Cześć dziewczyny!!!
Wczoraj się nie odzywalam, bo caly dzień wymiotowalam i czulam się strasznie, nawet nie mialam sily cieszyć sie Walentynkami. W nocy nie wytrzymalam i wezwaliśmy pogotowie, nic mi nie mogli dać na wymioty, tylko przeciwbólowy zastrzyk. Dzisiaj pojechalam do mojej lekarki, ona stwierdzila, że albo wirus, albo tak źle reaguje na Duphaston. Teraz będę dostawala zastrzyki w tylek. I wiecie co, na USG bylo widać zarodek i bijące serduszko. Tak bardzo się cieszę, bo dokladnie 2 miesiące temu nie zobaczylam nic i mialam zabieg. Niestety macica się buntuje, jest trochę obkurczona i to plamienie, przez to, że za wcześnie. Ale trzeba wierzyć, że będzie dobrze.
Pozdrawiam Was dziwczyny i ściskam!!!