Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.

Teściowa znów coś "nawywijała" ?
Leciał do tramwaju i chciał przeskoczyć przez barierkę (głupkowi ciągle się zdaje że ma 20 lat
) i padł na ryj, zahaczając zębami o chodnik. Powiedział że jeszcze nie wie czy coś stracił, bo na razie Go boli, krew mu się z pyska leje i chyba mu się dwa zęby ruszają. Trochę mnie zemdliło i kazałam mu łapać taksówkę i wracać, przecież nie będzie taki zakrwawiony potwór przez miasto leciał. Tylko że jedna taksówka nie chciała go zabrać.
Na szczęście ma kolegę taksiarza do którego zadzwonił i ten po Niego przyjechał. Ja zeszłam na dół żeby zapłacić, bo przecież nie miał przy sobie kasy. Poleciałam jak stałam, w kapciach. Zapłaciłam, a Tomek chciał abyśmy chwilę stanęli na takim jakby balkoniku przed klatką żebym Go obejrzała. Ja zaczęłam do Niego schodzić po podjeździe dla wózków i... kapcie okazały się za śliskie. Zlądowałam na dupsku tak że ziemia jęknęła a ja myślałam że mi ktoś kręgosłup wyciągnął przez tyłek. Tomek mało zawału nie dostał, nie dawał mi się podnieść bo się bał że sobie kręgosłup złamałam. Poszliśmy tylko do domu, on się obmył (na szczęście szkody w uzębieniu nie ma, tylko spuchł trochę i ma wargę rozwaloną, ale zęby bolą) i na siłę prawie mnie zaciągnął do szpitala na ostry dyżur. Prześwietlenie nic nie wykazało, tylko stłuczenie kości ogonowej i kręgów, ale boli dalej niestety i nie bardzo mogę się schylać. Sprzątanie diabli wzięli i okna brudne nadal. Do tego okazało się, że kupiona przeze mnie na gwiazdkę maszynka do mięsa już się zepsuła
i nie mogę zmieliś mięsa na pasztet. Teściowa też się nie popisała, podzieliła się z nami jajkiem i poszła do siebie. Nie jadła, bo stwierdziła że musiała zjeść coś przed śniadaniem bo insulinę bierze i nie mogła czekać (była godz. 9.00 jak siadaliśmy do śniadania). A na koniec w niedzielę Madzia się przewróciła na spacerze w Łazienkach i bardzo sobie zdarła skórę na dwóch paluszkach u rąk. Okropnie to wygląda, ciągle Ją boli i aż ropka się robi wokół tego zdarcia.:-(Przemywam Jej wodą utlenioną i plasterkiem oblepiam dookoła bo boję się że bez tego będzie się ciągle urażać w te paluchy i jeszcze bardziej będzie bolało.





Opis jak z jakiegoś filmu komediowego...;-) Tak to niestety jest że nieszczęścia chodzą... trójkami. A na zwolnienie nie idziesz jak ten kręgosłup tak boli? Może lepiej nie forsować za bardzo...

Kupiliśmy rowerek dla małej. Tylko trzeba samemu go złożyć i poskręcać. A ten mój to się nerwus do tego nie nadaje. Jak tylko coś nie tak, śrubka nie pasuje to już wściekły że złom, że nie działa, i na śmietnik. Zuzka wyje bo chce "bowejek", ten wrzeszczy, że szmelc kupiliśmy. Wariatkowo... I stoi nieskręcony rowerek, Zu ledwo zasnęla z emocji... a ja nieodzywam się do tego choleryka...
. Trzeba było ją jakoś przekupiać
. No a w drugi dzień świąt to tak była zajęta zabawą z Martą( 10lat), że zapomniała o popołudniowej drzemce i jak wstała o 7.30 to poszła spać o 20.30. I nawet w samochodzie w drodze powrotnej nie usnęła a jechaliśmy godzinę (twarda sztuka
). No i tyle w sumie nic ciekawego się nie działo


i życzę szybkiego wyzdrowienia obolałych miejsc zarówno Twoich męża i Madziuni (biduleczka).
. A jak nie to może sąsiad?
No bo przecież jutro trzeba na spacerek jechać rowerem i wyprubować nowy sprzęt. No bo co kupiony i nie złożony w kącie ma stać? Jak to tak???
