Witajcie dziewczyny!!!Jeśli pozwolicie to Ja też chciałam się jeszcze odnieść do tej całej sprawy z Marcepankiem!!! Bo tak czytam i czytam... Jestem Styczniówką 2011r.
I nie sądze aby moje koleżanki kopały leżącego.
Jak piszecie miała poczekać z kolejną ciążą jak córcia skończy 4 miesiące-a urodziła się w marcu br. tak??? to wg.mnie tez krótki odstęp czasu aby porobić badania i uporać się z anemią....i aby wszystko bylo ok.
Wiem co to znaczy stracić dziecko-sama straciłam dziecko w 16 tyg ciąży(która była ok,i nic nie zapowiadało złego-u lekarza jeszcze w gabinecie widziałam na monitorze jak moje dziecko się rusza jak bije mu serduszko ,a 2 dni później miałam zabieg)I jak odebrałam wyniki badania hist-pat to dowiedziałam się ze organizm czasem wie co robi-bo jak by nie to to mogłoby mi się coś stać-np.sepsa.Lekarz powiedział Mi ze trzeba poczekać najlepiej minimum pół roku aby starać się o kolejnego dzidziusia.Wiadomo miałam zal w sobie i zadawałam pytanie dlaczego tak się stalo???( ale nigdy nie zwątpilam w Boga )Z synem miałam zagrożoną ciązę (6 tyg ciągiem w szpitalu) ...i jak teraz byłam w ciąży z córką to balam się ze mogę leżeć znów i coś się moze dziać zlego i co wtedy z synem??wiadomo ze mąż musi pracować....
Tak ze Myślę Marcepanku ze dziewczny wcale nie chciały źle ani nie naskakiwały na Ciebie ,Tylko najpierw warto porobić wszystkie badania,zregenerować organizm.... niech dzieci podrosną...trzeba dać czas sobie,jesteś młoda,Myśleć odpowiedzialnie i i przyszłościowo.
Wiesz co by mi to dało jak bym zaszła w ciążę raz za razem i musiałabym lezeć- a starszym dzieckiem kto by się zajmował???Pod końcówką ciązy musiałam leżeć,zero dzwigania,córcia urodziła się 2 tyg wcześniej i wiesz nie wyobrażam sobie jak bym miała np.malutkie dziecko roczne i nie wziąść go na rączki-jak mu to wytłumaczyć??ze mama nie moze??? nie wytłumaczy się takiemu maluszkowi,albo dźwignąć do mycia czy coś innego. Tak samo przy malutkim dziecku czasami nie wiadomo w co ręce włożyć.A co do wagi ...Myślę ze też ma duży wpływ,znam szczuplutką (z niedowagą)dziewczynę która z tego powodu miała bardzo duże problemy aby utrzymać ciążę...więc też coś w tym musi być....
Ja nie napisałam tego aby komuś dokuczyć albo co ,tylko uważam ze takie uwagi warto wziąść do serca.Ja bym przynajmniej tak zrobiła i przy planowaniu ciąży poszła do dobrego ginegologa.pozdrawiam
Wiesz mi lekarz też mówił,że trzeba odczekać ,tyle ,a tyle.
On swoje -ja swoje i nadal tak mówię.
Co ma wisieć nie utonie..
Co tobie przeznaczone to na drodze rozkraczone



Taki los człowieka.
Jeden ma trudniej ,a drugi łatwiej i tak już jest.
Mam młodzsze dziecko niepełnosprawne .Ciąża z nim to jeden wielki koszmar ,bo 25 tyg. w łóżku spędziłam leżąc prawie plackiem ,a moje 6 letnie przynosiło mi herbatę.


O ile z maleńkim dzieckiem jest problem taki,że go na ręce weźmiesz i sobie popłacze to z większym jest taki ,że tak naprawdę nie wiesz co się w domu dzieje .
I to chyba nieco większy problem.
Nie wiesz jak z dzieckiem 6 letnim można się bawić na leżąco?
Ja miałam z tym największy problem.


Moje dziecko potrzebowało mamy do wszystkiego -nie tylko do tulenia ,karmienia i przewijania ,ale również do rozwiązywania swich dziecięcych problemów na podwórku,do zaprowadzenia do szkoły,do zabawy ,do spacerowania ,do pełnego życia 6 letniego dziecka ....
Jak ona odchodziła to ja się tyle nawyłam ,że szok ,bo wiedziałam ile tracę


ale poświęciłam się dla drugiego dziecka.

Tłumaczyłam sobie ,że jak mały się urodzi to sobie odbiję i wynagrodzę wszystko Klaudii z nawiązką .


W szpitalu po 2 dniach i 4 próbach porodu kiedy wreszcie udało się zatrzymać akcję porodową przyszło moje wyniki okazało się ,że zagraża mi sepsa i dziecko musi się natychmiast urodzić.
Była walka o każdą sekundę...


Mały się urodził,wszystko się pięknie zapowiadało aż tu nagle przychodzi lekarz i mówi :
Pani dziecko miało 2 wylewy okołoporodowe ,a jego przyszłość jest nieznana...

Potem poszło hurtowo:
Zółtaczka wcześniacza,paraliż po szczepionce,rehabilitacje,kolejna szczepionka MMR II i po miesiącu zmiana zachowania-późniejsza diagnoza -całościowe zaburzenia rozwojowe...i znów horror...

Nauczyłam się jednego-nie zawsze słuchać lekarzy.
Tyle razy już się pomylili ,że nawet nie zliczę



Kieruję się własną drogę i sama wybieram
Na przekór wszystkim postanowiłam sobie ,że na razie nie robię żadnych badań.
Mam dwoje dzieci ,więc i trzecie też powinno w końcu się kiedyś urodzić...
Może to głupie ,ale tak postanowiłam i już


:-):-)