• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

loi wczoraj rozmawiałam przez tel z moim ginem i powiedział, że wg ordynatora wynik powinien być w przyszłym tygodniu ( w pierwszej połowie). a wg gina ok 2 tygodnie też wchodzą w grę. tak więc nie wiem. na IP informują, że wyniki tylko w środy między 11 a 12. tak wiec w skrócie nic nie wiem, prawdziwe nerwy będą od poniedziałku. mam nadzieję, że o mnie nie zapomni i da znać jak tylko wynik przyjdzie.
a co u Ciebie z tym plamieniem? mam nadzieję, że nic więcej się nie pojawiło, będziesz spokojniejsza jak lekarz Cię obejrzy, ja pognałam w kwadrans od zbadania szyjki do gina, bałam się powikłań po amnio, ale i tak muszę uważać przez dwa, trzy tygodnie po niej. trzymam kciuki żeby było dobrze &&&&

agnieszkaala odezwij się jak wrócisz...
 
reklama
Pleni, domyslam się jaki jest koszmarny taki stan oczekiwania i w zasadzie też i bezsilności.. Masz jakąś swoją odskocznię - hobby, książki, praca? Pomaga Ci cos choc przez chwile nie myslec?

U mnie na te chwile cisza i zero krwi, w zasadzie caly dzien leze, choc mam teraz chec poprasowac :) zastanawia mnie ta beta, taka fajna, wysoka, a dzis wg mnie to 3tydz i 3 dzien :) chyba, ze rzeczywiscie owulka byla wczesniej. Watpie, zebym jutro cokolwiek na usg zobaczyla, ale przynajmniej porozmawiam i pewnie te zastrzyki dostane.
 
loi być może będzie coś widać, może być nawet jakiś mały krwiaczek i będzie widoczny, a owu mogła być wcześniej, zapłodniona komóreczka też zagnieżdża się w różnym czasie u kobiet stąd widełki w wynikach bety dla poszczególnych tygodni. albo bliźnięta ;-), ale spokojnie, ważne, że lekarz już jutro. a z tym prasowaniem może lepiej się wstrzymaj, poleżakuj przed tv, nic Ci się od oszczędnego trybu życia do wizyty nie stanie.

praca w moim przypadku odpadł już w 9 tygodniu - za ciężka, za dużo stresu, książki nie odwracają moich myśli. w szpitalu przeczytałam 1,5 książki i to było okropne, na siłę. nic poza kompem się teraz nie sprawdza, tylko mój mąż czasem potrafi na dłużej oderwać moje myśli, ale sam też ciągle się martwi. ciężko to wszystko wyrzucić z głowy.

enya co u Ciebie?
 
Pleni DZIEKUJE! nic tak, jak te blizniaki nie sprawilo, ze sie tak smialam, jak teraz :) :) :) :)
Juz mi maz dupek wyciagnal deske do prasowania, bo powoli sypialni spod prania nie widac ;)
 
loi mam nadzieję, że żelazko masz lekkie, monotonne przechylanie w jedną stronę może być niekorzystne, zmieniaj stronę deski po której stoisz, a poza tym Twój mąż moim zdaniem świetnie się nadaje do wyprasowania fury rzeczy które leżakują i machają do niego, korona mu z głowy nie spadnie.
bliźniaki to tylko fantazja, (oczywiście prawdopodobna) ale poziom bety jest indywidualny dla każdej kobiety.
 
Jeny dziewczyny jak ja się dzisiaj nudzę... Za nic się nie zabieram. Nie wiem gdzie by tu pojechać... Chcę wiosny, a najlepiej lata!!!:wściekła/y:

loi: leż grzecznie. prasowanie nie zając- nie ucieknie.

pleni: niech już będzie przyszły tydzień o tej porze... &&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
 
Kur...na i znow poleciało.. A poprasowalam ze 4 ciuchy dla mlodego..
Zadzwonilam do mojej gin, powiedziala ze smiechem, ze mam se isc do innego gina i beda mnie we 2 prowadzic. Dostane jutro duphaston do tej dowcipnej luteiny i pewnie nakaz lezenia.. No i acard mam brac, nic innego nie da sie zrobic, tylko czekac.. :(
 
Pleni. tulam cie mocno i wierzę że otrzymasz dobre wieści, a co do serduszka - wada wadzie nie równa, skoro teraz jest ok (tzn jest niezauważalna na tym etapie ciąży) i nie zaobserwowano niczego co mogło by wpływac negatywnie na rozwój serduszka to wydaje mi się nawet jeśli by była nie powinna być duża. Cały czas o tobie myślę i trzymam kciuki i mam nadzieję że i amino i kolejne USG pozwoli ci sie cieszyć zdrowiutkim maleństwem i drugą połowę ciąży spędzisz na spokojnie przygotowywując wyprawke i pokoik dla dzieciaczka &&


loi ty se legnij na wyrku i leż a żelazko wręcz tatusiowi
 
reklama
Cześć dziewczynki, pisałam wczoraj ale padł mi laptop a zaraz padłam ja i już nie miałam siły pisać od nowa:) Zmogło mnie jak tralala i moje dziecko podkładało mi poduszkę pod głowę i okrywało kołdrą:-) A potem przebrała się w piżamę, umyła zęby, wyłączyła telewizor i poszła spać:) Wiem, bo obudziłam sie po 2 godzinach, sama się przebrałam w piżamę i dalej poszłam spać....Kurde mądre to moje dziecko - jestem strasznie z niej dumna że jest taka samodzielna:-D
Plenitude ja też myślę że lekarz jak to lekarz, jeszcze facet roztacza przed Tobą czarne wizje bo nie ma w sobie za grosz empatii, wyczucia i nie zdaje sobie sprawy z tego jak sie możesz czuć. Ja miałam to samo w szpitalu jak teraz leżałam. Suche fakty, zero współczucia. Tylko lekarki -kobiety jakoś tak patrzyły smutnie i widziałam że im przykro. Zresztą pisałam o lekarce która bardzo mi pomogła:)
Katherine co do testów, są bardzo pomocne ale nie do końca. Ja ich używam prawie rok i powiem Ci szczerze że ja miałam monitoring cyklu, robiłam testy a one mega pozytywne (z kreską ciemniejszą od kontrolnej ) wychodziły mi dopiero po dokonanej owulacji. U mnie zawsze jest tak że przez kilka dni mam pozytywne testy, raz kreska jest mocniejsza raz taka sama- różnie. Też jestem od nich uzależniona bo podoba mi się ich robienie. I powiem Ci że jak poużywasz ich jeszcze trochę to już bez aż takich emocji i będziesz wiedziała bez testów kiedy owulacja:)
Co do łyżeczkowania sama wiesz że broniłam sie przed tym rękami i nogami bo to moje drugie w ciągu 1,5 roku. Ale widzisz u mnie po pierwszym łyżeczkowaniu nic się nie działo, teraz wygląda na to że chyba też jest OK ale muszę i tak iść na USG. Myśle też nad histeroskopią macicy ale to dopiero za kilka tygodni po zakończeniu @. Moja koleżanka miała 5 razy łyżeczkowania i operację w zwiazku z ciążą pozamaciczną i ma 2 dzieci:) Nie ma się co martwić na zapas a takie rzeczy można naprawić;-)
Loi leż leż leż!!! I bierz grzecznie luteinę. A co do prasowania to ja mam deskę taką którą można wszędzie położyć żeby prasować na siedząco. Fajna sprawa:)
As ja też kojarzę agnesss....Strasznie strasznie mi przykro. Współczuję całej rodzinie bo przeżywacie ciężkie chwile...

Co do mnie: Otrzymałam dzisiaj kartę informacyjną z poradni genetycznej (zresztą rozmawiałam wczoraj z panią genetyk) i jest napisane tak:
Trisomia 22 jest zwykle skutkiem nieprawidłowego rozdziału chromatyd w trakcie tworzenia gamet, powstaje w momencie zapłodnienia. W przypadku gdy przyczyną obumarcia ciąży jest trisomia u płodu, ryzyko wystąpienia trisomii w następnych ciążach jest nieznacznie podwyższone, wynosi 1-1,5 % (wśród żywo urodzonych czyli z trisomią z którą dziecko może żyć). Nie wiemy jednak jaka była przyczyna utraty poprzednich ciąż. Gdyby były one utracone również z powodu trisomii, ryzyko to należałoby oszacować na wyższe.
Trochę mnie to pocieszyło, nie powiem;-) Bo to prawdopodobieństwo jest niewielkie tym bardziej że mamy już dziecko. Ponadto mutacja MTHFR nie mogła mieć w żaden sposób wpływu na to co się stało. Lekarka powiedziała mi że gdyby wynik genetyczny był dobry to rokowałoby dla mnie gorzej w przypadku kolejnych ciąż. Niby tak bo znam powód i nie jest on poniekąd winą mojego organizmu. No ale.....Kurde jakie to wszystko beznadziejne:no:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry