Ufff, dzień za nami. Miki juz zasnął. Strasznie chrapie, ale wdech robi nosem (stąd takie dźwięki). Kryska nie może się zdecydować jaką obrać pozycje i czuje ja juz chyba wszędzie. Ja już się ogarnelam, jeszcze tylko jakaś mała kolacja, ciepła herbata z cytryną i piątkowy relaks zaczynamy. Mam nadzieje na kolejną dobrą noc. I ze rano Mikołaj nie wstanie skoro świt. Może jak później poszedl spać to pospi chociaż do 7?
Marcysiowa, z Ali musi być niezły łobuziak. U nas Miki tez nam ni raz tak przyłożył, że zęby wbijają się w wargi, albo nos zmienia swoje położenie. Ewa jest spokojniejsza? Skutecznej walki z katarem życzę.
Mikoto, oj żeby nie ta organizacja to bym juz dawno chyba ręce załamała. Co i rusz cos wyskoczy i trzeba to ogarnąć. Przecież nikt za mnie tego nie zrobi. Ale skoro tyle kobiet daje rade, moja mama sama i z 3 dzieci rok po roku dala rade, to wstyd polec przy tylu udogodnieniach.
Skalbka, oj zdroweczka. Żeby Natusia ie rozchorowała się bardziej. Ja też mam lipomal w domu, ale na nasze choróbsko juz za delikatne. &&&& żeby u was był wystarczający.
Bona, popołudnie całkiem dobrze. Im bliżej wieczora tym Miki więcej marudził, ale już nie tak jak wczoraj. Zdecydowanie formę miał lepszą. Zobaczymy jak będzie przez weekend. Oby choroba się poddała.
Jeszcze godzinę temu mając taką możliwość zasnęła bym zanim dobrze dotknęłabym poduszki.a teraz jakoś mi sen przeszedł. A w TV lipa :-( Chyba pora reaktywować DVD.