...
Anty, sa momenty, ze trzeba zwolnic, odpiac sie na jakis czas... Mialam tak w ciazy z Karolem. Kazda strata tutaj, potegowala moj lek o wlasna ciaze, potrzebowalam nadziei i radosci, a tu wciaz pojawialy sie problemy z zajsciem, straty, smutek... Potem urodzilam malego - to ogromna radosc i nie sposob sie nie cieszyc, tylko jak tu swiecic w oczy ta radoscia, kobietom ktore wlasnie stracily swoje malenstwa? Ciezko jest bedac swiezo upieczona i szczesliwa jak cholera matka, wczuc sie w bol drugiej osoby, a z kolei cwierkac radosnie komus kto placze... Jakby zgrzyt, co nie? W tej chwili nadal Karol jest mi numer 1, zaraz po nim starania o kolejna ciaze. Czasem sobie niezle w pysk daje zeby nie jechac postow o malym, ktore naturalnie sie same nasuwaja - a to przewraca sie, a to zabek mu wylazl, a to cos tam... Jak to matka przy dziecku, ktore wypelnia jej swiat. Tylko tutaj to zgrzyt w moim odczuciu. Wrocilam tu, bo zostalo w tym watku sporo babeczek z ktorymi czuje wiez, ale maly urlop od czasu do czasu... Wtedy kobietki na troche znikaja.
 
Ostatnia edycja:
reklama
kłaczku rozumiem to wszystko,ale i tak trochę mi smutno...;-)A co do zgrzytów...piszę wyłącznie w swoim imieniu,ja tam lubię czytać o twoim gościu,zawsze się wtedy uśmiecham,a Bóg mi świadkiem,że potrzeba mi teraz wielu uśmiechów:-)
Ci pseudoznajomi nie zasługiwali na twoją przyjaźń,to zwykłe emocjonalne pijawki wysysające twoją radość i tyle.I dobrze,że ich odczepiłaś.Sama potrzebowałam nieraz się komuś wyżalić,ale gdy sytuacja się odwróciła ja też bylam na posterunku nadstawiając rękaw;-)Niestety wiem,że nie każdy tak ma.Kiedyś byłam bardzo blisko związana z moją kuzynką (a przynajmniej mnie się tak wydawało),zabieralam ją wszędzie gdy nie miała nikogo,mimo że jechałam ze swoim chłopakiem,pożyczałam jej ciuchy,jeździłam pocieszać,gdy miała doła.A gdy ja siedziałam w domu po operacji (chodziłam odrobinę o kulach) i naprawdę potrzebowałam kontaktu z innymi ludźmi,to przez 3 m-ce nie znalazła godzinki czasu,żeby mnie odwiedzić.Ba,w chwili kiedy ja leżałam na stole operacyjnym ona dzwoniła do mojej siostry pytać o zespół na wesele swojego brata,czy można się przy nim fajnie pobawić...I dopiero jak siostra powiedziała jej,że ona nie ma do tego dziś głowy,bo się przejmują mną,to spytała "a, no właśnie jak tam z nią".
Także takim znajomym "kij w oko,bo w d...ę to przyjemność"
 
Lenka strasznie mi przykro ;( Tulę Cię do serca ;*

Anty to że nie mam nawet grama szacunku do tego księdza nie oznacza że przekreśliłam swoją wiarę. Może nie jestem jedną z najbardziej praktykujących osób ale wiarę w Stwórcę mam ogromną, bez niej chyba całkowicie bym się załamała po stracie. Ja też uważa, że dobro wcześniej czy później ale zawsze do nas powraca. A nawet jeśli nie powróci to przynajmniej ja pomagając innym ma poczucie spełnienia i zadowolenia z samej siebie :-) A co do przywiązania do forumowiczek to ja też tak mam. Stale Was podczytuje i jestem ciekawa co u Was słychać no i nie ukrywam, że czekam szczególnie na te szczęśliwe wiadomości :tak:

Kłaczek ewentualnie sprawę zaludniania ziemi mogę pozostawić jeszcze muzułmanom, ale chyba jednak wolę urodzić moją wymarzoną trójeczkę ;-)

Anty muszę zapamiętać Twój tekst haha :-p:-p Bo to święta racja!!
 
Kłaczek- dokladnie,bo tak jak to mówisz na tym bydle ciężko ustać ,żeby go w pionie utrzymać,jeszcze męża miałam na tyle.nie mam prawa jazdy i raczej nie wyjeżdżam na drogi już....bo mąż sprzedał moto :( czasem brakuje tych wypadow za miasto,korki nie obowiązują :D do tego zloty też są fajne,no i ta adrenalinka :tak:brakuje mi tego....
 
anty2 ja tez sie czuje zwiazana z wami wszystkimi...wogole lubie czytac co u was.tworzymy tu jakas taka swoja mala spolecznosc i to jest fajne...

kochane wstawiam swoje wyniki badan z dzis.myslicie ze wszystko oki???

20120525003.jpg20120525005badania.jpg

wogole bedziemy musieli sobie chyba szukac innego mieszkania,bo tutaj zaczynaja nam nerwy dawac we znaki:wściekła/y: mieszkanie wynajmujemy od takiej mlodej laski po 30stce,ktora ma 2 dzieci w wieku 7,9 lat...i wszystko byloby super gdyby te dzieciaki potrafily sie zachowac i gdyby ona informowala nas wczesniej o tym,ze np chce wpasc po cos tam.bylo ustalone,ze bedzie przyjezdzac 10go po kase i tyle.ona mieszka ok 40km od naszej miejscowosci...to nie tylko 10go przyjezdza,ale zawsze wtedy kiedy jej sie zachce i nie dzwoni wczesniej mnie o tym poinformowac tylko 5min przed tym jak juz jedzie tak jak dzis...zle sie czuje,leze,a ta dzwoni i mowi,ze za 5 minut jest i czy moze wejsc z dziecmi,bo kupila im czeresnie i chcialyby je umyc:szok::wściekła/y: no to musialam wstac,zamknac psa,bo jej dzieci na dupie nie umieja usiedziec tylko chodza po mieszkaniu,zagladaja w kazdy kont,pluja z balkonu:szok: a moj pies wiecie jaki jest...:-( maz sie wkurzyl jak zawsze w takiej sytuacji,a to juz nie pierwszy raz kiedy ona dzwoni bez zapowiedzenia nas odwiedza...weszli to poszlam im umyc te czeresnie,bo nie lubie jak ktos mi sie po kuchni pałeta,a ta na to,ze chyba mnie obudzili to mowie,ze tak,bo zle sie czuje to zamiast wyjsc to rozsiadła sie w fotelu z corka,a syn plul z balkonu pestkami:szok::wściekła/y: no,ale przeciez co sie odezwe???? to nie nasze mieszkanie...tyle,ze tak sie nie robi...troch kultury mysle,ze powinna miec.miala przyjechac tylko po listy,bo skrzynka jest na dole to sobie wyjmuje sama...i jesio z tekstem do corki,ze jak dziecko mi sie urodzi to przyjada zobaczyc...noz ku....a!!!! a moze ja sobie nie zycze???? nie zapytała...na szczescie po 10 minutach wyszla...ehh...jak wczesniej mieszkalismy na osiedlu obok to mielismy taka fajna babke.10go przyjezdzala,rozliczalismy sie i wsio.nie dzwonila dopoki sami nie zadzwonilismy.jak sie cos popsulo to pytala czy mamy kase zeby naprawic jak tak to odliczala pozniej nam od wynajmu...nie bylo wpieprzania sie.nigdy nie siedziala dłuzej niz 5 minut.a tutaj nie dosc,ze jak sie cos popsuje to musimy sami za to bulic to jeszcze mieszkamy tutaj inkognito,bo ona tego mieszkania nie ma na wlasnosc i jakby sie ktos dowiedzial,ze wynajmuje to moglaby miec klopoty...ehh...nie stac nas narazie na nic swojego,ale prywatnosc jest wazna...wiec bedziemy szukac czegos innego,bo pozniej jak sie dziecko urodzi to nie bede rzucac wszystkego,bo jej sie zachce wpasc z niezapowiedziana wizyta...moze pomyslicie,ze przesadzam,ze to nie jest problem,ale dla mnie jest:-(
 
Witam ja znów w biegu i nie w temacie - melduje tylko że u nas ok termin z 21 grudnia nieaktualny - nowy termin mam na 17 - miałam jednak to usg i okazało sie że kruszynka jest faktycznie o 4 dni starsza niż wg miesiączki, musze se zmienić suwaczek jak bede miała z tym netem w końcu ok :D w pracy mała nerwówka już oficjalnie ogłosiłam ze 11 czerwca na wizycie wezmę L4, siorka 13 czerwca również - szef w nasze zastępstwo nikogo nie zatrudnił do tej pory ... szkoda słów, pewnie bedzie sam stał :D bo dziewczyny maja porozpisywane urlopy.
Co do maleństwa jest starsze serduszko bije, jest ruchliwe, wszystkie narządy ma w brzuszku a nie na zewnątrz i tylko tyle wiem albo aż tyle bo dla mnie to bardzo dużo, jedna z wad poprzedniej ciąży wykluczona. Za tydzień mam badania w Genomie i wierze że wszystko bedzie ok, staram sie "rozmyslać" jak najmniej i o dziwo nawet dobrze mi to wychodzi.
Ok zmykam całuje i ściskam mocno wszystkie, jak już bedę na L4 bedę spamować każdego dnia :D
Gdybym nie miała okazji do przyszłej soboty was nawiedzić to prosze o kciukaski.
pa pa
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry