• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

Loi bardzo bardzo Ci dziekuję za pamięć, nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy:-) A Ty widzę już na wylocie???;-)

Kwiatuszku widze że Ty też na etapie starań więc mozemy sobie rękę podać bo ja też już mogę - zaczynam za parę dni walczyć aż będą drzazgi leciały hihi:-D
 
reklama
enya81- super wieści doczekałaś się widzę ;) ja też w trakcie staranek już teraz drugi cykl zaczęłam , mam nadzieję ,że szczęśliwy tym razem ;)
Tak sobie czytałam co masz w sygnaturce ,że leczył Cię Malinowski , to jest ordynator oddziału u nas w szpitalu :tak: kiedyś poszłam się dowiedzieć ile kosztuje wizyta ,ale jak usłyszałam cenę to odpadłam nie stać mnie po prostu i mam pewne uprzedzenia do niego ,ale to nie ważne najważniejsze ,że Ci pomógł , wiem ,że jeśli chodzi o niepłodność to jest jednym z najlepszych lekarzy i wielu kobietką pomógł już także teraz pozostaje mi trzymać kciuki za Was &&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&& należy się Wam złoty strzał i bezproblemowa ciąża , czego Wam życzę z całego serca:-).

a ja sobie popłakałam , mam taką koleżankę ,która ma dwoje dzieci oboje nie planowane wpadła po prostu , powiedziałam jej ,że się staramy i chyba nie potrzebnie , teraz na każdym kroku mi przypomina ,że ja jeszcze nie mam dzieci i ,że mój mąż będzie dziadkiem na wywiadówki chodził jak tak dalej pójdzie, dziś mi o tym przypomniała przy okazji kiedy składała nam życzenia na rocznicę ślubu i coś we mnie pękło , wkurzyłam się i zrobiło mi się strasznie przykro bo ja bardzo chcę i pierwszy cykl nie udany ,a ona ma dwójkę i w sumie nie chciała tego z tego co mówiła ,a teraz mi tak docina i postanowiłam ,że zrywam z nią kontakt i tyle i nic jej nie mówić więcej bo to było podłe po prostu popsuła mi rocznicowy wieczór ,a że ja wrażliwiec to się poryczałam jak poszłam zmienić podpaskę ,a mąż mnie przytulił i powiedział żebym nie płakała bo jeszcze będziemy rodzicami, i że ona jest głupia i mam się nią nie przejmować.
 
Loi tak statystycznie od 1 do 3 cyklu starań byłam w ciąży, z tym że mąż za granicą więc nie zawsze trafialiśmy w owu bo miałam cykle w cały świat. A teraz mam pięknie regularne cykle, jestem w stanie przewidzieć owulację i w ogóle przygotowana jestem do tego ;-) Ale nie chcę się też nastawiać czy napalać, już mnie tyle razy życie rozczarowało że nie ma co. A po szczepionkach jakoś tak trudniej zajść w ciążę, dziewczyny którym już wolno mają problem a wczesniej nie miały.

Kwiatuszku
ja o Malinie mam dobre zdanie, leżałam też w CZMP, widziałam że my jako jego pacjentki byłyśmy trochę lepiej traktowane. Nie wiem jaki jest w szpitalu bo w sumie leżałam krótko i nie miałam z nim za dużego kontaktu, ale ciąże trudne takie jak nasze podobno prowadzi wspaniale. Zresztą dał mi szansę, wlał w moje serce nadzieję której było mi bardzo trzeba. Jestem tak szczęśliwa że mogę sie już starać i tak pełna optymizmu że żadne pieniądze nie mają już teraz dla mnie znaczenia (wydałam póki co ok. 14 000 na leczenie). Jeśli poprowadzi moją ciążę wzorowo i urodzę zdrowe dzieciątko to nie będę w stanie nawet wyrazić mu mojej wdzięczności. Mam świadomość tego że różnie może być, że historia może się powtórzyć ale jemu też powiedziałam że tyle już przeżyłam że gorzej pod tym względem być nie może. Uspokoiłam się psychicznie, nawet już rzadko płaczę nad tym co mnie spotkało, bardziej dobija mnie świadomość niesprawiedliwości losu niż samego wspominania bo co się stało to się nie odstanie.
Niestety u mnie po 7 szczepieniach okazało się że MLR nadal jest na poziomie zerowym i jestem jednym z niewielu wyjątków (słowa Maliny) którym nigdy nie ruszy ponieważ kiedyś na skutek jakiejś infekcji doszło u mnie do upośledzenia wytwarzania reakcji w grupie tych akurat limfocytów i one w ogóle nie reagują. Ale mimo to na sterydach i heparynie + szczepionki (działają u mnie na innym polu w granicach IMK) Malina widzi u mnie szansę i tego się trzymam:-)
 
Ostatnia edycja:
Kobietka, nie dziwie sie, ze Ci przykro, mimo tego że powinnaś laskę olać, to trudno być obojętnym na takie słowa, one zawsze bolą.. z tego co zrozumialam, to ta dziewczyna zna Waszą sytuację? I pomimo to, takimi hasłami rzuca? Zabawna chciała być...? Powiedzialas jej, ze Cie urazila?
Wierze bardzo, ze ten cyklbędzie dla Was owocny!
 
enya- no ja miałam styczność z Malinowskim jak miałam konsultację z ginekologiem w szpitalu ,a leżałam na endokrynologii , mój endokrynolog nie mówił nic ,a on tylko zerknął na wyniki i mnie poinformował co mi dolega , gdyby nie powiedział to dopiero z wypisu bym się dowiedziała co mi dolega , ale u nas w szpitalu tak jest ,że lekarze nic nie mówią tym bardziej tacy ,którzy tylko konsultują ,a Malinowski powiedział co mnie zaskoczyło ,jak tak czytam co piszesz to chyba nabieram optymizmu bo pewnie jak wyląduję w szpitalu na porodówce lub jakimiś problemami to mogę go spotkać tam , w sumie to to jaki lekarz prowadzi daną pacjentkę nie powinno rzutować na jej traktowanie , każdą pacjentkę należy traktować dobrze , ale wiadomo jak to u nas jest czasami.

Loi- tak ona zna sytuację naszą , jak poroniłam to już się znałyśmy i potem jak zachorowałam też i już jak byłam na lekach to jakieś aluzje czasem przekazywała ,ale teraz to przeszła samą siebie , nie skomentowałam tego co powiedziała bo moim zdaniem nie warto się sprzeczać czy komentować tak mi radziła postępować pani psycholog z takimi ludźmi najlepszym wyjściem jest olać żeby nie miała satysfakcji ,że sprawiła przykrość po prostu utnę znajomość i po sprawie nie potrzebuję takich pseudo koleżanek moja cierpliwość się skończyła.
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Dziewczyny, jestem wściekła na mojego M. Jak tak dalej bedzie, to na porodowke go na pewno nie wpuszcze, każe się zawieźć i wrócić domu i tam czekać. Byliśmy na szkole rodzenia. Sam chciał chodzić. Był pierwszy raz. Wszyscy zachowywali się normalnie. A on? Pol zajęć ostentacyjnie czytał coś w komórce, drugie pol się wiercil, wzdychal, trząsł nogami, szturchal mnie, pod koniec juz byłam tak wściekła ze sama nie byłam w stanie słuchać. Powiedziałam mu, ze przecież nikt mu nie każe tam chodzić, ja chce ale jak on nie chce to żaden z niego pożytek, sam nie korzysta i mi uniemożliwia. On się tłumaczy, ze przecież chce, ale wiem, jaki jest i ze on nie jest w stanie usiedzieć półtorej godziny w miejscu. Spytałam, jak w takim razie wyobraża sobie siebie na porodówce, jak tam być moze bedzie musiał być spokojny przez 5 godzin, a moze przez 15. Kompletnie tego nie widzę. Ze na jego obecność przy partych nie ma co liczyć to juz wiem od dawna, ale teraz dochodzę do wniosku, ze w ogóle nie wiem, czy chce, zeby był. Bo jak tak się bedzie zachowywał to wtedy mogę juz nie do końca zapanować nad sobą... :(
 
Kwiatuszku no niestety realia u nas są jakie są, wszędzie nie chcą Cię tknąć jak nie jesteś od innego lekarza. Na szczęście Malina naprawdę jest dobry, nie tylko od poronień nawykowych więc ja mu ufam. Mnie cierpliwie wszystko tłumaczył, odpowiadał na pytania a przede wszytskim jest normalny. Mam porównanie z ginami- konowałami ode mnie z miasta którzy niby fifa rafa a na niczym się nie znają. Co do przekazania diagnozy?? No ja akurat lubię od razu wiedzieć co mi dolega, chcę zawsze oswoić wroga, nie lubię niepewności. Tak więc mnie to by odpowiadało:-)
Co do tej dziewczyny - olej to, ja mam przyjaciółkę którą znam od dziecka ale w sytuacji w jakiej się znalazłam kompletnie się nie odnalazła. Wiem że chciała dobrze ale jej słowa i czyny mnie bolały. Po prostu to przetrwałam. Na szczęście oprócz niej mam parę innych przyjaciółek, w tym jedną po poronieniu i z nią najczęściej rozmawiałam.

Katherinne wiesz, mój też chodził bo niby też chciał, ale bez przekonania. Śmieszyły Go te masaże, oddychania itd. A filmik to dla niego była masakra. No ale w czasie porodu się spisał na ile mógł bo i tak skończyło się interwencyjną cesarką. Da radę. Gadać sobie teraz może ale na sali wiele do gadania nie będzie miał bo będzie PRZERAŻONY a wtedy działa się instynktownie. Tak wiec nie bój się:P
 
Ostatnia edycja:
reklama
Enya, ja z jednej strony chciałabym, żeby pochodził i posłuchał, bo ma tendencję do panicznego zadawania mi pytań, czy coś jest normalne a mi już cierpliwości nie starcza, z drugiej strony jak ma chodzić, i tak nic nie skorzystać i mnie tylko wyprowadzać z równowagi to ja nie wiem, czy chcę... Jakoś reszta panów umiała się zachować.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry