reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Czerwiec 2011

hej kobitki!

ja nieogarnięta dalej jestem... ale od kilku dni chociaż podczytywać się staram! jakbym miała mało na głowie to mój P nogę skręcił i wsadzili go w gips, więc mam dwójkę dwulatków teraz :wściekła/y:

kati zdrówka kobito! fajnie, że pobalowałaś, nawet jeśli teraz pocierpisz :-D
forever Krysi też zdróweczka! a dziś cóż to za impreza była, bo chyba przeoczyłam :zawstydzona/y:

andariel ja w 80% nie asekuruję już nawet, wyjątkiem są hmm jakby to opisać, wysokie drabinki, bo ten mój czort włazi na 'szczyt' odwraca się śmiejąc i puszcza... bo przecież mama go zawsze łapie :wściekła/y: za cholerę nie mogę go tego 'żarciku' oduczyć :wściekła/y: ale Kubi bardzo sprawny fizycznie jest, mamy pod domem drabinki ok 2m wysokości i od jakiegoś czasu bezproblemowo się wspina, co oczywiście przyprawia mnie o konkretne palpitacje serca :szok: z górek zbiega jak szalony i ogólnie sprawia mu to wielką frajdę... no i się zapytam przy okazji jak ogólnie po przeprowadzce? nie żałujesz?

ironia dołączam do pytań o Benia!?

trasia a co tam u Was? ogarniacie sytuacje? wróciłaś już do pracy?

ot i tyle na dziś, oczywiście witam całą resztę :* i buziaki dla wszystkich już dwulatków!!!
a moja chrześniaczka kończy dziś 15 lat!!! ojjj poczułam się staro.....
 
reklama
forever - ja też wolę naturalnie gołe klaty
Mniam..... :zawstydzona/y:
Andariel - Młoda jest mniej więcej jak ta dziewczynka o której napisałaś, nie widzę potrzeby poza tym jestem wręcz goniona .:-p Po zdobywaniu zjeżdżalni pod prąd wiem, że się Skrzat ogarnie. :happy: Jak byłyśmy w Boże Ciało na tym wypasionym placu zabaw to tam były takie drabinki ze zjeżdżalniami dla maluchów, Krysia sobie znakomicie radziła, siedziałam na ławce z 5 m dalej i patrzyłam - nie czytając książki ;-) - tylko pod kątem tego czy czasem jakieś starsze/większe dziecko krzywdy nie robi Młodej Damie.
Traschka - wczoraj z książką natomiast to było faktycznie na ogrodzonym placu zabaw - wszakże Młoda nie ma tendencji do oddalania się - ale piaskownica i okolice i miałam nawet mniej niż 5 m z ławki i najpóźniej po każdej stronie patrzyłam co się dzieje z powodów jw.
Czyli w pobliżu jestem ale nie tuż obok - zresztą męczące takie ganianie a przy kilkorgu dzieciach na jakimś sprzęcie wręcz niemożliwe z uwagi na innych rodziców.
Kasiawilde - u nas taki piknik korporacyjny z okazji Dnia Dziecka - różne atrakcje, jedzenie, picie - wszystko za darmo. Naprawdę fajnie było, muszę sobie na stałe wpisać tą imprezę do kalendarza :tak:
A ja pojechałam wieczorem pierwszy raz od wielu miesięcy na basen i dobrze mi to zrobiło :-p Nawet nóżki i rączki tak b. nie bolały - ciekawe co będzie jutro ;-)
 
Ostatnia edycja:
dzieki dziewczyny :* Beni juz dochodzi do siebie oko otwiera drugie sie zatrzymało ale wczoraj bylismy na kontroli i znow z ryjem na nas ze sobota ze mamy przyjsc w poniedziałek... kur... chyba napisze jakas skarge na ta lekarke z takim chamstwem dawno sie nie spotkałam:no:
 
Ironia - dzięki za wieści, drzyj ryja, pisz skargi - jak dla mnie są granice tolerancji..... :wściekła/y: Parę razy w paru miejscach musiałam parę razy ustawić parę osób do pionu i po ponownym ewentualnym kontakcie wystarczyło, że dzwoniłam i się przedstawiałam i pytałam czy chcą kolejną awanturę i się ogarniali. Hitem był tekst - najlepiej jak byłam z kimś - oporny ludź:" Dlaczego pani na mnie krzyczy?" ja: "Ja jeszcze nie krzyczę, ale mogę zacząć" Osoba mi towarzysząca potwierdza, że zdecydowanie nie krzyczę. :-p Taka dygresja.
Młoda dziś jednak zostanie u Babci, coś pokasłuje i na babskie spotkanie jadę sama.
 
Hej kochane, ja wczoraj umierałam - rota albo zatrucie, od wczorajszego popołudnia z sypialni nie wychodziłam, żeby Mai nie zarazić...teraz pojechała z A po moją mamę, a ja sprzątam, bo teściowie pojechali...już nie wymiotuję, ale słaba jestem strasznie:-(a jutro muszę koniecznie iść do pracy, bo koleżanka na urlopie
 
Hej!
My po urodzinkach, Maja zadowolona z prezentów gości i ogólnego zainteresowania a to najważniejsze :)

Ja jutro do pracy po miesiącu nieobecności... nie pamiętam nawet hasła do systemu... ale i tak przez pierwsze 3 dni min. będę pewnie pocztę czytać :p
Gorzej że już nie mam przerwy na karmienie i wracam od razu na 8 h a jeszcze gorzej że szefowa T też w Polsce (a nie w Stanach) przyleciała na 2,5 miesiąca, więc będzie Mu truć od rana a nie od 14 jak zazwyczaj i nawet na dwór nie będzie mógł z Mają wyjść pewnie... może siostra T nas wspomoże w tym czasie bo jest po maturze i ma już wakacje a że to chrzestna Mai to tym bardziej zobowiązana :)


Ironia
po prostu brak słów... bo śmiałaś paniusi spokojny weekendowy dyżur zakłócić... to jest po prostu szczyt wszystkiego i tu wydarcie się to czasem jedyna metoda. Oby z oczkami Benia było już lepiej &&&&&

Mrsmoon zdrówka, współczuję bardzo, tulam :*


Pisałyście o asekurowaniu dzieci na placu zabaw - Maja ogólnie jest bardzo sprawna ale sama mnie woła i prosi o pomoc czy podanie ręki. W domu szaleje ale poza jest raczej z tych ostrożnych, żeby się nie ubrudzić, żeby nic się nie stało - czasem aż do przesady :p
 
Mrsmoon - zdrówka :happy2: A Teściowie to z jakiej okazji Cię .....dręczyli ;-) i to jeszcze w takim stanie.
Madzioolka - 100 lat dla Majki :happy2: Ale Wam się poukładało..... Zdecydowanie wdróżcie Chrzestną :-p Się dotleni po ślęczeniu nad książkami. :tak: Z tą ostrożnością jeszcze to u nas podobnie :happy2:
Młoda już ma się lepiej, albo i całkiem dobrze - ale jeszcze dziś zostanie w domu - zważywszy, że dopiero zjechałyśmy na 21 zanim ja wróciłam i odebrałam Małolatę od Babci.
Tam gdzie byłam tylko grzmiało z oddali więc kajaki/pontony w Wawie oglądaliśmy tylko w internecie.
Spotkanie pod znakiem wielkiego, ekskluzywnego obżarstwa którego kulminacyjnym punktem była fontanna z czekolady do maczania owoców :szok:
Za to klimaty interpersonalne mocno takie sobie - nieustający temat mojego konfliktu - uzasadnionego obiektywnie - z koleżanką z tej grupy ( z którą na dodatek niestety pracuję :-( ) - akurat wczorajsza Gospodyni z uwagi na moją Osobę tamtej nie zaprosiła, ale mają być kolejne spotkania. Jak zadałam pytanie jaka ich organizatorki planują listę gości dwie z trzech powiedziały, że tamtej nie pominą choć się czują bardziej ze mną związane - nie rozumiem w takim razie ale za to mam jasność sytuacji. Oczywiście dostało mi się za to i za to, że nie przychodziłam na poprzednie imprezy, plus że nie zorganizowałam imienin w tym roku z powodu tego co się porobiło. Ja prosta kobieta jestem albowiem ciężko jest mi siedzieć przy stole nakrytym na 8 osób z kimś do kogo się nie odzywam i do którego dodatkowo nie mam za grosz zaufania. Tamta chyba udaje, że nie wie o co chodzi - choć na ostatnim spotkaniu imieninowym koleżanki z towarzystwa wiem skądinąd, że mocno na nią naskoczyły. Niemniej jednak tekst, że mają swoje problemy i nie chcą się angażować po żadnej stronie jest trochę irytujący.
No i drugi kwaśny klimat - b. jaskrawie zauważyłam że po tym co się zrobiło na rynku stanowimy dla siebie konkurencję. Każda ma inną sytuację osobistą i zawodową - dzieci posiadanie/wiek, mąż/albo jego brak, dodatkowe intratne źródła dochodu, wydatki/plany finansowe. Ale jak koleżanka akurat w najlepszej sytuacji - bez dzieci, męża/faceta, kredytu, której się pogorszyło zawodowo a jest na swoim a jedynie z niezłym fiksum dyrdum na punkcie psów - zaczęła się przymilać do drugiej która ma pomysł i możliwości finansowo - logistyczne aby zainwestować w coś co może przynieść jakieś w miarę łatwe pieniądze - i po części już przynosi - w jakiejś przyszłości coby o niej nie zapomniała - to mnie zemdliło nie koniecznie od czekolady... Plus wiedza tej z możliwościami na pewne tematy - po części miałam okazję skonfrontować via klienci, po części usłyszałam - wydaje jej się, że się na czymś zna a niekoniecznie tak jest bo nawet poprawnej terminologii nie używa. Ehhhh....
Więc tak bardzo swojej absencji na tych spotkaniach - targowisku próżności i podlizywania - nie będę żałować. Dowcip polega na tym, że ta co się teraz podlizuje kiedyś brylowała....
To się wyżaliłam i jeszcze dodam, że chyba moja sytuacja jest najmniej ciekawa ze wszystkich przez takie a nie inne obciążenia. :-(
 
reklama
forever - najwazniejsze to nie przejmowac sie i robic dalej swoje :) od kolezenstwa nikomu kasy nie przybyło :) ja to widze u siebie...solidarnosć jak najbardziej ale nie w kwestii pieniedzy - za duzo razy mnie wyr..chali w pracy zebym teraz wierzyła w takie bzdury :)

u mnie pracowo też średnio - klient nie ma kasy na wypłate.. kur...co mnie to w ogole powinno obchodzic.. kasy brak sponsor michała sie spoznia i dupa !! od 3 tygodni bez wyplat jestesmy !! :angry::angry:

mam ochote dzis sobie w łeb strzelić :/ została nam ostatnia 100 zł :baffled: a musze jeszcze wyplacic podwykonawcom \


:dry::dry::dry::dry:
 
Do góry