Cześć dziewczynki....
kilka tygodni temu szukając pocieszenia i próbując sobie jakoś pomóc po stracie upragnionego i wyczekiwanego maleństwa przez przypadek trafiłam na to forum...przeczytałam Wasze wypowiedzi od samego początku i nieśmiało pytam czy przyjmiecie mnie do swojego grona, które mam nadzieję, że zarazi wkrótce i mnie.
Ja straciłam swoje maleństwo w 10 tc.
3.01.2008 pojechaliśmy z mężem na kolejną, rutynową wizytę do lekarza. Nie mialam żadnych objawów wskazujących na to, że dzieje się coś złego, nic mnie nie bolało, nie było krwawień/plamien więc pełni wiary i nadzieji weszliśmy do gabinetu....niestety podczas badania USG okazało się, że serduszko naszej kruszynki nie bije....następnego dnia miałam zabieg....świat się nam zawalił....tak bardzo pragnęliśmy tego maluszka. Co było potem to po prostu trudno opisać, ale pewnie się domyślacie....płacz, okropna, bezdenna pustka, żal i smutek. Na szczęscie w tych najgorszych chwilach był przy mnie (no i wciąż jest) mój ukochany mąż, rodzice, przyjaciele. Gdyby nie oni to nie wiem jak bym się po tym wszystkim podniosła....
Dziś już jest lepiej, wróciłam do pracy, do swoich dawnych obowiązków i dni mijają szybciej....smutek pozostał i czasem wracają też łzy ale staramy się żyć z myślą o przyszłości i kolejnym maleństwie, chociaż tego które nosiłam pod sercem przez te kilka tygodni nigdy nie zapomnimy.
Nie chciałam bezczynnie czekać na "zielone światełko" więc po rozmowie ze swoim ginekologiem zrobiłam serię różnch badań: toxo, cytomegalia, chlamydioza, TSH, ft3, ft4, antykoagulant toczniowy, przeciwciała antykardiolipinowe no i obecnie czekam jeszcze na wyniki tego ostatniego badania, pozostałe są ok. Wynik histopatologiczny oczywiście też nic nowego nie wniósł.
Jest we mnie teraz tyle obaw i lęków ale to dla Was nic nowego, też tak "miałyście" a teraz większość z Was już ma w brzuszkach maleństwa a niektóre są już mamami po wcześniejszej stracie. Bardzo się z tego cieszę i serdecznie Wam gratuluję! Muszę też powiedzieć, że to również Wy i to forum byłyście dla mnie w tym strasznym okresie lekarstwem na ból, sprawiłyście, że znów patrzę w przyszłość z nadzieją. Dziękuję Wam za to!
Niedługo rozpoczynamy "staranka" więc proszę trzymajcie kciuki i zarażajcie ciążami wszystkie z nas które jeszcze nie mają w sobie nowego życia! Ja również trzymam kciuki za nowe, zdrowe ciąże i za te które już są!!!
przepraszam ze się tak bardzo rozpisałam..
pozdrawiam Was wszystkie bardzo serdecznie.....