A, zapomniałam. Jeśli chodzi o zachowanie ludzi wobec ciężarnych, to ja też ostatnio się wkurzyłam i to niestety w Kościele. Ja mam może dość kontrowersyjne poglądy na ten temat, ale nie o to chodzi. W tę niedzielę zabrałam Weronikę do Kościoła na Niedzielę Palmową. Kościół pełen ludzi - w większości w wieku mówiąc uprzejmie poprodukcyjnym. Myślicie że ktoś mi ustąpił miejsca???? Po pół godzinie dwie baby "ścieśniły" się w ławce i łaskawie mnie wpuściły. Cała reszta tych katolików, którzy latają na wiece w obronie życia poczętego, była zbyt zmęczona - jak zgaduję po wiecu - żeby mi ustąpić. Miałam ochotę podejść do jednej z drugą i powiedzieć, że "rodzić każecie, ale przywileje to dla siebie zostawiacie" i wytragać je za te tlenione łby. Właściwie to miałam już wyjść z tego Kościoła, bo ledwo na nogach stałam, a takie siedzenie ściśniętej też mi nie posłużyło i potem cały dzień brzuch mnie bolał. Trudno - do końca ciąży Kościół odpuszczam.:-(