Pewnie jak zrezygnujesz z mrozenia to jeszcze zarodek może pójść na badania naukowe, ale mi osobiscie też by to nie przeszkadzałono wlasnie żaden sens. Skoro wykorzystać nie można to placic 20 lat żeby i tak na końcu zniszczyli. Nonsens
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij
Pewnie jak zrezygnujesz z mrozenia to jeszcze zarodek może pójść na badania naukowe, ale mi osobiscie też by to nie przeszkadzałono wlasnie żaden sens. Skoro wykorzystać nie można to placic 20 lat żeby i tak na końcu zniszczyli. Nonsens
dokladnie, naciaganie i tyle.no wlasnie żaden sens. Skoro wykorzystać nie można to placic 20 lat żeby i tak na końcu zniszczyli. Nonsens
Ja akurat mam możliwość przekazania na badania naukowe i myślę, że jeśli będę mieć w ogóle jakieś nadprogramowe zarodki, to na ten cel je przeznaczymy... jeśli może to pomóc mamom w przyszłości...Pewnie jak zrezygnujesz z mrozenia to jeszcze zarodek może pójść na badania naukowe, ale mi osobiscie też by to nie przeszkadzało
200Ile za nią dałaś?
My przy podpisywaniu umowy wyraziliśmy zgodę na oddanie do badań lub do adopcji.. Teraz jak podjęliśmy decyzję że na Nusi pasujemy to mam straszny dylemat i z tyłu głowy mi to strasznie siedzi(chodzi mi o adopcje, bo do badań to spokojnie) wiem że pomogło by to para, ale jak pomyślę że urodzi się komuś taki mały Marcinek(bo Nusia jest skóra zdarta z męża) to mi serce ściska ze ktoś będzie go miał a ja nie będę mieć drugiegoJa akurat mam możliwość przekazania na badania naukowe i myślę, że jeśli będę mieć w ogóle jakieś nadprogramowe zarodki, to na ten cel je przeznaczymy... jeśli może to pomóc mamom w przyszłości...
ja tez mialam taka opcje, ale wybralam adopcje. Jak znajdzie sie ktos to mamy dostac info i wtedy bedziemy proszeni o zrobienie badan z krwi.Ja akurat mam możliwość przekazania na badania naukowe i myślę, że jeśli będę mieć w ogóle jakieś nadprogramowe zarodki, to na ten cel je przeznaczymy... jeśli może to pomóc mamom w przyszłości...
a moze sie Wam jeszcze odmieni… Ja jak moja corka miala rok to myslalam, ze bedzie jedynaczka (nie chcialam tego, ale tez nie wierzylam, ze moze byc inaczej). Jak skonczyla 2 lata to pojawila sie mysl o kolejnej stymulacji, jak miala 2.5 pojawily sie fundusze. Druga stymulka dala efekty, ktorych nikt nie oczekiwal i mam drugie dziecko, mimo, ze pare lt temu myslalam, ze jedno to koniec.My przy podpisywaniu umowy wyraziliśmy zgodę na oddanie do badań lub do adopcji.. Teraz jak podjęliśmy decyzję że na Nusi pasujemy to mam straszny dylemat i z tyłu głowy mi to strasznie siedzi(chodzi mi o adopcje, bo do badań to spokojnie) wiem że pomogło by to para, ale jak pomyślę że urodzi się komuś taki mały Marcinek(bo Nusia jest skóra zdarta z męża) to mi serce ściska ze ktoś będzie go miał a ja nie będę mieć drugiegoto strasznie ciężka decyzja...
Gdybyśmy mogli wybrać czy idą do adopcji czy na badania bez wahania zgodzilabym się na badania. Do adopcji bardzo bardzo nie chcemy oddawać. Mam nadzieję, że 20 lat mrozenia spowoduje, że z naszych zarodków już nic się nie urodzi, bo zgodnie z polskim prawem po 20 latach przestajemy decydować o własnych zarodkachMy przy podpisywaniu umowy wyraziliśmy zgodę na oddanie do badań lub do adopcji.. Teraz jak podjęliśmy decyzję że na Nusi pasujemy to mam straszny dylemat i z tyłu głowy mi to strasznie siedzi(chodzi mi o adopcje, bo do badań to spokojnie) wiem że pomogło by to para, ale jak pomyślę że urodzi się komuś taki mały Marcinek(bo Nusia jest skóra zdarta z męża) to mi serce ściska ze ktoś będzie go miał a ja nie będę mieć drugiegoto strasznie ciężka decyzja...
Właśnie... wizualizuję sobie, że mijam takie dziecko na ulicy...My przy podpisywaniu umowy wyraziliśmy zgodę na oddanie do badań lub do adopcji.. Teraz jak podjęliśmy decyzję że na Nusi pasujemy to mam straszny dylemat i z tyłu głowy mi to strasznie siedzi(chodzi mi o adopcje, bo do badań to spokojnie) wiem że pomogło by to para, ale jak pomyślę że urodzi się komuś taki mały Marcinek(bo Nusia jest skóra zdarta z męża) to mi serce ściska ze ktoś będzie go miał a ja nie będę mieć drugiegoto strasznie ciężka decyzja...
To bardzo piękne z Waszej strony. Nie wiedziałam, że dostaje się o tym informację!ja tez mialam taka opcje, ale wybralam adopcje. Jak znajdzie sie ktos to mamy dostac info i wtedy bedziemy proszeni o zrobienie badan z krwi.