Dziewczyny, mnie troche dziwią Wasze wpisy o tym jaka CC jest super. Oczywiscie sa osoby, które nie odczuwały bólu prawie wogole. Ale to są jednostki, wszystke tutaj na oddziale chodzimy zgięte wpół, co nie znaczy, ze nie wstalysmy wszystkie od razu z łóżek do dzieciaczkow. Po 12 h nie ma bata musisz zajmować sie swoim dzieckiem a nie rozczulać nad sobą, to normalne. Dla mnie nienormalne jest to, ze nie mozna napisać, ze rana rwie, boli i ciągnie, ze drugi i trzeci dzien to prawdziwy kryzys, ze kręgosłup boli po znieczuleniu, a co chwile każą sie kłaść i wstawać do badania i obchodu. I na oddziale jest juz kilka mam, które mają powikłania po CC. Drugi koniec korytarza to dziewczyny po SN. Chodzą wyprostowane, duzo szybciej, szybciej tez wychodzą ze szpitala, żadna nie ma powikłań, które zmuszają do zostania na oddziale, czy tez jakiejś terapii. Oczywiscie mają rownież dolegliwości bólowe, to tez trzeba podkreślić, ale jakos bardziej dyskutują o nawale pokarmu w cycach niż o ranach. Ja o ich wewnętrznych obrażeniach nie pisze, bo nie przeżyłam, to nie wiem.
dlaczego mam wiec pisać ze CC było takie super, jak nie jest? A nawet jesli uwaza ktos, ze przeszedł bardzo dobrze, to niech przynajmniej szczerże opisze rownież te gorsze aspekty, żeby inni nie byli rozczarowani.
Bo na razie wyszło na to, ze jak napiszesz cokolwiek o tym, ze po CC Cie boli, albo coś sie dzieje, to jestes leniem, albo wyrodną matką bo sie rozczulasz nad sobą zamiast sie zając dzieckiem.