maggy- specjalnie dla Ciebie, choć nigdy prawie tego nie robię na forum, no i obiecaj, że spróbujesz się zapatrzeć, oki?
Zobacz załącznik 81672 Zobacz załącznik 81673
marlena78 - może masz rację, że tak czujesz. Ja w takim razie też mam schizy, bo wydaje mi się, że to był nasz chłopczyk. No i mogę, się mylić, bo straciłam go w 9 tyg. Jedno jest pewne, kiedy szłam po raz drugi do apteki po test ciążowy mówiłam do brzuszka: "moja maleńka dziewczynka, zostaniesz prawda?" A nie mogłam wówczas wiedzieć. Dziś tuli się do mnie moja Mania.
Ostatnio przeglądałam zdjęcia USG do albumu dla Marysieńki i znalazłam fotkę usg z mojej pierwszej ciąży. W pierwszej chwili chciałam podrzeć i wyrzucić, ale nie potrafiłam. To jedyna pamiątka, jedyne zdjęcie na którym mam moje 2mm szczęścia. Bo wtedy byłam taka szczęśliwa. Może nawet nigdy więcej nie poszłam już na usg z taką nadzieją i radością. Jeszcze wtedy nie mogłam wiedzieć, że serce tej kruszynki nigdy nie zabije, że go nigdy nie przytulę, że nigdy... Chyba oboje z mężem ciągle pamiętamy tę naszą radość, bo i on któregoś dnia powiedział: Wiesz, gdyby to Małe z nami zostało nie byłoby naszej Marysieńki, a ja tak bardzą ją kocham i łzy same płynęły.Nie zapominamy więc oboje, ciągle gdzieś to do nas wraca, ale wygraliśmy trudną walkę i teraz jesteśmy szczęśliwi jak nigdy przedtem.
Ze strachem tylko patrzę w przyszłość, czytam kolejne Wasze historie i boję się, że ja już nie znajdę w sobie siły, żeby Ona miała rodzeństwo. Tylko, że teraz na szczęście nie muszę o tym myśleć. Hormony mi skaczą, tarczyca sfiksowała. Do dziś się zastanawiam czy nie zabiła mojego dziecka, ale już się nie dowiem. Kiedy zaszłam w ciążę z Manią, miałam już wszystko wyregulowane i brałam tyroksynę przez całą ciążę. Miśka jest zdrowa i każdego dnia dziękuję Bogu za ten cud.
Pozdrawiam ciepluteńko i trzymam kciuki.