Hej babki
No więc mu wygarnęłam, że myslę, że o nas nie dba. Obraził się, oczywiscie wyzwał od egoistek, w wielkim skrócie stwierdził, że on mi nawet pomoże się spakowac, bo przez moje narzekanie to mu wszystko obrzydło, dziecka też nie chce, i w tym tez moja zasługa, wogóle jestem głupia i wszystko to ja robię zle.
Wylądowałam u lekarza, bo oczywiscie jak sie zestresowałam to mnie brzuch rozbolał. Szanowny zawiózł mnie do lekarza i był ze mną na wizycie, od czasu zabiegu, czyli przez 10 dni schudłam 3kilo, łącznie 5. Lekarz od mnie że mam jesc 6 posiłków dziennie, a mąż na to że ja nie chcę jesc, myslałam ze się rozbeczę.
Wrócilismy do domu, pomyslalam, ze cos zrozumiał z tej wizyty, bo lekarza kazał mu o mnie dbac, a guzik to dało, poprosiłam zeby przyszedł do mnie do łóżka, powiedzial, że nie chce, nie ma ochoty mnie oglądac i ze mną gadac i ze wyjadę, ja go się pytam, a co z dzieckiem? a on na to ze mogę je sobie wziąc a jak nie chcę to mogę mu je dac. Chyba mysli ze to conajmniej pies.
W skrócie mnie nienawidzi i przeze mnie nienawidzi też dziecka
I wogóle to wszystko ja zrobiłam, to moja wina, bo mu zwróciłam uwagę.
Przecież fakt, że mało jem to tez moja zasługa bo spię długo, mogłabym wczesnie wstawac i jesc częsciej
Brak mi słów.
Narazie lekarz zabronił jakichkolwiek wyjazdów, pozostaje mi siedziec na tyłku i czekac, patrząc na fochy małzonka
Ah, nie powiedzialam najlepszego, Biedny, tak mu cisnienie podniosłam że nawet wymiotował (przynajmniej tak twierdzi)
Wyjadę, ale jeszcze nie teraz, nie narażę dziecka na niebezieczenstwo, a potem to on będzie żałował, nie ja. Chociaż twierdzi, że ja będę żałowac, bo on jest taaaaaaaki dla mnie dobry i jak znajdę innego faceta to dopiero docenię jak z nim było dobrze.
Nie twierdzę, jest dobrze i jest dobry, ale tylko wtedy, kiedy się od niego nie wymaga
Sorry ze ja tak tylko o sobie ale mnie nosi