Kłaczku to fakt. Ja słyszałam o menopauzie już przed trzydziestką! No, ale co tu zrobić, trzeba dalej żyć. No przecież nie możemy się zamęczyć tymi naszymi niepowodzeniami!
Nasze prababcie żyły w mniej zanieczyszczonym środowisku, ale też medycyna była słabiej rozwinięta. Tak naprawdę, to wyżej d ... nie poskoczysz! Będzie co ma być.
Zastanawiam się jeszcze nad jedną rzeczą. Mam namiary na lekarkę-genetyka. Iść, czy nie iść, oto jest pytanie. Zżera mnie obawa, ze potraktuje mnie niepoważnie i ze względu na wiek karze sobie dać spokój. A może jednak iść, może nie wszystko stracone? Może czterdziestolatce też pomoże? Nie jestem celebrytką niestety. One to jakaś inna rasa kobiet, starzejących się znacznie wolniej od pozostałych. Ich starania nie są przyjmowane ze z dziwieniem przez lekarzy, nawet po czterdziestce.