Witam Was wszystkie, dawno mnie nie było i nawet nie nadążam w czytaniu.
Tulę wszystkie dziewczyny, które w tym czasie dołączyły do naszego forum. Na pewno znajdziecie tu wsparcie i będziecie mogły się wygadać, kiedy tylko będziecie czuły taką potrzebę. Jeszcze zaświeci dla nas wszystkich słońce!
Mirka, czy to co tu wyczytałam to prawda?? Moje gratulacje.
Słuchajcie byłam u lekarza z moimi wynikami. Nie u swojego niestety, tylko u tego ginekologa-endokrynologa i powiem Wam, że wyszłam na maksa zdołowana. Przeciwciała i tarczyce mam w normie. Samą prolaktynę niby też, jednak po teście wzrosła mi więcej niż powinna. Powiedział, że to czynnościowa hiperprolaktynemia. Przepisał mi lek, ale chcę najpierw się z tymi wynikami wybrać jeszcze do mojego gina. W ogóle był taki niesympatyczny i gburowaty trochę. Nie chciał mi zapisać nazwy tej dolegliwości. Spytałam jak długo mam brać te leki to powiedział, że do momentu jak zajdę w ciążę. Więc pytam czy już możemy się starać, a on na to, że najpierw mamy zrobić badania genetyczne. Zapytałam, czy jeżeli wyjdzie coś nie tak genetycznie to czy to można leczyć i powiedział, że tak, ale że leczenie jest bardzo kosztowne (kilkakrotnie to powtórzył, kilkadziesiąt tysięcy), że odrzuca się zarodki z wadami i wybiera tylko te zdrowe - in vitro. I zaczął z jakimiś tekstami wyskakiwać, czy chcę znowu poronić itp. A w ogóle jak zapytałam czy te 2 niepowodzenia mogły być związane z tą czynnościową hiperprolaktynemią to powiedział, że potencjalnie mogły, ale niekoniecznie.
Podsumowując przyjechałam do domu i się poryczałam. Na drugi dzień stwierdziłam jednak, że pójdę do mojego lekarza, a do tamtego nie mam zamiaru już więcej iść (burak jeden). I że po prostu musimy próbować, bo nawet jeśli gentycznie wyjdzie coś nie tak, to raczej na to leczenie, o którym on mówił to się nie zdecyduję.
Jeśli któraś z Was miała tę czynnościową hiperprolaktynemię to dajcie znać. Może Wasz lekarz Wam coś więcej powiedział niż ten, u którego ja byłam.
Ściskam Was wszystkie.