• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

ciężaróweczki po in vitro

reklama
Kwiatuszek - głowa do gory, wiem ze Ci cieżko i żadne słowa nie pomogą ale pamiętaj żeby walczyć dalej, uda sie

Dziewczyny - dzięki za info o serialu, nastawilam nagrywanie bo tez ciekawa jestem co tam powiedzą
 
Kwiatuszek bardzo mi przykro kochana :-(

Ja też niestety nie mam tego kanału. Jeszcze sprawdzę, ale raczej nie mam:baffled:

Sylwia zazdroszczę takich wyraźnych ruchów i to tak wcześnie. Ja jakiś czas temu czułam takie łaskotanie w brzuchu i wiedziałam, że to maluch, ale teraz nie czuję nic, a z czasem ruchy powinny być przecież coraz wyraźniejsze i bardziej odczuwalne. Dlatego trochę się denerwuję. Oczywiście wszyscy mnie uspokajają, że jest za wcześnie, ale mnie uspokoi dopiero USG, które mam 24 października. Nie mogę się już doczekać.

Kochana - ciąża to nie zegarek szwajcarski i nie musi być wszystko na czas. Ogólnie przyjmuje się że do 22 tc powinno się już czuć ruchy. Jednak to nie jest tak, że z każdym dniem czujesz mocniej. Ja np dzisiaj małego poczułam ze 2 razy i to słabo, a w niedzielę to mi rajd uskuteczniał. Odkryłam że im więcej wypoczywam tym bardziej jestem wrażliwa na ruchy małego. Niedługo już masz usg więc będziesz spokojniejsza :-)

Sylwia byłoby pięknie, gdyby wrzucali to na swoją stronę. Nawet tam nie szukałam , a szansa jest:-D. Mam do Ciebie pytanie trochę z innej dziedziny;-). Czy Twoje psiaki są wykastrowane, a jak tak czy warto? Bo im więcej czytam, tym jestem głupsza. Mój bandyta ma 2,5 roku i już wymiękam, zastanawiam się nad kastracją. Na spacerach to diabeł, reaguje na polecenia tylko do czasu wyniuchania suki, wtedy koniec, pies jest w transie i wyrywa nam ręce :angry:. Pracuję nad nim od szczeniaka i nic nie pomaga, a rada od weta to właśnie ciachnięcie jajek. Boję się, że nie będę w stanie z nim spacerować jak pojawi się dziecko, nie ma takiej opcji, że smycz w jednej ręce, a w drugiej wózek. To groziłoby śmiercią całej trójki:baffled:.

Moje zwierzaki są wykastrowane/wysterylizowane. Ostatnia sunia trafiła pod nóż weta 2 tyg temu jak już wydałam szczeniaki i straciła pokarm.
Ogólnie według najnowszych badań powinno się sterylizować zwierzęta z powodów zdrowotnych i behawioralnych.
Zdrowotnych dlatego że pies/sunia sterylizowane są mniej podatne na nowotwory. Według statystyk suczki sterylizowane przed 1 cieczką (i to jest bardzo istotne, bo do niedawna panował przesąd że powinno się czyścić po 1 cieczce) ma kilkakrotnie mniejsze ryzyko zachorowania na nowotwór sutka. Tak samo w przypadku niektórych nowotworów u psów, np nowotwór jąder.
Druga sprawa to behawioralny aspekt sterylizacji. Też miałam silnie dominującego psa, awanturnika i wariata. Jeszcze mąż nauczył go skakać na ludzi :no:. Wyobraź sobie takiego byka 40 kg który skacze na bramę wjazdową żeby dorwać kogoś za nią. Nie raz patrzyłam kiedy ta brama zostanie wyważona przez niego. Problem był też z dominacją w stadzie, ogólnie nie zbyt wesoła sprawa. Wykastrowałam go dość późno bo miał coś ponad rok i jestem zadowolona. Złagodniał, nie reaguje na zapach suki, nie dominuje i stał się członkiem stada a nie tylko dominantem.
Sam zabieg kastracji u psa jest łatwy i mało ryzykowny. Nacina się mosznę, usuwa jądra i zszywa. Moszna zanika sama z czasem. Także kochana nie ryzykuj tylko ciach "brutusa" skalpelem :-D. Ciekawe czy Twój mąż nie będzie protestował, bo mój piszczał jakbym to jemu chciała wyciąć małe co nie co. :-D:-D



A ja siedzę i gotuję grzybki na marynatę. Mój mąż odwiedził oczywiście dzisiaj znów las po pracy. A ja cały dzień przepłakałam. Od samego rana ryczałam jak nie wiem co. Dzwoniła do mnie koleżanka z pracy z informacją na którą mam pierwszego pacjenta. Jak usłyszała mój głos to aż się przeraziła i dopytywała czy wszystko dobrze ze mną i małym. Jadąc do pracy dzwoniłam do męża który z pracy wracał i ryczałam w słuchawkę jakby mnie dożynali. Normalna WARIATKA ze mnie. A wiecie jaki był powód? Otóż USG, a konkretnie jego brak. Prenatalne usg miałam 9 września, potem po 20 września byłam u prof i widziałam dzidzię kilka sekund. Potem wizyta, która była tydzień temu była bez usg. Miałam przyłożony tylko wykrywacz tętna płodu i tyle. Ja dawno nie widziałam swojego dziecka i wariuję :zawstydzona/y:. Ryczałam tyle czasu, że mój mąż w popłochu szukał usg w tym tygodniu. I znalazł :-), jutro o 20 mam usg maluszka, normalnie śmieje się sama do siebie że go wreszcie zobaczę, bo inaczej do 4 listopada to bym już ześwirowała.


Nie wiem czy to hormony czy sama ciąża, ale ja od jakiegoś czasu płaczę z byle powodu. W dodatku wiem że to bezsensowny płacz, ale i tak płaczę :eek:. Nie mogę się pohamować, pomimo tego że sama przyczyna płaczu nie jest warta niego. Ehhhh, ja nie wiem, ale współczuję swojemu mężowi i dziwię się mu że jeszcze wytrzymuje ze mną. On po mojej ciąży będzie siwiutki jak gołąbek ;-)


Miłej nocy kochane.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry