Ale się podziało na forum...
Lawendowy - bardzo mi przykro kochana, wiem, że to dylemat, ale ja też namawiam Cię, żebyś została i podeszła do punkcji i transferu... Moja babcia zmarła jak akurat byłam w Stanach... Byłam tam przez 2 lata, a potem jeszcze kilka razy na wakacjach. Zawsze jak wyjeżdżałam, mówiła - a może mnie już nie będzie jak wrócisz? Mówiłam jej zawsze, że gada głupoty. A tym ostatnim razem nic takiego nie powiedziała. Była już dość chora, wykryli u niej raka. Ale byłam wtedy tylko 2 miesiące, nie wiedziałam, że tak szybko to nastąpi - i nawet na pogrzebie nie byłam. Wiem, jaki to ból, ale są czasem sytuacje w życiu, kiedy albo nie mamy wyboru, albo musimy go dokonać, myśląc o przyszłości...
Mazenka, ja też już teraz gratuluję!
Sylwia - współczuję bardzo pęcherza, nie wiedziałam, że jest aż tak źle.... Bardzo się cieszę, że trafiłaś na lekarzy z powołania. Mi tydzień temu też się udało trafić na lekarza z powołania

Tak, że teraz już wiesz, jak się czułam

:* Dobrze, że krwiak się wchłonął, niech Maluszek zdrowo rośnie!
Milagors, można wybierać cc lub sn, jeśli cesarka jest planowa, oczywiście ta wykonana podczas porodu jest zabiegiem ratującym życie dziecka i/lub matki, a nie planowym. Chodziło o to, że mam pewne wskazania, bo pierwszy poród zakończył się cc ze względu na braku postępu porodu. Ale to nie są bezwzględne wskazania, dlatego lekarz nie upiera się przy tej opcji, jeśli chcę próbować znów sn. Ale powiedział, że mamy jeszcze kilka tygodni, zobaczymy, jak duże będzie dziecko. Ja mam przeczucie, że po sn szybciej doszłabym do siebie, zbyt dobrze pamiętam, jak ciężko mi było z raną na brzuchu zajmować się dzieckiem. Pewnie, że wszystko zależy od organizmu, mi akurat trudno goiła się rana (przynajmniej w moim przekonaniu), przez 2 tygodnie na apapie 2 tabletki co 6 godzin, ogólnie wolałabym tego uniknąć...
Madzialenak, Gotadora - faktycznie bardzo mało przytyłyście!!! Najważniejsze, że dzieci ok. widocznie to też cechy indywidualne. Ja w 1 ciąży startowałam z poziomu 54 kg i przytyłam 25 kg, nigdy całości nie zrzuciłam, zawsze potem było 58-60. Tym razem po stymulacji przybrałam na wadze - miałam ok. 63-64 w chwili zajścia w ciążę, a teraz oscyluję wokół 70 kg, chyba ze względu na dietę cukrzycową, bo na każdej wizycie waga spada o 0,5 kg.
Miliaa - trzymam kciuki, żeby czas do poniedziałku szybko minął... Dziewczyno, z takim suwaczkiem to Ty już rodzić powinnaś :-)
Oskaa - dużo zdrówka, nie choruj!
Aduś - to Ty już naprawdę niedługo!!! A jesteś moim prekursorem. Ciekawe dlaczego do mnie wciąż nie dociera, że to tuż-tuż, wciąż myślę, że jest dużo czasu i mam nadzieję jeszcze sporo rzeczy zdążyć zrobić zanim Milenka będzie z nami.
Ja od dwóch dni robię niezbędne porządki, wyrzucam niepotrzebne rzeczy, żeby się przejaśniło w naszym malutkim mieszkaniu i było gdzie postawić łóżeczko i dokupione 2 małe komody. Pracy na szczęście przyszło mało, ale czuję, że od poniedziałku zacznie się sajgon...
Miłej kontynuacji długiego weekendu!