Dzięki za troskę. U nas właściwie szpital. Mąż po 2 grippexach na noc dziś ledwie żywy z gorączką 38,5. Ja "w sobie" czuję się dobrze, tylko że strasznie kapie mi z nosa, a gardło tak mnie napierniczało w nocy (mimo płukania gardła) że się kilka razy budziłam jak ślinę przełykałam. W pewnym momencie złapałam się na tym, że podświadomie wstrzymuję przełykanie i łykam dopiero jak mi już prawie cieknie z ust.;-)Gardło boli cały czas, choć mniej niż w nocy. Muszę kupić Oscillococinum. Dobrze że choć Magda wciąż się trzyma i nic jej nie jest (tfu, tfu, odpukać w niemalowane).
Kachasek, mam nadzieję że Cię nastraszyłam i jesteś u lekarza.