• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

ciężaróweczki po in vitro

Niestety tam gdzie byłam mocniej ściśnięta górka została i coś czuję, że zostanie ze mną do końca. Nooo chyba, że przy kolejnym cięciu (jeśli takie będzie) inny lekarz poprawi szycie [emoji14]
Nie potrafię się przemóc do masażu blizny. Ogólnie nie lubię jej dotykać. Dziwne uczucie [emoji1745]

U nas wszystko dobrze. Chłopcy rosną jak na drożdżach.
Ja już myślę nad tortem na pierwsze urodziny, dekoracjami itd. [emoji23]
Jak ten czas szybko leci... Zaraz roczek ;) My się jutro wybieramy na roczek do siostry synka- tematyka leśna ;)
 
reklama
Jaś jakieś 2 tygodnie temu zaczął wstawać ok 6, gdzie zawsze budził się przed 8. A nie było żadnych zmian. Teraz przechodzi chyba trzydniówkę, więc śpi długi, dziś do 9:tak:. Za to w dzień prawie wcale. Zobaczymy co będzie jak całkiem wyzdrowieje.
O to nie zazdroszczę... Wymioty i biegunka?? Uważajcie na siebie bo to chokerstwo jest bardzo zaraźliwe
 
@ilmenau Mądra położna ;) chyba jednak natura w tej kwestii dobrze wszystko wymyśliła ;)
Tak, torba spakowana;) dorzucę dokumenty i jakieś jedzonko na plecy i mozna się taszczyć ;)

Oj tak, jedzenie spakuj bo śniadanie o 9 a kolacja o 16 😂
U mnie w szpitalu w trakcie porodu można było jeść małe przekąski i pić wodę, w szpitalu gdzie moja kuzynka rodziła (3 tygodnie szybciej niż ja) już nie 😱 nam położne polecały mieć czekoladę, jakieś landrynki itp czyli coś co da kopa a nie obciąży za bardzo żołądka, ale oczywiście jak ktoś chciał coś jeszcze to też mógł. Ja miałam belvite i mi wystarczyło, no ale u mnie było szybko. Woda w butelce z dzióbkiem koniecznie!
 
Oj tak, jedzenie spakuj bo śniadanie o 9 a kolacja o 16 😂
U mnie w szpitalu w trakcie porodu można było jeść małe przekąski i pić wodę, w szpitalu gdzie moja kuzynka rodziła (3 tygodnie szybciej niż ja) już nie 😱 nam położne polecały mieć czekoladę, jakieś landrynki itp czyli coś co da kopa a nie obciąży za bardzo żołądka, ale oczywiście jak ktoś chciał coś jeszcze to też mógł. Ja miałam belvite i mi wystarczyło, no ale u mnie było szybko. Woda w butelce z dzióbkiem koniecznie!
Kurde, niby człowiek spakował absolutne minimum a mi wyszła najmniejsza walizka dla małej, torba duża dla mnie i jeszcze muszę gdzieś to żarło spakować. Mam nadzieje,że mnie nie pogonią jak będę wyglądała jak Rumun 🤣 mamie mówię,że muszę kupić jakieś przekąski a ona do mnie po co? Obiad Ci dadzą 🤣🤣🤣
 
Oj tak, jedzenie spakuj bo śniadanie o 9 a kolacja o 16 [emoji23]
U mnie w szpitalu w trakcie porodu można było jeść małe przekąski i pić wodę, w szpitalu gdzie moja kuzynka rodziła (3 tygodnie szybciej niż ja) już nie [emoji33] nam położne polecały mieć czekoladę, jakieś landrynki itp czyli coś co da kopa a nie obciąży za bardzo żołądka, ale oczywiście jak ktoś chciał coś jeszcze to też mógł. Ja miałam belvite i mi wystarczyło, no ale u mnie było szybko. Woda w butelce z dzióbkiem koniecznie!
Ja polecam napój izotoniczny zamiast wody. Mi tak położna doradzila. W trakcie porodu super uzupełnia elektrolity więc wolniej się męczysz.
U nas jesc nie można na wypadek cc, ale pić tak.
 
Ja polecam napój izotoniczny zamiast wody. Mi tak położna doradzila. W trakcie porodu super uzupełnia elektrolity więc wolniej się męczysz.
U nas jesc nie można na wypadek cc, ale pić tak.
U mnie tez napój izotoniczny to był niezbędnik. Jedzenia w szpitalu nie jadlam, nie smakowało mi. Co prawda rodzilam przed covidem, a więc mąż donosił sloiki zupki od mamy i był ze mna całe dni.
 
U mnie tez napój izotoniczny to był niezbędnik. Jedzenia w szpitalu nie jadlam, nie smakowało mi. Co prawda rodzilam przed covidem, a więc mąż donosił sloiki zupki od mamy i był ze mna całe dni.
Ja teraz rodziłam w czasie pandemii. Mąż był przy cięciu, cały dzień i noc z nami, bo tu dziecka nie zabierają na noc.
Mój posiłek po 6h od porodu i kolacja kolejne 4h później. Karmili mnie super. Na drugi dzień mąż pojechał do corki, wrócił następnego dnia na 2h I znowu do corki. Reszte czasu spedzialam sama. Latwo nie bylo, bo byłam 24h po cesarce, ale udało się przetrwać.
IMG_20200601_163124.jpeg
IMG_20200601_204053.jpeg
 
Ja teraz rodziłam w czasie pandemii. Mąż był przy cięciu, cały dzień i noc z nami, bo tu dziecka nie zabierają na noc.
Mój posiłek po 6h od porodu i kolacja kolejne 4h później. Karmili mnie super. Na drugi dzień mąż pojechał do corki, wrócił następnego dnia na 2h I znowu do corki. Reszte czasu spedzialam sama. Latwo nie bylo, bo byłam 24h po cesarce, ale udało się przetrwać.Zobacz załącznik 1175280Zobacz załącznik 1175281
Od razu widać,że nie Polska 😁
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry