Sylwia1985
Mamusia Sierściuszka
Dziewczynki gratuluję udanych wizyt.
Lawendowy Twój mąż to tak jak mój. Mój cały czas prawi o chłopcu i słynnym tekstem "dość dziurawców w rodzinie". Mi to obojętne, ale bardzo chciałabym bliźniaki. Sama jestem z bliźniąt, ale mój brat urodził się martwy (mama poroniła w 7 m-cu). Całą ciążę maluta krwawiła, leżała plackiem przyjmując nospę i luteinę. Mój tatko był już wtedy sparaliżowany, a siostra miała tylko 12 lat. Nie było osoby, która mogłaby się zaopiekować tatą i siostrą, także mimo leżenia mama musiała także się nimi opiekować. W 7 miesiącu poroniła w łazience. Dużo krwi i mój brat. Mama była przekonana że to koniec ciąży, wezwano pogotowie. Niestety pogotowie już nic nie mogło zrobić, aby uratować brata. Cóż inne czasy były. W szpitalu okazało się że mam się dobrze i wyszło na jaw że było nas dwoje. Wcześniej rodzice nie wiedzieli, bo tętna się nakładały na siebie, a usg było dość niedostępne. Na całą Warszawę były 2 aparaty. PO poronieniu brata mama przestała krwawić i ciąża już do końca przebiegała książkowo. A z badania brata okazało się że był za mały jak na ten tydzień ciąży i prawdopodobnie jego nieprawidłowy rozwój był powodem złego rozwoju ciąży i krwawień.
Cud, że mnie donosiła. I stąd takie moje marzenie. Może wśród moich dzieci - bliźniaków znalazłaby się dusza mojego brata. Może to wypełniłoby pustkę jaka została po jego odejściu. Wierzcie mi, ale faktycznie bliźniaki są bardzo ze sobą związane, nawet wtedy gdy nigdy się nie poznały.
Lawendowy Twój mąż to tak jak mój. Mój cały czas prawi o chłopcu i słynnym tekstem "dość dziurawców w rodzinie". Mi to obojętne, ale bardzo chciałabym bliźniaki. Sama jestem z bliźniąt, ale mój brat urodził się martwy (mama poroniła w 7 m-cu). Całą ciążę maluta krwawiła, leżała plackiem przyjmując nospę i luteinę. Mój tatko był już wtedy sparaliżowany, a siostra miała tylko 12 lat. Nie było osoby, która mogłaby się zaopiekować tatą i siostrą, także mimo leżenia mama musiała także się nimi opiekować. W 7 miesiącu poroniła w łazience. Dużo krwi i mój brat. Mama była przekonana że to koniec ciąży, wezwano pogotowie. Niestety pogotowie już nic nie mogło zrobić, aby uratować brata. Cóż inne czasy były. W szpitalu okazało się że mam się dobrze i wyszło na jaw że było nas dwoje. Wcześniej rodzice nie wiedzieli, bo tętna się nakładały na siebie, a usg było dość niedostępne. Na całą Warszawę były 2 aparaty. PO poronieniu brata mama przestała krwawić i ciąża już do końca przebiegała książkowo. A z badania brata okazało się że był za mały jak na ten tydzień ciąży i prawdopodobnie jego nieprawidłowy rozwój był powodem złego rozwoju ciąży i krwawień.
Cud, że mnie donosiła. I stąd takie moje marzenie. Może wśród moich dzieci - bliźniaków znalazłaby się dusza mojego brata. Może to wypełniłoby pustkę jaka została po jego odejściu. Wierzcie mi, ale faktycznie bliźniaki są bardzo ze sobą związane, nawet wtedy gdy nigdy się nie poznały.
Ostatnia edycja:
za każdym razem muszę podziwiać jego jajca :-)
bo ona nie wie o czym mowie, może jej tez się stawiala, ale robila wszystko tak jak zawsze...kiedyś to w ogole luzik był jakis;-)