Bett kochana nie zrozum mnie źle ale cieszę się że ktoś ma podobne problemy do moich, tzn chodzi mi o łazenie z ledwościa i duuuże problemy ze snem...i w dodatku bolą mnie strasznie kości miednicowe, tak bardzo, że nie mogę chodzić, nawet jak lezę to mnie boli. masz tak też? z Lilą tak nie miałam a przynajmniej nie w takim stopniu...trochę się martwię...
Anilek, Enya ...
Elka....przykro mi ze małpa przylazła...
As...dobrze że nic poważnego się nie stało ani Tobie ani Małej... ale strachu sie najadłaś...nie ma co...
Karola rzeczywiscie młodziutka jesteś...tyle samo miałam lat jak urodziłam Lilę...
Ilii też miałam taki problem z lilą...na poczatku mnie to denerwowało bo jestem z tych co nie lubią jak dziecko starsze kogoś zna a przechodzi obok i ani me ani be...dlatego od najmłodszych lat wpajalam Lilce to dzień dobry i do widzenia. ona tak samo jak u Ciebie, raz powiedziała, raz nie. podeszłam do tego tak że po prostu jej przypominamy o tym ale bez jakieś presji, jak mówi ze nie chce to nie, zamykam temat. ale widzę ze teraz coraz częsciej ładnie i głosno się wita i żegna. także spokojnie, myślę że jak będziecie poruszać ten temat co jakiś czas to i Zosia w końcu będzie się witac zawsze...a teraz wiadomo, to dla niej też może być stres skoro ma nową panią i dzieciaki w grupie...
Jeśli chodzi o wiek...mi stukneła w tym roku 30


a Pawłowi 34...
wczoraj byłam na stryszku u tesciowej i wreszcie troszkę poprzebierałam ciuszki dla Hani...trochę tego mam...

ale tych na zimę jak na lekarstwo...całuski dla wszystkich...