reklama

Czerwiec 2010

Czuję się ok, tak do godziny 14. Potem to spać i tylko spać. Nie mam mdłości, tylko takie dziwne uczucie... takie wrażenie, że jeśli teraz coś zjem, to będzie to o jeden kęs za dużo. Nie potrafię tego wyjaśnić. Nic mnie nie boli, czasem coś tam pociągnie mnie w środku, ale generalnie wszystko ok :-)
Ja do pracy też mam kawał drogi - dojeżdżam 2 autobusami, bo mieszkam na przedmieściach. Droga zajmuje mi ok 1h, a jak są korki to spokojnie 1,5h. Tak więc zwolnienie jest też dobre z tego względu, że nie muszę się martwić sytuacją, gdy zbierze mi się na wymioty a będę w pełnym autobusie ludzi :-)
 
reklama
Czuję się ok, tak do godziny 14. Potem to spać i tylko spać. Nie mam mdłości, tylko takie dziwne uczucie... takie wrażenie, że jeśli teraz coś zjem, to będzie to o jeden kęs za dużo. Nie potrafię tego wyjaśnić. Nic mnie nie boli, czasem coś tam pociągnie mnie w środku, ale generalnie wszystko ok :-)
Ja do pracy też mam kawał drogi - dojeżdżam 2 autobusami, bo mieszkam na przedmieściach. Droga zajmuje mi ok 1h, a jak są korki to spokojnie 1,5h. Tak więc zwolnienie jest też dobre z tego względu, że nie muszę się martwić sytuacją, gdy zbierze mi się na wymioty a będę w pełnym autobusie ludzi :-)

no to fakt, ja dojezdzam do pracy rowerem wiec w razie czego moge zawsze rzygnac w krzaczki :laugh2::laugh2::laugh2:
No i takie trzesawki autobusowe na naszych polskich drogach to tez dodatkowa masakra :sorry:
 
Jeśli chodzi o zapachy to pułki co nie toleruje "smrodu" smażonej ryby mięsa itp blee i woń alkoholu też mnie odrzuca ale nie tyle co z butelki ile od kogoś kto więcej wypił :-) może to z zazdrości że ja nie mogę :-)

Jest coś co lubiłyście jeść a teraz na to patrzeć nie możecie??
 
Dziewczyny, trzęsę portami, bo mam dziś pierwszą wizytę...
Trzymajcie kciuki, wieczorem dam znać, jak było :-)
Co do jedzenia to generalnie albo na nic kompletnie nie mam ochoty (najgorzej jak jestem równocześnie głodna!), albo mam tak straszliwą zachciankę, że po prostu muszę ją zrealizować ;-) Często mam też tak, że jem coś z wielkim apetytem, a potem nie mogę na to patrzeć. Np. w niedzielę mieliśmy zupę ogórkową - zjadłam z wielkim smakiem. A w poniedziałek ledwo mogłam patrzeć, jak mąż sam ją dojada ;-)
Generalnie odrzuca mnie od smażonego i tłustego. Nigdy specjalnie nie lubiłam, ale teraz to już w ogóle najchętniej jadłabym lekkie rzeczy, typu jogurt, owoc itp. No i słodycze trochę też... ;-)
 
Bakteria bedzie dobrze :-) To przezycie niezapomniane, sama przez to przechodzilam w poniedzialek i mialam ogromnego stracha, ale widok malej fasolki zapiera dech w piersiach.. Czekamy na relacje!!

A co do jedzenia to ja podobnie: smazenie zabronione w domu. Ryby-absolutnie, a jak zaleci mi kurczakiem z rozna to masakra :eek:
najchetniej zywie sie mandarynkami, jogurtem z bananem albo platkami, bulki z serkiem topionym albo smietankowym almette no i wszelkie niespodziewane zachcianki typu fastfood (ktorego zawsze omijalam z daleka) albo kebab na ostro..
 
koriander, to ja właściwie jem to samo :-D Generalnie lekkie rzeczy o mało wyrazistym smaku albo coś super pikantnego od czasu do czasu ;-)
A na wizytę idę z mężem, więc będę się mniej denerwować :-)
 
reklama
koriander, to ja właściwie jem to samo :-D Generalnie lekkie rzeczy o mało wyrazistym smaku albo coś super pikantnego od czasu do czasu ;-)
A na wizytę idę z mężem, więc będę się mniej denerwować :-)

:-D:-D no dokladnie! ostatnio jadlam chrzan ze sloiczka a potem marsa :eek:

Mnie maz trzymal za reke mial zimne lapki tak sie denerwowal, i bardzo to przezylismy, brak slow. widziec cos co jeszcze tak niewyczuwalne w twoim brzuszku sie kryje, och, lezka w oku sie krecila....
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry