AS bardzo ci współczuje i trzymam kciuki za Twojego tatę
co do dyskusji kwas foliowy vs Metafolina
wszystko zaczeło sie od tego że moja mamuśka odkąd obeznała sie w necie teraz siedzi godzinami jak ma coś do "wyjasnienia" i szpera odkąd zaczeły sie nasze problemy próbuje znaleźć cokolwiek co mogłoby mi pomóc przy następnej ciąży i zaczął sie temat kwasu foliowego a konkretnie przyjmowania zwiekszonej dawki i tak w efekcie wyszedł temat metafoliny
Gin powiedział że jak zwiekszona dawka to może lepiej ta metafolina. Jak już byłam w aptece i farmaceutka - choć nie była pewna na 100% co wywnioskowałam z jej zagubienia na twarzy i nerwowego czytania składów tych wszystkich ciążowych prepartaów, że nie ma samej metafoliny i w innych suplementach też nie - wydawało mi się że to jakaś marketingowa machlojka

Zaczełam czytać różne fora, firma która produkuje fembion zastrzegła sobie patentem metafolin, ale po wypowiedzi na jednym z forum gdzie debatowało dwoje ludzi z wykształceniem chemicznym że pod hasłem "lepiej przyswajalna forma folianu" kryje sie po prostu przemiana
kwasu w sól i że "mozna to samemu zrobić z zwykłego kwasu - ja sie na chemii nie znam i raczej kombinować nie będę ale jak mi to może w jakimś stopniu pomóc to te 3 miechy tzn do końca 1 trymestru wybulę te 34 zł miesięcznie, gorzej z tymi miechami gdy sie człowiek stara bo nie zna sie dnia ani godziny i może sie ciągnąć dłuuugo a dopiero po 4 tygodniach zaczyna to "działać" magazynować czy jak to nazwać. Gnoje pewnie wydali troche szmalu na badania i pewnie te badania o przyswajaniu kwasu foliowego że u co 2 kobiety tez były przez nich wykonane bo jakby nie było to dla nich najlepszy argument i teraz windują kosmicznie cenę to jest troszke chore jak dla mnie... no ale cóż kto pierwszy ten lepszy a dla nich to czysty biznes
igusiad i tak trzymaj, a takie terapie "szokowe" są dobre coś o tym wiem
co do badań i analizy pierwiastkowej
włosy farbuje od lat, na rękach i nogach mizerne, paznokcie krótkie zatem co pozostaja łoniaki

jak powiem mojemu to sie uśmieje i stwierdzi że mi juz całkiem bije
co do mojego M u nas w domu jest tak "to babska rzecz" a to "męska rzecz" troche na tym przegrałam bo tych babskich jest duuuużo więcej ale jak trzeba to mi pomaga i nie kręci nosem ale to tylko w sytuacjach kryzysowych: choroba, ból głowy - nawiedza mnie dość często itp no i jak byłam w ciąży to babskie obowiązki tez na niego spadły nie wszystkie tylko te cięższe. Z jedzeniem mi nie wybrzydza bo bardzo lubi moją kuchnię. Humorzasty też nie jest. Jedyna wada która czasem powoduje spiecia to jego zazdrość o mnie, czasem jest fest wkurzające znamy sie tyle lat a on mimo to nie wiem jak to tłumaczyć... chyba niska samoocena. Ale ogólnie mój M jest zajebisty i jest nam wspaniale. Po całej tej naszej sytuacji jedna z ciotek z niewyparzoną gebą ze tak powiem bo nie rozumiem tego babska (jej dzieciakom nie powiodło sie w zyciu i oboje śą w nieudanych związkach) powiedziała " no a co oni sobie myśleli że im sie wszystko należy i będzie jak w bajce i żyli długo i szczęśliwie". Jesteśmy zgrana parą - totalne przeciwieństwa ale dzieki temu na wzajem sie uzupełniamy, mimo tylu lat bycia razem nasz stosunek wobec siebie nie uległ zmianie, może troche dojrzeliśmy ale czuje sie przy nim jak "zakochana nastolatka" i mam nadzieję że tak pozostanie.
Emy jeśli straszenie dobrze wpływa to może uda się mi zafasolkować przy pierwszej okazji

ja to jestem panikara jak masakra i na 100% bede wystrachana

Ja ósemki mam wyrośniete do połowy - reszta kryje sie w dziąśle, mam 33 lata i od daaaaaaaawna sie to nie zmienia, mam niby za małą szczekę żeby pomieściła mi wszystkie zęby, dodatkowo jeden kieł mam gdzieś uwięziony jak byłam jeszcze w szkole podstawowej na przeswietleniu ortodąta powiedział ze jak strace jakis ząb to mi wyjdzie z górnej szczeki pozbyłam sie po obu stronach 6 tek po "leczeniu kanałowym" a kła jak nie było tak nie ma a ósemki tez sie bardziej nie odkryły choć mineło juz ponad 10 lat - masakra
anulka16 w tym czymsik na wywołanie @ co ja brałam Primolut- Nor też jest lekiem na endometriozę, tez nie należy go stosowac w ciąży i jeśli jest sie staraczką, tak jak luteina zawiera syntetyczny odpowiednik hormonu progesteron, myslę że kobiece dolegliwości zazwyczaj leczone są takimi syntetykami hormonów, dowiedz sie co jest głównym składnikiem tego czegoś. Z tymi syntetykami jest tak ze w czasie ciąży jajniki ci produkują jakosik chyba do 18 czy tam 20 tc progesteron i jakbyś brała "zastepczo" syntetyk jajniki stwierdza sobie ze maja urlop i przestaną - dlatego jak już sie w ciąży zacznie to brac nie wolno przestawać do tego czasu - nie pamietam teraz który to tydzien ale na bank miedzy 16-20, potem "produkcję" tego hormonu przejmuje łożysko i tak jest juz do końca ciąży więc mozna przerwać przyjmowanie. Tyle wiem ale byc może sie mylę. Najlepiej skonsultowac sie z innym lekarzem lub zapytac wprost swojego gina czy przyjmowanie tego leku nie zaszkodzi ciąży.
Miałam nadzieję że po zakończemiu przyjmowania tego ustrojstwa pyk i bedzie @ - widac byłam naiwna

@ jak nie było tak dalej ni ma - brzuch mi wydeło i tylko tyle.
Jestem wkurzaona w dodatku na moich groszkowych gości - jeden sobie zniknął tak nagle sam od siebie i nie ma po nim sladu, drugi trzyma sie dalej... ale najgorsze jest to że wyskoczył nastepny i to w takim miejscu ze głowa mała przy samym "wejściu". Już myslałam że stringi których nie zakładałam od pamiętnych czasów mnie podrażniły i stąd ten ból - a założyłam je sobie na znak protestu z powodu braku @

- wymacałam a tu Pan groszek - tez głęboko pod skórą - pieruńskie cholerstwo i to w takim miejscu.
No nic znowu epopeje napisałam

dobranoc kobitki AS trzymam kciuki za twojego tatę.