• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

Neta to się miniemy bo ja wtedy będe w Sączu,ale mam nadzieje, że będzie jeszcze okazja się spotkać. a ta ulica to Łopacińskiego;) A co studiowałaś? życze udanego wypadu, zapowiada się romantyczny wypad:) Fajnie. Oj jak mi się taki marzy.

A u Nas złej passy ciąg dalszy. M mi zasłabł, teściu wziął go do szpitala. Mam nadzieje, że to nic groźnego zwłaszcza, że mój M ma wade serca.
 
reklama
o właśnie, dobrze mówisz - Łopacińskiego. Studiowałam psychologię, więc przez ten czas co mieszkałam tam to miałam mega blisko - przejść przez małą uliczkę :-) Ale mieszkałam też w wielu miejscach w Lublinie - na Felinie ( czyli BAAAAAAAAARDZO daleko, do Świdnika było blisko :happy:) , i na Glinianej i na Sławinku i na Młodej Polski :-D. W sumie lubię się przeprowadzać :tak: No ale teraz jak mamy swój dom to już osiądę na dłużej w jednym miejscu.
 
Agnieszkaala z tymi globułkami to fajnie że udało ci się kupić bo one są na receptę, chyba możesz co dziennie, ważne żeby ci przeszło.
A z tymi osłonowymi to fakt trzeba brać. Ale jak ja ostatnio miałam antybiotyk to brałam dwa rodzaje, linex na żołądek i proher na układ płciowy a i tak grzybica mi wyszła, to paskudztwo jest uciążliwe i jak ma wyjść to i tak wyjdzie :((
Przykro mi z powodu waszej złej passy, mam nadzieję że z mężem wszystko będzie ok, trzymam kciuki

Magda to będziemy sie razem stresować, aby wszystko było dobrze &&&&&& a później będziemy trzymać kciuki za kolejne wizytujące i stresujące się...

mnie dzisiaj bolą plecy, korzonki moje ukochane, nie mogę siedzieć... nie pierwszy i nie ostatni raz mnie tam boli, ale żadnych leków nie biorę
 
Witam Was serdecznie. Właśnie zdecydowałam się na opowiedzenie Wam swojej historii.
W swoją pierwszą ciążę zaszłam pod koniec listopada. 2012 roku. To był szał, szczęście nie z tej ziemi. Podjęliśmy decyzję o dziecku w trakcie nocy poślubnej jednak upragnione dwie kreseczki ujrzeliśmy rok i siedem miesięcy potem. Myśleliśmy, że będziemy mieli dla bliskich najpiękniejszy prezent pod choinkę. Mąż podał mi dwa opłatki i zasugerował by się ze mną dwa razy podzielić…
Szalałam ze szczęścia, zwłaszcza że wszystko zdawało się być na właściwym miejscu. Właśnie wprowadziliśmy się do naszego domu na wsi, kończyliśmy remont. Ja studiuję a dzidzia miała urodzić się pod koniec sierpnia lub na początku wrzesnia. Uważam, że warto urodzić właśnie podczas studiów bo mimo iż faktycznie jest tu dużo obowiązków to nijak się to ma do pracy zawodowej. A tu tak idealnie się złożyło i nawet nie miałabym tyłów na studiach…
Spadłam na ziemię przy pierwszym usg. Jama macicy pusta, macica nie rozpulchniona, torbiel na jajniku. Podejrzenie: fałszywie pozytywny wynik testu ze względu na torbiel lub.. ciąża pozamaciczna. Dostałam skierowanie na betę. Pół drogi do domu przepłakałam, mąż kupił chyba z 5 kolejnych testów. Wszystkie wyszły pozytywne, Betę wykonałam następnego dnia. Wynik wyszedł troszkę ponad 1 tys jednostek. Zadzwoniła do ginekologa, których kazał mi przyjechać od razu bo „przy takiej becie powinno być już coś widać”.
I fatycznie pojawił się 0,3cm pęcherzyk zarodkowy. Oczywiście z niewidocznym zarodkiem. Dodam, że miesiączki miałam bardzo regularne, występowały występowały jak w zegarku 11 lub 12 dnia każdego miesiąca a według obliczeń byłam wtedy w 6 tygodniu ciąży ale stwierdzenie było inne: ciąża młodsza o dwa tygodnie. Trochę to było nie prawdopodobne dla mnie bo w takim razie test wyszedł by mi pozytywny zaraz po implantacji zarodka ale… nadzieja przyszłej matki to ślepy doradca.
Znów zaczęłam szaleć ze szczęścia, znów nie wyciągałam telefonu z dłoni chwaląc się absolutnie wszystkim kto tylko był na tyle nie rozważny by dopuścić mnie do głosu.
6 stycznia wstałam z łóżka tak samo szczęśliwa jak zawsze, z tym wspaniały ssaniem w żołądku (który utożsamiałam z głodem maleństwa). Każdego rana tak na prawdę miałam dwie potrzeby jedzenie i siusiu i zawsze jedzenie wygrywało z tą drugą potrzebą. Tego dnia zaniepokoiły mnie małe dwie brunatne plamki na wkładce higienicznej. Cóż wiedziałam, że takie rzeczy się zdarzają gdy macica się rozszerza a mimo to jakiś taki wewnętrzny lęk nie mijał. Zaczęło pobolewać mnie podbrzusze , zamiast plamek na wkładce zaczęła się robić duża plama. Spanikowała zadzwoniłam do lekarza. Zalecił wzięcie z pobliskiej apteki duphastonu (przy posłużeniu się jego nazwiskiem i obiecaniu recepty). Mąż pojechał ale nie zdążył mi przywieźć tabletek, dostałam krwotoku. Zabrało mnie pogotowie.
USG w szpitalu wykazało, że pęcherzyk jest w macicy ale ma… 0,37mm co by oznaczało, że przez prawie dwa tygodnie urósł nawet nie milimetr. A bardziej prawdopodobne, że nie urósł w ogóle a różnica w pomiarach wynika raczej z dwóch innych aparatów, którymi były wykonywane. Według OM byłam prawie w 7,2 tygodniu ciąży.
Męczyłam się strasznie cały dzień i pół nocy bóle pleców i całego brzucha były nieznośne. Nawet nie wiem ile spałam ale obudziłam się cała we krwi. Potem krwawienie było coraz mniejsze coraz bardziej podobne do zwykłej @. Trzymali mnie w szpitalu kilka dni, rano i wieczorem przynosili duphaston ale ja wiedziałam swoje. Moje przypuszczenia potwierdziło badanie USG. Macica pusta, endometrium jednorodne 4mm.

Po poronieniu szybko doszłam do siebie. Troszkę sama do siebie miałam o to pretensje, no bo przecież powinnam płakać więcej i dłużej… a nie płakałam za to byłam nieznośnie zazdrosna o te wszystkie zdjęcia berbeciów pojawiające się na fb lub na koleżanki prężące ciążowe brzuszki do zdjęć. Doszłam do takiej paranoi, że myślałam, że one to robią specjalnie żeby zrobić mi przykrość. Nienawidzę siebie takiej… zawsze jestem sprawiedliwa i logiczna… nienawidzę zazdrości. Tak więc odseparowałam się od wszystkich znajomych z dziećmi a tymczasem minęły dwa cykle od poronienia i oczekiwałam kolejnego. Pierwsza @ pojawiła się 11 lutego (czyli idealnie jak w moim wewnętrznym zegareczku) druga natomiast spóźniła się tydzień i pojawiła się 18 marca. Nie martwiłam się więc nazbyt gdy i trzecia miesiączka się nie pojawiła. W zasadzie nie miałam przecież powodu do niepokoju w końcu zabezpieczaliśmy się z mężem prawie za każdym razem. Od poronienia nie zabezpieczyliśmy się raz po mocno zakrapianych świętach Wielkanocnych ale… przecież ostatnio zajście w ciążę zajęło mi ponad rok przy staraniu się o nią. Nie zwracałam też uwagi na wszechobecne zmęczenie wszak media krzyczały, że spowodowane jest one przesileniem wiosennym i niekorzystnym biometeo. Kiedy 16 kwietnia od rana wymiotowałam jak kotek już taka pewna nie byłam. Mąż za to był pewny, że jestem w ciąży. Kupił testy a ja je wykonałam. Jeden od razu- wynik pozytywny, i dwa kolejne nazajutrz z porannego moczu również pozytywne. Testy były trzech różnych marek. Nie było sensu sprawdzać następnych testów, umówiłam się na wizytę do ginekologa a następnego dnia pojechałam zrobić wynik betaHCG. Wyszło ponad 1900 jednostek.
Będąc u ginekologa zakreśliłam pokrótce sytuację, opowiedziałam o poronieniu. Gin skrzywił się jak usłyszał ja świeżo po poronieniu jestem. Uznał, że to o wiele, wiele za wcześnie. Cóż miałam na to powiedzieć?
Na USG widoczny był pęcherzyk ciążowy wielkości 0,51mm jak na 4w4d to normalny wynik. Oczywiście zarodka nie było jeszcze widać. Gin oczywiście pogratulował, przepisał duphaston i zalecił uważanie na siebie. Nigdy jeszcze tak nie chuchałam na siebie i nie dmuchałam… czuję się jakaś taka wewnętrznie spokojna tylko jutro czeka mnie kolejna wizyta i troszkę zaczynam się denerwować. Boję się tego co mogę zobaczyć, chociaż w zasadzie boję się, że mogę nie zobaczyć tego co powinno być widać w tym tygodniu. Dziś zaczęłam 7. Wiem, że mogę jeszcze nie zobaczyć jutro zarodka z serduszkiem bo przecież moje cykle się nie unormowały jeszcze i faktycznie do zapłodnienia mogło dojść później mimo prezerwatywy a mimo to boję się tego a chyba najbardziej się boję powtórki z przed kilku miesięcy i tego, że będzie tylko niewiele większy pęcherzyk.

Staram się odciągać jakoś myśli oglądam filmiki w Internecie, pisze na psich forach (moja największa pasja), przeglądam kalendarz z imionami i zaglądam na strony z wózkami dziecięcymi. Staram się nie fiksować bo wiem, że to nie jest dobre ani dla mnie ani dla maleństwa. Ale zwykłe odwracanie swojej uwagi nie zdaje egzaminu dlatego tez postanowiłam wyrzucić z siebie te obawy, może to mi pomoże… nie mam z kim o tym pogadać bo doszliśmy do wniosku, że tym razem nie powiemy nikomu poza absolutnie najbliższymi (którzy i tak się domyślili) czyli mojej mamie i rodzicom Przemka. Nie chodzi tu o zabobony czy tzw. Zapeszanie bo nie wierze w takie rzeczy tylko… dzielenie się z większą ilością osób tym szczęściem wiąże się z tym, że jeśli znów by nam nie wyszło wszystkim tym osobom musiałabym o tym powiedzieć… a to boli.
Cieszy mnie, że jest takie forum jak to gdzie mogę dać ujście swoim lękom, obawom i strachom.

Pozdrawiam wszystkie mamusie, przyszłe mamusie i mamusie aniołków. Mam nadzieję, że moje obawy pozostaną tylko obawami a ja jutro będę mogła już szczęśliwie wtopić się w grono mam oczekujących na swoje maleństwo.
 
ursa 3 mam kciuki, ja też jestem w bardzo wczesnej ciazy i dopiero za 3 tyg ide na pierwsze usg i znam ten strach... codziennie odkąd dowiedzialam sie o ciazy intensywnie mysle o tym czy zobacze bijące serduszko mojego dziecka.

Dziewczyny bardzo boli mnie dziąslo w miejscu 8, myslalam ze to wlasnie zab mi rosnie ale juz od kilku dni widac w lusterku tylko oddzielona zaczerwieniona skorke i dostaje mi sie pod nia jedzenie i boli...... czym moge to plukac? czy udac sie do dentysty??
 
Witaj ursa, trzymam kciuki za Twoją jutrzejszą wizytę, myśl pozytywnie :)
liluś piszesz,że na początku testy z krwi Tobie nie wychodziły,ale jak długo?JA już robiłam z różnych firm te testy i nic:( co rano ból lekki brzucha jak na @ i nic.
Miałam brać CLO od 2 dnia cyklu ,dzwonie do gin mówię że tyle się już spóźnia @,że testy są negatywne,czy mam się denerwować?On mi na to,ze skoro owulacji nie było to i @ nie ma narazie,więc mam czekać na @ i wtedy zacząć brać tabletki.
Nic więcej.Muszę więc czekać :( ,ale aż tak dawni mi się nie spóżniła @,raz i to bardzo dawno jakieś dwa tyg.
Nisiao u mnie zwykle było tak, że jak mi się dłużej spóźniał okres to dostawałam luteinę/duphaston na 10 dni i potem odstawienie i się okres pojawia tak po 3 dniach. Na dzień dzisiejszy jestem spóźniona 6 dni. Robiłam test (taki paskowy - kupiłam w zestawie z owulacyjnymi, nawet nie wiem jaką ma czułość) i wyszedł negatywny. Brzuch mnie boli jak na okres prawie codziennie. Jutro rano zrobię kolejny test (płytkowy) i jak będzie negatywny to idę do gin. Nie ma sensu tak przedłużać cyklu chyba? Nie wiem czy nie lepiej wywołać tą miesiączkę jednak. Też mam w najbliższym czasie zacząć przygodę z CLO.
Brzuch bolał tak samo jak byłam w ciąży, byłam pewna, że spóźniam się znowu i test zrobiłam na "odwal się" - zawsze mnie to odblokowywało psychicznie i jak zobaczyłam jedną kreskę to często było tak, że tego samego dnia wieczorem lub następnego już miałam okres.

Iluś możesz spróbować płukać rumiankiem i szałwią (odkażające i przeciwzapalne), ale najlepiej wybrać się do dentysty , po co się męczyć Sprawdzi co i jak.
 
Ostatnia edycja:
A ja mam moją serduszkową wizytę 8 maja :-) będzie stresss :szok:

Edytka a ja mam 08.05 testy po szczepieniach i też błagam Was o kciuki za to żeby hamowanie było powyżej 50 % bo wtedy mogę już działać i nie muszę się doszczepiać...Edytko a u Ciebie za serduszkową mocno &&&&&&&&&&&&&&
Agnieszkaala ale piękna ta kartka, po prostu cudna!!!:-)

Kobietko no to obie przebieramy nogami, ja też nie mogę się już doczekać bobostaranek:) A dzisiaj wreszcie podziałamy bo krwawienie mi się skończyło i nie musze uważać bo płodne mi się jeszcze nie zaczęły;-)
 
ursa: witaj... światełko dla aniołka
[*] Dobrze tu trafiłaś. Mnie też to forum pomogło i mimo, że jestem w 8 miesiącu ciąży, to codziennie tu zaglądam. Jestem obecna jeszcze na innych forach na bb, ale tu wracam z sentymentem, tu mi najlepiej... Mam nadzieję, że moja ciąża i ciąże innych aniołkowych mam dają nadzieję staraczkom i świeżym ciężarówkom... Pozdrawiam. Pisz co u ciebie. Kciuki za wizytę!!!!! &&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
 
enya- mi się właśnie zaczęła @ , na same majowe święta kiedy to mąż będzie wypoczęty i chętny no :sorry2:,a ja tutaj z tą @ liczę ,że jeszcze kilka cykli i zaczniemy i skończy się przebieranie nogami ,a zacznie rozkładanie nóg :-D:-D:-D:-D

Ursa- witaj wśród nas zapalam światełko (*), uważam ,że bardzo dobrze trafiłaś pisząc do nas bo tutaj same swoje i o wszystkim można pogadać , o naszych lękach , obawach ,ale też o innych rzeczach , trzymam mocno za Ciebie kciuki &&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&


a ja co wyspałam się kawkę wypiłam i siedzę sobie obiadek mam wczorajszy zupkę szczawiową no nic może posłucham sobie muzyczki.
 
reklama
Enya dzięki za kciuki, obiecuję że się odwdzięczę &&&&&&&&&&&&&&&&& :-) a teraz szalej z mężem jak możesz, użyjcie sobie hihi :-D:-D

Liluś znam ten ból dziąsła przy 8, u mnie też się pojawia, raz już brałam na to antybiotyk nawet, bo jak tam wlazły jakieś bakterie i jest zapalenie to antybiotyk się stosuje, a przy mniej groźnych zapaleniach można owszem szałwią, rumiankiem, w aptece też jest dostępny taki dentosept, płyn z mieszanką ziół itp... ja mam też taki mój sposób który mi poradziła dentystka, mam małą szczykawkę 5 mln i igłę uciętą nożyczkami, żeby się nie ukłuć, nabieram wody utlenionej i płuczę tylko to miejsce, staram się igiełką dojść pod dziąsło, tam gdzie wchodzą resztki jedzenia, ale i tak najlepiej jest iść do dentysty jeżeli jest taka możliwość, wtedy specjalista stwierdzi czy jest potrzebny antybiotyk, czy wystarczą domowe sposoby, płukanki itp. jeszcze do płukania jamy ustnej tak w ogóle to polecam płyn antybakteryjny z apteki eludril. Mam nadzieję że Ci szybko przejdzie :-):-)

Ursa witam Cię i zapalam światełko dla Aniołka
[*] smutna Twoja historia, ale teraz jesteś w ciąży więc jest światełko i nadzieja, będziemy trzymać kciuki żeby wszystko było dobrze &&&&&&&&& Twój Aniołek z góry też patrzy i troszczy się o rodzeństwo :) trzymaj się
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry