enya81
Fanka BB :)
Kurcze widzicie po poprzednim łyżeczkowaniu (w innym szpitalu) owszem brałam antybiotyk a teraz nic mi nie dali (chyba że po samym zabiegu bo leżałam jeszcze pod kroplówką przez jakiś czas). No nic.....teraz gorączka spadła - mam 36,9 więc do przeżycia.
Z tą opryszczką to ciekawa sprawa bo ma ją zarówno moja mama (tata nie miał nigdy) jak i mój mąż , a ja nie miałam nigdy. Chyba jest tak że jedni są odporni akurat na takie rzeczy a inni nie....Pamiętam jak mojemu mężowi kilka dni przed ślubem wyskoczyła mega opryszczka - na nosie!!;-);-)Niestety musiał z tego powodu mieć zrobiony make-up ale i tak na zdjęciach trochę było widać.
Mnie za to w 1 ciąży pojawiła się kurzajka na pięcie, potem było ich coraz więcej- poszłam z tym do dermatologa ale karmiłam jeszcze i kazała mi przyjść potem. No i jakoś tak zleciało - stosowałam różne kupne specyfiki i nic nie pomagało. Oprócz mało estetycznego wyglądu jakoś mi one nie przeszkadzały. W 2 ciąży wyskoczyło mi kilka kurzajek na palcach u prawej ręki - jak poroniłam wzięłam sie za walkę z nimi. Nie pomagały żadne kupne leki,wymrażanie w domu też nie. I zwalczyłam je prostym domowym sposobem: skórkę z cytryny moczyłam w occie, potem odkrajałam ten cieniutki miąsz, owijałam nim miejsce z kurzajką i zakręcałam zwykłą taśmą klejącą. Szczypało i bolało jak cholera ale wygrałam i zniknęły. A te na stopie (bez leczenia) zaraz potem same zniknęły (po 5 latach!!). Od tego momentu mam spokój - chociaż wiem że w stanie obniżonej odporności znowu mogą zaatakować.
Pleni będziesz dzwoniła wcześniej o te wyniki testu Pappa??? Czy czekasz???
Z tą opryszczką to ciekawa sprawa bo ma ją zarówno moja mama (tata nie miał nigdy) jak i mój mąż , a ja nie miałam nigdy. Chyba jest tak że jedni są odporni akurat na takie rzeczy a inni nie....Pamiętam jak mojemu mężowi kilka dni przed ślubem wyskoczyła mega opryszczka - na nosie!!;-);-)Niestety musiał z tego powodu mieć zrobiony make-up ale i tak na zdjęciach trochę było widać.
Mnie za to w 1 ciąży pojawiła się kurzajka na pięcie, potem było ich coraz więcej- poszłam z tym do dermatologa ale karmiłam jeszcze i kazała mi przyjść potem. No i jakoś tak zleciało - stosowałam różne kupne specyfiki i nic nie pomagało. Oprócz mało estetycznego wyglądu jakoś mi one nie przeszkadzały. W 2 ciąży wyskoczyło mi kilka kurzajek na palcach u prawej ręki - jak poroniłam wzięłam sie za walkę z nimi. Nie pomagały żadne kupne leki,wymrażanie w domu też nie. I zwalczyłam je prostym domowym sposobem: skórkę z cytryny moczyłam w occie, potem odkrajałam ten cieniutki miąsz, owijałam nim miejsce z kurzajką i zakręcałam zwykłą taśmą klejącą. Szczypało i bolało jak cholera ale wygrałam i zniknęły. A te na stopie (bez leczenia) zaraz potem same zniknęły (po 5 latach!!). Od tego momentu mam spokój - chociaż wiem że w stanie obniżonej odporności znowu mogą zaatakować.
Pleni będziesz dzwoniła wcześniej o te wyniki testu Pappa??? Czy czekasz???




