Jotemka
Fanka BB :)
Głuszku, lekarka delikatnie mowiac niezle ma w glowie poprzewracane....
Niestety rotjest podle. Mysmy z 1,5 rocznym Marcinkiem wyladowali w szpitalu, niestety, ale jednoczesnie stety... Mnie wtedy bardzo dlugo trzymalo... W koncu napilam sie coli, zjadlam wiesmaca i jak reka odjal..
Niestety rotjest podle. Mysmy z 1,5 rocznym Marcinkiem wyladowali w szpitalu, niestety, ale jednoczesnie stety... Mnie wtedy bardzo dlugo trzymalo... W koncu napilam sie coli, zjadlam wiesmaca i jak reka odjal..
w ogóle jak lekarz może, nie będąc pewny i nie mając większego doświadczenia, siać panikę, co to za lekarz

. Całe szczęście, że Mężuś jest zawsze po mojej stronie i nie daje się mamuśce - zresztą przez 6 lat jak się spotykaliśmy mnie chwaliła, ja też ją bardzo lubiłam, bo była otwartą, starszą osóbką...natomiast już jakiś czas przed ślubem zaczęła nieźle nam utrudniać życie, potem wpadła w depresję, chciała nas wyrzucić z domu (za namową swojej córeczki również), a myśmy 1,5 roku remontowali tą ruderę, żeby jakoś fajnie mieszkać, wpakowaliśmy w ten dom ok.100 tyś złotych, najpierw zrobiliśmy jej mieszkanie, potem dopiero nasze (a chcieliśmy zostać, żeby sama nie mieszkała, bo już babcią jest), a ktoś nas chciał potem wyrzucić...w końcu depresja mamuśki się skończyła, ale nigdy nie zapomnę, jak na weselu (na które szła jako gość, mąż sam wszystko zapłacił i moi rodzice nam sporo pomagali - nie mówiąc o wielkich zasługach mojej mamy, która sprawiła, że wesele mieliśmy wymarzone) teściowa - która bawiła się nieźle - zaczęła gadać gościom, że ona "i tak te małżeństwo rozpier....". Dobrze, że dowiedziałam się po fakcie, bo chyba bym całe wesele beczała. Na szczęście jej depresja ustąpiła - a wg mnie - przyszłego psychologa, który wie co nieco o depresji - poszło głównie o to, że teściowa wmówiła sobie, że chce zagarnąć jej ziemię, dom, syneczka tylko dla siebie itp. i jestem na tyle inteligentna, że pewnie to szybko spieniężę. Mnie nie mieści się w głowie, jakie ludzie mogą mieć pomysły i jak fałszywi mogą być i grać przez tyle czasu...moja rodzina też na tym wszystkim ucierpiała, tylko dlatego, że rodzice czegoś się dorobili, a teściowa widać była zła i zazdrosna, że ktoś ma np.trochę więcej niż ona...a swoją drogą, gdybym chciała jakąś działkę, poszłabym do swoich rodziców, a nie do obcej baby. Teraz jakoś żyjemy, uspokoiła się trochę, ale już nigdy nie będzie jak kiedyś...dlatego budujemy się jak tylko finanse pozwolą. Mimo naszych przejść, bo oczywiście nie opisuję ze szczegółami wszystkich przykrości, jakich doznaliśmy z jej strony, mogę jej zawdzięczać tylko jedno - że urodziła mojego Męża - bo to złoty Facet i sama się zastanawiam czym sobie na niego zasłużyłam:-).