Trzcinko - trzymamy kciuki za bezbolesny i szybciutki poród.
Sylwia - nawet nie wiesz jak mocno Ci kibicuję. Życzę Ci z całego serca upragnionego widoczku II i ogromniastej przyrastającej betki. Tyle nas tu trzyma kciuki za Ciebie i myślami jest z Tobą, że musi się udac

Przesyłam Ci ogromną porocję fluidków - mam nadzieję bardzo zaraźliwych ***************************************************************************************************
Dziewczyny w Krakowie upał i słoneczko ładnie świeci - przesyłam Wam moc upalnych promyczków.
A ja w jestem w fazie końcowej prania - zostala tylko pościel i wózek (ma zdejmowane poszycie). Dzisiaj pakuję też torbę do szpitala (rzeczy przygotowałam wcześniej tylko jakoś tak bałam się tej torby jakby to ona conajmniej miała wywoływac poród). Brzusio mi opadł, Zuzka od dwóch dni jakaś spokojniejsza była, dzisiaj znowu szaleje, mnie godni do toalety codziennie od trzech dni (a mam mega zaparcia) - coś mi się zdaje, że mała powoli wybiera się na drugą stronę brzucha

Pomimo, że to mój drugi poród boje się - nie bólu i tego co się będzie działo bo to już znam i wiem, że jest do przeżycia. Na samą myśl o połogu i karmieniu piersią dostaje ciarek. Lało się ze mnie jak z cebra, nie miałam sił ciągle kręciło mi się w głowie do tego kręgosłup bolał mnie tak okropnie, że nie mogłam się wyprostowac (czułam się jakbym miała jakąs banię na plecach, która uniemożliwia mi prostowanie się i boli). Przeraża mnie wizja karmienia (nie miałam pokarmu pomimo ciągłego przystawiania małej i wiecznego odciągania laktatorem) - kupiłam butle i mam zamiar karmic sztucznym jak mleczarnia znowu mnie zawiedzie ale w szpitalu nie ma zlituj się akurat będę rodzic w takim co mają chopla na punkcie cyca i nie dokarmiają maluchów (przy Weronice udało mi się drugiej nocy uprosic starszą wiekiem położną żeby ją trochę dokarmiła bo darła się z głodu tak, że serce pękało).