Chyba będę musiała się dzisiaj wybrać na większe zakupy bo w lodówce mam tylko kawałek sera, i to też chyba z 5 deko

, mój M z chęcią zrobiłby zakupy, ale znajac życie, to połowy nie kupi, nawet jak będzie miał karteczkę zapisaną produktami. A do tego w niedziele wyprawiamy urodziny, w tym roku wspólnie, bo on miał 28 marca ( wtedy się dowiedzieliśmy,że maleństwo nie żyje) a ja mam 14 kwietnia, więc zrobimy to za jednym sprzataniem i gotowaniem. Na szczęście moja mama przyjedzie do mnie już w sobotę i przy wszystkim mi pomoże.
Wiecie, jak ja miałam zabieg w poniedziałek, to ta kobieta nie mogła wytrzymać w domu i przyjechała do mnie do szpitala, a nie miała blisko, bo jakieś 60 km i to w korkach, a przyjechała autobusem do Gd Wrzeszcza, a stamtąd, żeby było szybciej, wzięła taksówkę. A tłumaczyła to tym, ze jak ja do niej dzwoniłam, to przecież mówiłam, ze chce mi się pić i ona mi przywiozła, soczki, napój, i wodę mineralną, bo nie wiedziała na co ja mam ochotę. Ta kobieta mnie nieraz tak zaskakuje....