• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

reklama
Ja nie wyobrażam sobie związku na odległość! Nie to nie dla mnie... Wolę żyć skromnie ale razem. Ważniejsza miłość niż pieniądze.

Napisane na CAM-L21 w aplikacji Forum BabyBoom
My jak się poznaliśmy to on już 5 lat tam pracował i to nie tylko kwestia pieniędzy.. Taką wybrał drogę, ma tam firmę, tu w pl też ma spółkę ale nie aż tak dochodową.... Ja jestem tylko opiekunką w żłobku, więc patrząc przyszłościowo fajnie mieć ciut więcej..

I wiążąc się z nim zaakceptowałam formę jego pracy, często on jest tu, ja latam do niego, ale rozmawiamy o tym że jak przyjdzie dziecko będzie trzeba się zdecydować albo albo.. póki jesteśmy młodzi i nie ma potomka jakoś, a nawet dobrze nam idzie :)

Napisane na E5603 w aplikacji Forum BabyBoom
 
Każdy patrzy na życie inaczej... Ja wolę żyć za 2.500 niż nie mieć się do kogo odezwać przez wiele miesięcy. Ale to tylko moje zdanie.

Napisane na CAM-L21 w aplikacji Forum BabyBoom
 
@Ewarut ja mialam meza na wyjazdach 5lat. Szkoda gadac. Uwazal ze w jego zawodzie nie ma mozliwosci pracy na miejscu - inzynier budowy. Zjezdzal na weekendy. Oj ile ja boju stoczylam aby zmienil prace. Od marca tego roku man go w domu. Okolo maja zrozumial co stracil przez te lata. Moze ta praca aktualna nie jest szczytem jego marzen ale jest zadowolony bo ma nas na codzien. Takze rozumiem Twoj punkt wiszenia. Wiazac sie z nim bylam swiadoma jego zawodu i nie przeszkadzalo mi to tak bardzo. Do momentu pojawienia sie corci na swiecie. Najwazniejsze ze sam to zrozumial. Tylko los jest dla nas zlosliwy. Nie mozemy miec za duzo radosci z zycia. Musi nas doswiadczac nasz pech i wszystko psuc
 
Dziewczyny my też żyliśmy "za kawalerki " na odległość w sensie przyszedł dzień ,że M wyjechał najpierw na wakacje sobie zarobic pare groszy , później był prawie pół roku a ja musiałam skończyć szkołę oczywiście kontakt mieliśmy cały czas ale to była męka dla niego i dla mnie ...nie daliśmy rady skończyłam szkołę zostawiłam wszystko i nic tak naprawdę i zabraliśmy się we dwoje , zapadła decyzja ,że trzeba naskładac na wesele później na dom i tak zrobiliśmy pracowaliśmy razem i zjechalismy do Polski razem mimo ,że mógł zostać , ale nie umielibyśmy żyć bez siebie ani dnia , to silniejsze od nas ... przyzwyczajenie , i potrzeba bycia razem wygrała nad tym ,że potrzebujemy dochodu . M znalazł pracę na miejscu wzięliśmy mały kredyt na wykończenie i zyjemy ale razem ...tym bardziej ,że ja po takich przejściach sama nie dałabym rady . Tez jestem zdania że związek na odległość to nie to samo... po prostu ludzie nauczeni są żyć na odległość a gorzej będzie jak się zejdą na stałe wtedy próba czy faktycznie do siebie pasują i radzą z codziennymi problemami , wtedy wszystko wychodzi dopiero jak się razem żyje na dobre i złe . Nie sztuką jest na odległość mówić sobie że się kocha . Oczywiście jesli rozłąka jest chwilowa to inaczej a jak ktoś żyje bo tak chce życ to też inaczej . Nikogo nie osądzam ani nic ... moje zdanie wyraziłam tylko . My nie daliśmy rady osobno zmuszeni byliśmy tylko kilka miesięcy gdzie i tak przylatywał ile się dało .

@Ewarut proszę wstawiam Ci tutaj listę moich cykli bo akurat robiłam dla lekarza :) przed pierwszą ciążą były idealne 27-8 dni wszystko się później wydłużyło . Dlatego nie przejmuj się ,że @ dopiero się pojawia , bo jeszcze będzie jak bądź zanim cykle się unormują :)
x1507121109-aaaaaa.jpeg.pagespeed.ic.hDz27BRmDr.jpg
 

Załączniki

  • x1507121109-aaaaaa.jpeg.pagespeed.ic.hDz27BRmDr.jpg
    x1507121109-aaaaaa.jpeg.pagespeed.ic.hDz27BRmDr.jpg
    68,6 KB · Wyświetleń: 288
Dziewczyny my też żyliśmy "za kawalerki " na odległość w sensie przyszedł dzień ,że M wyjechał najpierw na wakacje sobie zarobic pare groszy , później był prawie pół roku a ja musiałam skończyć szkołę oczywiście kontakt mieliśmy cały czas ale to była męka dla niego i dla mnie ...nie daliśmy rady skończyłam szkołę zostawiłam wszystko i nic tak naprawdę i zabraliśmy się we dwoje , zapadła decyzja ,że trzeba naskładac na wesele później na dom i tak zrobiliśmy pracowaliśmy razem i zjechalismy do Polski razem mimo ,że mógł zostać , ale nie umielibyśmy żyć bez siebie ani dnia , to silniejsze od nas ... przyzwyczajenie , i potrzeba bycia razem wygrała nad tym ,że potrzebujemy dochodu . M znalazł pracę na miejscu wzięliśmy mały kredyt na wykończenie i zyjemy ale razem ...tym bardziej ,że ja po takich przejściach sama nie dałabym rady . Tez jestem zdania że związek na odległość to nie to samo... po prostu ludzie nauczeni są żyć na odległość a gorzej będzie jak się zejdą na stałe wtedy próba czy faktycznie do siebie pasują i radzą z codziennymi problemami , wtedy wszystko wychodzi dopiero jak się razem żyje na dobre i złe . Nie sztuką jest na odległość mówić sobie że się kocha . Oczywiście jesli rozłąka jest chwilowa to inaczej a jak ktoś żyje bo tak chce życ to też inaczej . Nikogo nie osądzam ani nic ... moje zdanie wyraziłam tylko . My nie daliśmy rady osobno zmuszeni byliśmy tylko kilka miesięcy gdzie i tak przylatywał ile się dało .

@Ewarut proszę wstawiam Ci tutaj listę moich cykli bo akurat robiłam dla lekarza :) przed pierwszą ciążą były idealne 27-8 dni wszystko się później wydłużyło . Dlatego nie przejmuj się ,że @ dopiero się pojawia , bo jeszcze będzie jak bądź zanim cykle się unormują :) Zobacz załącznik 824590
Dziekuje :*
 
@zosiak ja się nie przejmuję, dużo zależy od człowieka.. Żyjemy osobno a przetrwaliśmy trudną próbę jaką była strata dziecka... A doświadczenie we wspólnym mieszkaniu równiez mamy bo 5 mc w roku mieszkamy razem a 5 jakby osobno, (bo i tak się widujemy w międzyczasie) więc nie dam sobie wmówić że takie to złe :) owszem nie cieszy mnie to specjalnie ale nie ma tragedii, są gorsze rzeczy :)

Napisane na E5603 w aplikacji Forum BabyBoom
 
Powiem Wam ze teraz sie nie widuje z mezem tesknie za nim bardzo ale byl czas ze z mez em sie mijalismy w domu bo jak ja bylam w pracy to on w domu i odwrotnie i zarobki tez inne byly:/ a jak teraz sie widzielismy zero klotni przutulanie itp:)
 
reklama
@Marika92 @zosiak dziewczyny ja Was podziwiam. Ja to taki przylepiec jestem i po prostu musze przy sobie miec kogos bliskiego. Jak M nie bylobto tato mi przy dziecku pomagal to bylo latwiej. Jednak u nas nie odleglosc byla glownym problemem tylko jego praca. On cale dnie siedzial na budowie i nie mial nawet czasu ze mna przez telefon pogadac. Straszne.
Zero pomocy. Dziecko calkowicie na mojej glowie, jak przyjechal na weekend to wojna bo nie byl zwyczajny do wlasnego dziecka a ja go wrecz musialam zmuszac aby mi pomogl. Wazne ze minelo.
Macie swoje rozwiazania i sposoby na ta rozlake i to sie chwali :-) ja znalazlam sposib: sciaglam go do domu hehe
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry