• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

reklama
Loi Luteine odstawili mi w szpitalu w 10 tyg ciąży(przez mega mdłosci i wymioty)

Duphaston bede brała do 32 tyg ciąży, acard do 35 tyg ciąży a fraxiparyne(wczesniej clexane-ale za drogi) bede brała napewno do porodu i jeszcze poźniej ale nie wiem ile dokładnie po porodzie będę miała zalecone.

Clexane i acard miałam zalecone profilaktycznie po 3 poronieniach...
 
Ja mam teraz niska bete. W zasadzie jak sie zaczelam zastanawiac nad tym, analizowac, kiedy moglo dojsc do zaplodnienia, to nawet biorac najpozniejszy mozliwy termin zaplodnienia - jest za niska. Jak tylko pojawil sie taki wniosek w mojej glowie, odpuscilam sobie dalsza analize. W sumie po co to analizowac. Zrobie poprawke bety i sie okaze, czy przyrasta, czy nie, a jak przyrosnie wlasciwie to przeciez wszystko jedno, w jakie normy sie w tej chwili wpasowuje. Po co mam sie tym stresowac?

Loi, niepotrzebnie sie sama nakrecasz. Nie masz przeslanek ku temu, by myslec o pustym pecherzyku. Wyrzuc te mysli z glowy, nie ma co sie wkrecac.
Katherine, wow:eek: duża zmiana w Twoim nastawieniu i fajnie :-). Bo jeszcze nie tak dawno to Ty tak bardzo wszystko analizowałaś i przeżywałaś. Oby tak dalej i &&&&&&& za betę:tak:

Agnieszkaala, ja w pierwszej ciąży 2 tygodnie nosiłam maleństwo, którego serduszko nie biło. Nie miałam żadnych skurczów, żadnego krwawienia, nawet plamienia nie było. Poszłam na wizytę kontrolną jakby nigdy nic… w każdym razie dostałam skierowanie do szpitala. Poszłam następnego dnia o 8:00 rano, a ok. 11:00 zabieg. Nie dawali mi nic na wywołanie, ani też nie czekali aż samo się zacznie. Za drugim razem zaczęło się w domu i w nocy pojechałam do szpitala. Po ok. 2-3 godz. zabieg. Ale większość „miała miejsce” w domu. Zajrzałam do wypisu i mam, że było rozszerzane szyjki macicy w obu przypadkach…
Czemu pytasz?


Kłaczek, daj sobie odrobinę czasu na decyzję… jesteśmy z Tobą :happy2:


Loi,

Jak byłam w 1 ciąży (zafasolkowałam w listopadzie, choć mieliśmy zacząć staranka od stycznia) i bałam się, bo nie zdążyłam odstawić w czas leków, które brałam na nerki… więc nie mogłam się cieszyć tak do końca. W drugiej ciąży wiadomo, po doświadczeniach… emocje na „wstrzymaniu” , do końca miałam nadzieję, ale też nie cieszyłam się tak jak powinnam… także doskonale Cię rozumiem.

I widzisz jaka nagroda :-):-) Jednak troszkę sprawiedliwości jest na tym świecie:tak::-)


Pleni, a Ty? Potrafisz się już cieszyć na maxa? Jak samopoczucie dzisiaj? :happy2:



Ja byłam w środę u nowego Gina na NFZ. Zrobiłam cytologię i posiew (oczywiście za posiew musiałam zapłacić…). Szału nie było, nie wykazała jakoś szczególnego zainteresowania poronieniami. Dopiero jak powiedziałam, że mam wyniki, może coś powie/doradzi… to zerknęła, powiedziała, że jakichś dużych odchyleń od normy nie ma i, że po prostu trzeba będzie jakąś profilaktykę zastosować. Nie zapytała czy mam jakiegoś lekarza prowadzącego, czy wiem co robić, czy już się staram…. NIC! Chciałam dać szansę innemu lekarzowi na fundusz, ale cóż… kolejny raz przekonuję się do mojego prywatnego. Posiew w poniedziałek powinien być, cytologia wiadomo 3-4 tyg. ,więc na początku kwietnia już wszystkie wyniki powinnam mieć i już właściwie postanowione :-) jak nic nie wyskoczy w kwietniowym cyklu zaczynamy staranka;-):tak:


Ale powiem Wam, że mam małego zonka. Szef wrócił z Dubaju, nawiązał kontakty, porobił plany i zlecił mi pewne zadanie, które wymaga dużego wkładu pracy i zaangażowania w wyniku czego (gdybym dała radę) mogłabym pojechać w grudniu do Dubaju osobiście…. Kurczę szansa dla mnie i mojego rozwoju zawodowego ogromna … a jak daj Boże zafasolkuję i będę musiała na zwolnienie pójść od razu, że nie wspomnę o terminie na styczeń (gdyby się udało)…. Trochę mnie to zbiło z pantałyku………………….. Oczywiście priorytety pozostają na swoim miejscu, ale same powiedzcie, trochę daje do myślenia….
 
ja też brałam i luteinę i duphaston... ale już nie pamiętam jak długo... :zawstydzona/y: 3 m-ce??? nie wiem...:no:

loi: no widzisz, super!!! cieszę się bardzo!!!

kłaczek: myślę, wspieram telepatycznie...:tak:

pleni: gdzie nam się ukryłaś? ;-)
 
Dziękuję Wam Kochane z całego serca!!!!:-):-)
MAM!!!! UPRAGNIONE, WYMODLONE, WYBŁAGANE 5,1mm SZCZĘŚCIA z BIJĄCYM 121/min SERCEM!!
Szczerze powiem, że jechałam pogodzona... ale modląc się o cud.. i gdy przemiła pani Dr (inna, nie moja, mojej dziś nie było) powiedziała, że jest maluszek już i że serduszko bije, to zaczęłam ryczeć niesamowicie!! Musiałam się ciężko powstrzymywać, bo nie mogła usg dalej robić:zawstydzona/y::-D dała posłuchać serduszka:-D
Jeśli chodzi o to brudzenie, to "w dolnym biegunie kosmówki niewielki obszar hipoechogenny", co ja rozumiem, jako mini krwiaczki, które po prostu muszą się "ewakuować", jak to powiedziała pani dr, dlatego brunatnym brudzeniem się nie przejmujemy:-D Wyszłam stamtąd chwiejnym krokiem, nie mogąc złapać tchu, spłakana i z bananem od ucha do ucha:-D
Ewentualnie muszę dojść do tego, czym są one spowodowane, bo może to być jakaś infekcja, podczas badania lekarka powiedziała właśnie, że śluz jest brunatnożółty śluzowaty.
Rany, jak ja się czuję cudownie, w nagrodę za męczarnie puszczę sobie w końcu pawia:-D:eek::baffled::-D
Oby tak dalej i maluszek dobrze się rozwijał!!!:-D:-D:-D:-D
dziękuję, dziękuję, dziękuję:-D:-D:-D

loi gratki!!!oby tak dalej!!!!
 
Loi: Super.Cieszę się bardzo :tak: Ja po ostatnich problemach znów wróciłam do Luteiny, cały czas biorę Duphaston, więc myślę, że to jest takie działanie z 2 stron. Też mam dość sporo tych leków, no ale trudno, jeśli lekarze tak przepisują to chyba nie jest to jakieś złe. Możesz teraz się cieszyć na całego :-)
 
anilek jestem, byłam z mężem u wtajemniczonej koleżanki na herbacie. obiecałam, że jak będą pozytywne wyniki to przyjdziemy, zahaczyłam tez fryzjera bo włosy mi urosły i nie mogłam się już uczesać, podcięłam je.

onemoretime nie umiem się cieszyć na maxa bo lekarz już przez telefon zapowiedział mi dalsze szukanie chorób, pierwsze na tapetę idą wady serca, nalega na wyjazd do Warszawy do słynnej dr Dangel na prenatalne echo serca, marudził coś o wadach genetycznych na poziomie komórkowym a nie chromosomów, tak więc cieszyć się na maxa nie będę do urodzenia bo nie ma we mnie już tej błogiej nieświadomości i choroby mogą się okazać po porodzie dopiero, a czekanie na wynik amniopunkcji pozostawia ślad w człowieku.. czuję ogromną ulgę, ale jeszcze sporo przed nami,będę drżeć na każdej wizycie, we wtorek będę u swojego gina bo chce małą dokładnie pomierzyć więc już czuję lekki stres ale to już nie zniknie..

loi moje gratulacje:tak:, ja też podejrzewam, że poprzednie usg miałaś takie sobie.. niech zdrowo rośnie &&&&

tekla od początku był zamysł Amelia ( nie wiedziałam nawet, że jest takie modne) ale jeszcze to rozważamy;-)

kłaczek zgadzam się z Twoim zdaniem odnośnie nastawienia do ciąży. wierzę, że jednak się podniesiesz z tego co teraz przeżywasz z podjętą decyzją o walce :tak: daj sobie trochę czasu.

ja tak samo jak dziewczyny jestem na luteinie i duphastonie, to często spotykane połączenie przy skurczach macicy, początkowych plamieniach i krwawieniach i przy ciążach po poronieniach, często kilku na zasadzie 'nie zaszkodzi'.
 
Ostatnia edycja:
reklama
Loi bardzo się cieszę i gratuluję! Twój przykład daje nadzieję że może po 3 poronieniach i mnie się uda :happy2:

onemoretime rozumiem Twoje rozterki.. wiadomo że dziecko to priorytet, ale czasami można nieco przełożyć staranka, bo w ciąży raczej do Dubaju nie polecisz.. zależy w jakim jesteś wieku, bo ja mając prawie 35 lat (za 7 m-cy) czuję, że czas mi ucieka i nie ma mowy o przekładaniu tej decyzji..

Plenitude co u Ciebie? Napewno szalejecie z M z radości? :happy2:
Teraz doczytałam. Czyli do porodu stres będzie, ale widzisz że lekarze też się mylą.
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry