Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
gardło boli, z nosa leci i kicham strasznie
leżę na kanapie i zdycham, a Maks korzysta i robi co chce
;-)
i teraz się mocno zastanwiam czy M zasługuje na jedną (czyt. kupiłam po jednej dla każdego, swoją zjadłam a jeszcze mi się chce 
)
a waga pokazała, że przekroczyłam 60kg, co oznacza że w ciągu 4tyg przybrałam ponad 2kg 
co prawda dziś w dziale ze słodyczami przykleił się do szyby, pięknie się uśmiachał i wołał "am, am, mniam, mniam" 

wczoraj wołał "bałon", a dziś "jełbłąd" ciekawe czy domyślacie się co to ;-)
a forum działa mi normalnie 
Słówka Maksa jak najbardziej zrozumiałe.


, a swoja droga ja nigdy nie jadlam slodyczy a w ciazy-normalnie masakra, non stop jakies slodkosci. Chociaz jak patrze na Alusie, ile ona wcina wszystkiego to sie nie dziwie ze przytylam 18 kg. Takiego zarloka miec w brzusiu ...eh to sobie powspominalam. A kiedy bedziesz wiedziala czy chlopczyk czy dziewczynka? Masz termin nastepnego USG? Strasznie jestem ciekawa :-)
przewracanie z boku na bok, ból gardła, zatkany nos i do tego na koniec ból głowy
do tego M mnie obudził, bo pociąg miał spóźnienie (to chyba efekt wczorajszej ewakuacji Poznańskiego dworca
) Od trzech dni króluje hasło: "kanapa moim najlepszym przyjacielem" 
ale muszę go pochwalić, że pięknie wypija syropki
tylko jest z tym związany cały rytułał
po każdym wzięciu syropu woła "bawo" i wszyscy domownicy muszą bić brawo, dopiero potem połyka to co ma w buzi
a ponieważ ma trzy syropki i każdy łyka na 2-3 razy i do tego na koniec psikamy hasco-septem, to czasami musimy 10 razy bić brawo 


we wtorek wizyta i może gin zajrzy na chwilę, ale jak się nie obrócił, to pewnie i tak nic nie zobaczy 
chociaż kto wie, bo jak policzę ile będzie mnie kosztowała opieka nad dzieciakami, to nie wiem czy warto do pracy wracać 
Będzie dobrze, trzymajcie się.
I naprawdę jest duża poprawa - nie wiem czy przez cebulę czy przez syrop prawoślazowy, ale dziś był pierwszy ranek, którego Madzia nie zaczęła serią kaszlu. Nie jest jeszcze na tip-top, ale myślę że do poniedziałku będzie ok.
No to jak zwykle możemy sobie ręce podać w tej kwestii.
Weronika wypróbowuje moją cierpliwość, ale powiem szczerze już nie ma czego wypróbowywać bo już mi się dawno skończyła.
Ostatnio przyznam się Wam, że tak mnie wściekła, że wyciągnęłam z szuflady pasek i powiedziałam Jej że od tej chwili mówię do Niej raz - jeśli nie wykona tego o co proszę, więcej mówić nie będę, tylko od razu leję pachem.
Trochę się wystraszyła, ale nie na długo, bo Ona chyba nie wierzy że ja to zrobię. Potem mi złość przechodzi, pasek chowam... do następnego razu.
Wiecie co, ja chyba jestem złą matką i nie nadaję się na rodzica...
Już zaczynam wątpić czy kiedykolwiek uda mi się to dziecko nauczyć jakiegoś porządku, organizacji i przede wszystkim SZYBKOŚCI. Ręce normalnie opadają.:-(