Ale mi ciśnienie skoczyło!!! I ręce o(d)padły!!!
Od paru lat, pod mój blok, przyjeżdża pan i sprzedaje maliny, wiśnie i czereśnie ze swojego gospodarstwa.
No i przyjechał i dzisiaj. Krzyczał przez megafon, kto chce wiśnie i maliny. Krzyknęłam z balkonu, że poproszę wszystkie koszyczki malin, czyli 3 kg.
Zeszłam na dół i co się okazało... że jakiś gnojek przyszedł po maliny i powiedział, że jest od tej pani. Uciekał z tymi malinami, aż się kurzyło. Kątem oka zauważyłam, że to ode mnie z bloku, z klatki obok, w dodatku mega kościelni.
Pan od malin, powiedział mi, że ojciec gnojka krzyczał z balkonu, że oni są od tej pani, co maliny zaklepała. No szok.
Do głowy by mi nie przyszło, żeby kogoś oszukać.
To ja cały dzień jestem spokojna i nie denerwuję się, że idę do szpitala, a tu taki myk.
Oj będą się w piekle smażyć za te maliny
