reklama

czerwcowe ploteczki :D

reklama
No wiecie ja to jestem zdania ze z rodzina to najlepiej na zdjęciu choć czasem rzeczywiście brakuje jej na miejscu;) mam teraz siostrę mieszka w tym samym mieście a w sumie to widujemy się raz na miesiąc
 
A mowilam Wam ze u mnie od czwartku jest moj brat? przyjechal tu w poszukiwaniu pracy...Juz jedna ma,ale nie jest zadowolony...ale dziala dalej...kabinuja z Adamem tez zeby pracowal u nas w firmie...Moze z czasem i bratowa sciagnie z dziecmi-fajnie by bylo :)

pewnie- my tu sie cala rodzina "sciagnelismy":-Dcoprawda moim rodzicom Manchester sie ne podoba- miasto ludzi mlodych- jak mawiaja:-D wola Accrington- malutkie, klimatyczne miasteczko oddalone od Man ok 23 mil tj. 37 km widzimy sie prawie co weekend. Siostra kupila dom w Man- ok 3 mil ode mnie widzimy sie conajmniej raz w tyg, a dzwonimy, smsujemy powiedzmy co 2 dni;-)Meega sie ciesze, ze mam ich wszystkich tu- pomoc nad dziecmi, wsparcie- bezcenne!
 
z rodzicami to inna sprawa zawsze jest dobrze ,no i zależy w dużym stopniu jaka jest rodzina nie zawsze jest różowo , jak jesteś potrzebna to jest ok , ale już jak nie potrzebują czegoś osiągnęli to czego chcieli od ciebie to maja cie w ...... znam to z własnego doswiadczenia
 
No tak:-D mame chciałabym miec blizej a jako ze ma juz swoje lata pewnie trzeba bedzie to niedługo jakoś zorganizować, choc musze przynac ze ostatnio staram sie odnowic kontakty z kuzynostwem i spotkalam sie z bardzo ciepłym odzewem dodam ze nie słyszelismy sie i nie widzielismy prawie 15 lat:-D
 
Ja mam ogolnie mala rodzine -dziadkow ze strony mamy,mame i dwoch braci z tego jeden ktory ma zone i 2 dzieci i wlasnie ten jest tutaj u nas...Od kiedy moi rodzice sie rozwiedli tata ma nas za zlo konieczne i z cala rodzina taty nie mamy kontaktu a byla spora bo mial az 7 rodzenstwa.. a oni oczywiscie dzieci wiec i kuzynostwa sporo...wiec tym bardziej doceniam tych moich najblizszych...jest ich garstka i zawsze mozemy na siebie liczyc i mamy dobry kontakt...Wiec chcialabym chodz mojego brata miec tu ,zeby sciagnal swoja zone i dzieci...A potem moze i moja mame,drugiego brata...ale to tez ciezko bo moi dziadkowie maja juz swoje lata,potrzebuja tez teraz pomocy np.przy wiekszych zakupach i maja tam tylko moja mame...Ale mysle ze jakos da sie to wszystko ulozyc... :)
 
Wszyscy się kiedyś z tym zmierzymy. Najpierw rodzice zajmuja się dziećmi, a potem dzieci rodzicami. Taka kolej rzeczy.

Ja myslę, że najlepiej mieć rodzinę blisko, ale nie na głowie. Ja mam najbliższa rodzinę w Warszawie i bardzo sobie to chwalę. Mieszkamy 10 min. drogi od jednych i drugich rodziców i taki dystans jest idealny. Zawsze po drodze, ani za blisko ani za daleko :-)

Rano teadycyjnie mieliśmy basen, a po południu imprezę urodzinową u mojego brata. Było 9 dzieci w wieku od 5 lat do 10 miesięcy. Wesoło :-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry