ja wróciłam z wizyty
witam się ze wszystkimi
mam taką pustke w głowie, że szok, spać mi się chce
tylko na mojego chłopa ponarzekam
rano Artur wpadł na pomysł, że pojedzie rowerem do przedszkola [do sąsiedniej miejscowości] oczywiście mowy nie było, bo to chyba z 7 km, jak nie więcej
więc on awantura, Adam zaniósł go do samochodu, a po chwili zaryczany przychodzi młody do domu, ja mu tłumaczę i nic, patrzę, Adam odkłada dokumenty i kluczyki, ja się pytam co on robi, a on że nie ma czasu szarpać się z młodym i jedzie drugim samochodem
a ja do niego, że ja tym bardziej nie mam czasu, ma wziąć Artura i po prostu wsadzić do fotelika i tyle
ja miałam godzine do wyjścia do lekarki, musiałam się jeszcze ogarnąć, zjeść śniadanie i wziąć tabsy a ten chciał mi młodego zostawić, żebym z nim walczyła... i ciekawe jakbym go wsadziła do fotelika, jeśli by dalej odwalał taką histerię
jakoś go przypiął i pojechali
normalnie najlepiej, zostawić, pojechać i tyle, a ty się martw