• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

asa as jest u nas praktycznie legendą, heroiczną bohaterką, dołączyłam do forum gdy była w ciąży, opisała to bardzo krótko, ale dziewczyny wiedza co się działo, karola, bett, aniunia, gatto, kłaczek, zjola, lilijanna, myszka i wiele innych dziewczyn widziało jej walkę o każdy dzień ciąży, by Karolinka poczekała jeszcze choć te kilka dni w brzuchu.. as nie leżała sobie na oddziale czekając na poród, cyklicznie krwawiła, nie lekko plamiła, ale krwawiła, to powodowało, że psychicznie bardzo źle się czuła bo była cały czas w ogromnym strachu o córeczkę, jej organizm również mocno na tym cierpiał. wszystkie tu drżałyśmy na wieść, że as znowu krwawi, że w szpitalu robią co mogą, cała ciąża była z przebojami, nie miała lekko, niejedna z nas mogłaby się tam załamać. miała opiekę mądrego profesora, to dużo dało, cała historia as którą znamy powoduje, że uznajemy ja za mega silną kobietę, walczyła bardzo dzielnie i dlatego z taką przyjemnością oglądamy dziś zdjęcia Karolinki, jest prawdziwym cudem bo poród też był ciężki, as mocno krwawiła i w szpitalu nie wiedzieli co robić. nie piszę tego by Cię straszyć, bo każda ciąża ma w sobie ryzyko, ale ja osobiście bardzo podziwiam as, jej siłę i wolę walki. to co tu przeżyłyśmy z nią i jak bywała i była w szpitalu sprawiło, że narodziny Karolinki przyjęłyśmy z ogromną radością i ulgą. niech rośnie zdrowo i wspaniale się rozwija ku uciesze mamy.
kochana tak to opisałaś ,ŻE SIĘ PORYCZAŁAM :szok::szok::szok::szok:
I nadal chlipię patrzac przez łzy na małą iskierkę ,która pełza teraz po podłodze .
Asa to ciężka walka ,ale da się .
Razem ze mną na patologii leżały jeszcze 3 dziewczyny z przodującym łożyskiem .
Wszystkie wytrawałyśmy do końca i urodziłyśmy zdrowe dzieciaczki :tak::tak::tak:
Jak chcesz to poczytaj sobie ten wątek od dnia 1 marca 2012 ,bo wtedy tak na poważnie zaczeła się walka o Karolinkę i mnie .Moje życie też było zagrożone ,ale obie dałyśmy radę :tak::tak::tak:
Ty też dasz ,choćby nie wiem co się stało ,to nadzieja zawsze umiera ostatnia .;-):-):-)
 
reklama
jezuuuu doczytam was później, bo dopiero wróciliśmy, a jestem tak podjarana, że szok!!!!
40 min oglądaliśmy naszą dzidzię, jest cudowna ahhhhhhh :-):-) a tak ruchliwy, że pani doktor się umęczyła w niektórych momentach żeby go ułożyć, straszna wiercipiętka :-p
serducho 156 uderzen/min, wszystko ale to WSZYSTKO prawidłowe!!! iiiiiiiiii na 90% będzie.... siusiak!!! mąż jest wniebowzięty :D ale jego widok oglądającego maluszka aż mnie rozczulił..

a tu łapka dla ciotek :)
Zobacz załącznik 533159
 
Ostatnia edycja:
Pleni pieknie to opisalas. Nie wiedzialam ze as tyle przeszla. Sama sie az poryczalam :sad:
As dobrze ze wszystko zakonczylo sie szczesliwie i ty i Karolinka mozecie cieszyc sie soba nawzajem. Super jest patrzec jak dorasta i uczy sie co chwile czegos nowego, mam nadzieje ze kiedys tez tego doswiadcze. Podziwiam twoja sile :-D

Iza gratulacje :laugh2: super ze wszystko dobrze i ze synuś ;-)
 
Ostatnia edycja:
Neta niestety kolejny cykl tez odpada :-( z mezem stwierdzilismy ze robimy 2 miesiace przerwy ze starankami na regeneracje (napewno dobrze mi to zrobi) toche witaminek nie zaszkodzi no i podreperuje troszke cialo silownia glownie brzuszek wzmocnie bo od 3 miesiecy doszlo 10kg i to tez mnie doluje. Mam nadzieje ze wiosna jak najszybciej przyjdzie a czas szybko zleci bo nie lubie czekania. Niby to tylko 2 miesiace ale dla mnie to az i wiem ze musze wytrzymac.
Ale za ciebie trzymam mocno kciuki &&& zeby sie udalo :-)

Dzięki kochana za kciuki :) ale powiem Ci,że we wrześniu 2012 jak właśnie też trochę odpuściliśmy bo miałam inne problemy, wcale dni nie liczyłam ani nic to wtedy zaszłam... Więc może u Ciebie też tak będzie :-)

Izka GRATULACJE wiedziałam, że MUSI być dobrze :)
 
O tak As wiele przeszła i tak jak Pleni napisała każda z nas drżała o jej zdrowie i Karolinki. Cuda i wspaniałe zakończenia zdarzają się a ten wątek jest tego wybitnym przykładem!!!! I niech tak bedzie jak najczęściej:biggrin2:
Anty ja pracuję jako księgowa w szpitalu, mam stałą pracę od 7-15, po godzinach siedzę bardzo rzadko i w sumie bardziej z własnej woli niż przymusu, mam czas żeby odebrać dziecko z przedszkola i jeszcze coś załatwić, nikt krzywo nie patrzy na matki z dziećmi i choroby dzieci (mnie na szczęście zdarzyło się przez 5 lat być tylko raz na zwolnieniu po 1 poronieniu ale koleżanki chodzą na zwolnienia i nie ma problemu). Mam super szefowe, w miarę wyrozumiałe i broniące nasz przed dyrektorką. Nie zarabiam kokosów, wiele razy towarzyszy mi stres -praca odpowiedzialna - finanse publiczne, no i wiadomo jak teraz straszą zwolnieniami w szpitalach. Ale nie jest źle...My z K. jakoś sobie dajemy tak radę i powiedziałabym że nasz związek bardzo sie przez to umocnił bo bardzo tęsknimy za sobą:biggrin2: Nie kłócimy się aż tak często bo szkoda nam czasu i w sumie teraz dopiero zrozumieliśmy jakby to było bez tej drugiej osoby. Mój tata dla przykładu przepracował około 20 lat za granicą w różnych krajach i z moją mamą nadal są małżeństem, bez fajerwerków ale się szanują i chyba kochają. Ja tak nie chcę bo wolałabym mieć na stałe męża przy sobie ale tak jak pisałam i dla mnie i dla mojego K. to stan przejściowy:biggrin2:

A ja dzisiaj puściłam pawika, a nawet dwa:-p. Pojechałam do babci - napsała mnie kopytkami a potem słodyczami i poszło. W ogóle czuję sie fatalnie - w nocy nie spałam bo strasznie bolały mnie piersi (!?), obudził mnie głód i niestety bóle podbrzusza. Bóle puściły koło południa ale oprócz tego odkryłam że ten śluz którego mam mnóstwo jest od czasu do czasu lekko różowawy. Biore dupka 3x1 pomimo zaleceń 2x1 bo boje sie o te bóle i do wizyty chcę tak brać. Gin sie troche zdziwi że tak szybko skończę opakowanie no ale cóż. Wiem że to nie zaszkodzi a moze pomóc...Jeszcze tylko niecałe 3 dni :nerd:
Izka SUPER!!!!!! Bardzo bardzo sie cieszę:-)
 
enya mmm...kopytka ale pysznosci, uwielbiam. Co do dupka to mysle ze nie zaszkodzi a pomoze. Moja kuzynka tak brala luteine (lekarz kazal 2x1 a ona brala 3x1 bo plamila co jakis czas i dopiero jak zwiekszyla dawke to przestala plamic a lekarz stwierdzil ze na pewno to pomoglo ale dowiedzial sie o tym pozniej i byl na nia zly ze nie skonsultowala tego z nim) Synek ma juz 4 tyg i jest zdrowy. Jak sie urodzil wazyl 4200 :-) Jesli sie nie myle to w czwartek idziesz na wizyte serduszkowa trzymam mocno kciuki &&&

Neta super by bylo gdyby nam sie udalo tak jak wam w najmniej spodziewanym momencie bo powiem szczeze ze mam juz dosyc wyliczania dni plodnych, mierzenia tempki, sprawdzania sluzu i robienia testow owulacyjnych. Juz mnie to meczy i wiem ze musze odposcic. Moj M jest naprawde kochany, mam w nim ogromne wsparcie, zawsze jak mu mowilam ze nie wyszlo to staral sie mnie pocieszac i mowil ze jesli teraz sie nie udalo to nastepnym razem sie uda. On nie ma az takiego parcia na dziecko jak ja ale dzisiaj mnie zaskoczyl. Pokazalam mu wynik bety i powiedzialam ze znowu brak fasolki to on na to ze " jak to, dlaczego, nie mozliwe, co sie stalo?" Az mnie zamurowalo...ale po chwili powiedzialam ze przykro mi...rozryczalam sie i znowu wrocily do mnie te mysli co kiedys ze on zasluguje na inna kobiete bo ja jestem bezuzyteczna nawet dziecka nie potrafie mu dac :_( co jest ze mna nie tak nie rozumiem juz tego...
 
Ostatnia edycja:
izka: zdjęcie mnie rozwaliło na części pierwsze! Jest cudne!!! Gratulacje synka: szybko się dowiedzieliście.
bebeautiful, neta: Wasz czas też nadejdzie. Cierpliwości... Trzymam kciuki. &&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
enya: kciukaski za serduszkową wizytę i w ogóle: &&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
as: mnie jeszcze na forum nie było kiedy walczyłaś o córkę. Szacunek i podziw. :tak:


Dziewczyny. Chyba mogę uznać, że wczoraj- w ten dzień kiedy miałam urodzić mojego aniołka- poczułam ruchy tego dziecka, które narodzi się w czerwcu. Jakiś znak??? :happy:
 
Ostatnia edycja:
reklama
Neta super by bylo gdyby nam sie udalo tak jak wam w najmniej spodziewanym momencie bo powiem szczeze ze mam juz dosyc wyliczania dni plodnych, mierzenia tempki, sprawdzania sluzu i robienia testow owulacyjnych. Juz mnie to meczy i wiem ze musze odposcic. Moj M jest naprawde kochany, mam w nim ogromne wsparcie, zawsze jak mu mowilam ze nie wyszlo to staral sie mnie pocieszac i mowil ze jesli teraz sie nie udalo to nastepnym razem sie uda. On nie ma az takiego parcia na dziecko jak ja ale dzisiaj mnie zaskoczyl. Pokazalam mu wynik bety i powiedzialam ze znowu brak fasolki to on na to ze " jak to, dlaczego, nie mozliwe, co sie stalo?" Az mnie zamurowalo...ale po chwili powiedzialam ze przykro mi...rozryczalam sie i znowu wrocily do mnie te mysli co kiedys ze on zasluguje na inna kobiete bo ja jestem bezuzyteczna nawet dziecka nie potrafie mu dac :_( co jest ze mna nie tak nie rozumiem juz tego...

Kochana dziękuj niebiosom za takiego męża :-) Uda się, uda;-) Jak nie teraz, to za miesiac, może za dwa ale na bank się uda!!! Mój mąż nigdy nie był dla mnie wsparciem jeśli chodzi o moje ciąże bo po prostu taki ma charakter. Przyzwyczaiłam sie bo mimo wszystko Go kocham ale gdzieś tam w środku mnie to boli i mimo wszystko zazdroszczę takiego podejścia mężów, kiedy interesują sie żywo takimi rzeczami:-p
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry