Wczoraj nasz maluszek udowodnił nam jak bardzo nienarodzone dziecko reaguje na otoczenie. Wieczorem mieliśby burzę a właściwie nie jedną a 2. Ja się tego boję i chociaż tłumaczyłam sobie że jest ok i tatuś obok to jednak po każdym błysku aż podskakiwałam. Maluszek doskonale to wyczuł, że coś jest nie tak i przez cały wieczórbył bardzo niespokojny. Jak nigdy. Nie pomogło nawet to że się poszłam położyć. I jeszcze z tego czkawki dostał co też mu się żadko zdarza. Sprytne te nasze maluchy. A ludziom wydaje się, że taki to nic nie rozumie i nie czuje.