• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

reklama
czarna ​dzieki, że pytasz. no niestety znowu sie nie udało. Narazie nie mam siły na dalszą walkę, teraz kolejny krok to in vitro, ale chyba wolałabym w Pl, bo taniej. Muszę poszukać jakiejś kliniki, ale w tym roku juz odpuszczam. Rozpadłam sie na kawałki i muszę sie pozbierać...
 
katherinne jesli chodzi o twoja kolezanke to nie wyglada to optymistycznie ale nadzieja zawsze jest i do końca trzeba jej sie trzymać. zawsze mi sie oczy szklą jak słyszę że znów ktoś przechodzi przez takie problemy lub sie nie udało.
 
Ona chyba dużo mniej przeżywa, niż ja, mimo, że to nie moja ciąża. Bardzo pragmatycznie podchodzi do sprawy i stwierdza, że jeśli nie wyjdzie to tak miało być i że ona nie chciałaby chorego dziecka, więc tak będzie lepiej i byle tylko jej po jakichś zabiegach nie ciągali, bo nie lubi szpitali. A ja mimo wszystko mam nadzieję, że będzie wszystko dobrze, że to się jeszcze wyjaśni...
 
kat, nie sądzę,żeby przeżywała to mniej... niektórzy tego po sobie po prostu nie pokazują, bo tak jest łatwiej... ale później niestety może to wyjść ze zdwojoną mocą. Wiem co mówię :tak: ale oczywiście nadal trzymam kciuki, żeby się pozytywnie zakończyło &&&&&&&&&&&&&&

aniołkowamamo, przykro mi, że się nie udało:-(.Ostatnio chyba na TLC leci program, w którym pokazują pary (polskie) próbujące tej metody. Nie wiem, czy wybierają tylko te pary, którym się udaje, ale to się faktycznie udaje:tak: więc trzymam kciuki, żebyście byli jedną z takich par.
 
Onemoretime, myślę, że dużo zależy od światopoglądu. Jeśli nie uznajesz, że w tak wczesnej ciąży to jest dziecko, zupełnie inaczej to przeżyjesz. Ona nawet nie chciała jechać do lekarza, machnęła ręką, że co ma być to będzie i pójdzie w terminie, poszła w zasadzie dla mojego spokoju, bo namawiałam, żeby walczyła. Jej mąż tez się nie wczuwa, nawet z nią nie pojechał. Chyba nie wszyscy mają taką samą emocjonalność po prostu. Może i lepiej, jeśli będzie jej w razie czego towarzyszyć jedynie poczucie kolejnego niepowodzenia, jak co miesiąc, a nie poczucie straty dziecka. Tak będzie łatwiej. Ale oczywiście mam nadzieję, że nie będzie łatwo - w tym sensie, że przed nią 9 ciężkich miesięcy i potem rewolucja pod względem godzin wstawania na karmienie ;)
 
reklama
Onemoretime, myślę, że dużo zależy od światopoglądu. Jeśli nie uznajesz, że w tak wczesnej ciąży to jest dziecko, zupełnie inaczej to przeżyjesz. Ona nawet nie chciała jechać do lekarza, machnęła ręką, że co ma być to będzie i pójdzie w terminie, poszła w zasadzie dla mojego spokoju, bo namawiałam, żeby walczyła. Jej mąż tez się nie wczuwa, nawet z nią nie pojechał. Chyba nie wszyscy mają taką samą emocjonalność po prostu. Może i lepiej, jeśli będzie jej w razie czego towarzyszyć jedynie poczucie kolejnego niepowodzenia, jak co miesiąc, a nie poczucie straty dziecka. Tak będzie łatwiej. Ale oczywiście mam nadzieję, że nie będzie łatwo - w tym sensie, że przed nią 9 ciężkich miesięcy i potem rewolucja pod względem godzin wstawania na karmienie ;)

W sumie to chyba masz rację... moja przyjaciółka też kiedyś próbowała mi powiedzieć, że to co straciłam to jakaś tam zygota itp... więc może jest więcej takich ludzi. W każdym razie odpowiedziałam jej, że gdyby jej "zygota" się nie utrzymała to nie miałaby teraz swojej 6-cio letniej córeczki.... i temat zakończony.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry