Piknik się udał, pogoda była :-) Mam już to z głowy, tylko jeszcze rozliczenia pieniędzy składkowych (bo wzięłam to na siebie). Na pikniku grupa Wojtka miała pokaz tańca i pokaz karate. Były różne zabawy sportowe, plastyczne, malowanie buziek, klown z balonami, przyjechali zaprzyjaźnieni policjanci na motorze, więc można było wsiąść na policyjny motor, no i masa pyszności do kupienia. :-)
Ale po tym wszystkim jak wróciłam do domu to padłam i spałam :-)
JutroMarcin wyjeżdża do Hanoveru i wraca dopiero w czwartek (albo w nocy ze środy na czwartek). Więc znów będę sobie radzić sama. Postanowiłam, że w środę, nie czekając jego na powrót wsiadam w samochód i jade na Mazury. Chce wyruszyć wczesnym popołudniem, żeby zdązyć przed dużym ruchem. Szczegolnie, że już się EURO zaczyna.
Marcin pewnie dołaczy do nas w czwartek. A na Mazurach będa moi rodzice, więc nie będę sama z dziećmi.