Głos na motylki oddany
Ja też czekam na wynik Histo i pewnie jak w większości wypadków nie uzyskam odpowiedzi na pytanie "dlaczego?", dziś mija 14 dzień od zabiegu mam ciągle plamienia ale brzuch pobolewa coraz mniej, jako tako udajemy z mężem że żyjemy, ale zauważyłam że jak np na filmie zaśmieję się - jestem zdziwiona że potrafię sie zaśmiać po tym wszystkim co ostatnio przeszliśmy. Nasz stan psychiczny porównała bym do ostatnich pogodowych anomalii deszcz/słońce/grad/słońce i tak w kółko. Mój stara się odciągnąć mnie od kompa gdy przeszukuję net szukając odpowiedzi na pytania które chyba nigdy nie zostaną wyjaśnione, ja z kolei jak słyszę piosenkę Gunsów wiem ze mój łapie doła i staram się odgonić od niego czarne chmury. Poniżej krótki wycinek tekstu:
"Powiedziałem, kobieto, zwolnij!
To samo wróci do normy
Wszystko czego potrzebujemy to trochę cierpliwości
Powiedziałem, Skarbie, zróbmy to powoli
i wyjdziemy na tym dobrze
wszystko czego potrzebujemy to trochę cierpliwości
(cierpliwość)
Powiedziałem, Kobieto, zwolnij
I wszystko będzie po prostu w porządku
Ty i ja uzbroimy się w cierpliwość"
po anglicku bardziej chwyta za serducho
W sobotę jadziemy na weekend do kuzynki, mam nadzieję że jakoś damy radę sie nie rozkleić bo nie widzieliśmy sie dość długo.
Zeszłą niedzielę spędziliśmy w towarzystwie mojego 4 letniego chrześniaka jakoś bałam sie go dotknąc, przytulić, dać buziaka, a jak widziałam że mój mąż olał całe towarzystwo i siedział, a raczej bawił się z małym serce mi się rozpadło na małe kawałeczki, ale dałam radę nie pokazywac po sobie tego co sie ze mną dzieje. Tym bardziej że było to kilka godzin spędzonych z moją ciężarną szwagierką która ma termin na 5 dni wcześniej niż ja miałam. Niby nic ale był to duży test dla naszej psychiki, bardzo sie bałam tego rodzinnego spotkania. Pekłam pod sam koniec gdy jeden z wujków nie wtajemniczony w całą sytuacje zapytał kiedy ja będę bawić maleństwo... ale na to też trzeba być przygotowanym.
Na NK po prawie 1,5 miesięcznej nieobecności tez nagromadziło sie trochę trudnych e-maili na które musiałam odpowiedzieć. Typu: "słyszałam od że jesteś w ciąży gratulacje", "czy juz wiemy czy chłopak czy dziewczynka" itp. Postanowiłam napisać do wszystkich którym sie pochwaliłam o tym co sie mniej wiecej stało, żeby uniknąć takich przykrych w tej sytuacji e-maili i ewentualnie niemiłych przypadkowych spotkań w rzeczywistości. Było to cholernie trudne, ale zapewne mniej bolesne dla mnie i od niczego nieświadomej osoby - niż odpowiadnaie na radosnego e-maila.
Narazie wszystko cała nasza przyszłość jest jedna wielką niewiadomą, niemoge sie doczekac pierwszej @ może wtedy poczuję się ciut lepiej i pewniej. Narazie jest hmm dziwacznie. Nie potrafie sie niczym zająć bo myśli ciągle odbiegaja w wiadomym kierunku. Pewnie wymagam od siebie zbyt dużo i zbyt szybko. Pocieszające jest to że widze postępy, minimalne ale zawsze to jakas poprawa.
Pozdrowionka dla wszystkich cierpliwie czekających