Dziewczynki aż się popłakałam czytając Wasze wpisy. Dziękuję za słowa otuchy. Tym razem staram się wierzyć z całych sił, ale czasami przychodzą myśli które odbierają mi tą wiarę. Do pracy wróciłam we wtorek, bo nie dałabym rady psychicznie wysiedzieć w domu. Z resztą jak siedziałam w domu to musiałam łapy czymś zajmować, stąd moje gotowanie. Oczywiście wszystko robiłam z przerwami by odpocząć, ale musiałam coś robić bo mnie myśli powoli zabijały. Nawet zdjęcie, które mi dali na transferze schowałam. Jakoś mi łatwiej gdy o tym nie myślę. W pracy też mogę zapomnieć, zająć myśli pracą, pośmiać się w socjalu z żartów kolegów i koleżanek. To mi bardzo pomaga przetrwać ten okres.
Dzisiaj już siostra dzwoniła czy robiłam test...jak ona mnie wyczuła?

Mężowi tez powiedziałam po powrocie z pracy że robiłam test, to wpierw na mnie huknął, że za wcześnie, a potem potulnie zapytał się "i jak wyszedł?"

. Widzę, że też go skręca z niepewności, ale jakoś umie się bardziej powstrzymać niż ja. Testy na szczęście mnie nie dobijają, tylko czekam a nóż może podejrzę czy coś się dzieje wcześniej niż przed hcg. 13 testów czeka w szafce na każdą okazję:-), także korzystam z nich póki mam ku temu okazję. To już 6 dpt (od całych 21 minut) także może moja kruszynka ujawni się mamusi, chyba że chce zostać kinder niespodzianką.
I wierzę w swoją córeczkę...tak, tak dziewczynki są bardzo silne więc to na pewno dziewczynka. A jak będzie miała zawziętość i wolę walki po mamusi to wiem, że będzie dobrze.
Jutro moja siostra ma histeroskopię, mam nadzieję że dzielnie przez to przejdzie.
Miłej nocy kochane. Spokojnych snów.