Z
zyta
Gość
melduje sie i ja


tak samo,do szkoly dzieci rodzice odprowadzaja,a raczej pod szkole;-)wejsc do srodka nie moga
i po dzwonku szkola jest zamykana na klucz
a daleko macie szkole?
a u nas piekna pogoda,oczywiscie w dzien,bo rano i wieczor juz chlodno brrrr,wiec wczoraj poszlysmy na spacer,ciasteczko po drodze,ja kawa...;-)mojego M nie ma w domu dopiero w piatek przyjedzie,wiec w miedzy czasie tesknimy,dzwonimy do siebie...
co do pracy to w naszym regionie jest ciezko cos znalezc,i widac ten kryzys wloski...przez to zastanawiam sie nad powrotem do Polski,chyba ze bysmy zmienili miejsce zamieszkania,zeby byla jakas praca dla mnie...

Ptynia pisze:Tylko w szkole woźna nie dała mi wejść do sali jak to miałam w zwyczaju odprowadzając Maćka. Nie wiem czemu rodzice wchodzić nie mogą, w Polsce nie ma jakiś takich zastrzeżeń, normalnie rodzic odstawia dziecię pod drzwi i sobie idzie. A tu nie, może to i dobrze, ale myslałam, że będę go jeszcze przez trochę odstawiać do klasy, a tu chała. U was też w szkołach taki reżim?


tak samo,do szkoly dzieci rodzice odprowadzaja,a raczej pod szkole;-)wejsc do srodka nie moga
i po dzwonku szkola jest zamykana na klucz
prawdziwa wygoda;-)Anika pisze:ptynia w kazdej szkole jest tak samo,po bramke i basta,ja mojego nie odprowadzam i nie odbieram ,jezdzi scuola bus ...wsiada opd klatka i wysiada w tym samym miejscu,wygoda nie z tej ziemi...
a daleko macie szkole?a u nas piekna pogoda,oczywiscie w dzien,bo rano i wieczor juz chlodno brrrr,wiec wczoraj poszlysmy na spacer,ciasteczko po drodze,ja kawa...;-)mojego M nie ma w domu dopiero w piatek przyjedzie,wiec w miedzy czasie tesknimy,dzwonimy do siebie...
co do pracy to w naszym regionie jest ciezko cos znalezc,i widac ten kryzys wloski...przez to zastanawiam sie nad powrotem do Polski,chyba ze bysmy zmienili miejsce zamieszkania,zeby byla jakas praca dla mnie...
. Ja niedobra matka nie usluchalam dziecka i poslalam do szkoly
. Wytlumaczylam oczywiscie wszystko, ale oczywiscie obiecalam,ze w ktorys dzien bedzie mogl zostac ze mna w domu. Czasami dzieci nas zaskakuja, prawda;-)!!!
. Dla mnie tez poczatkowa bylo to zaskakujace, bo przez pierwsze lata chodzil do prywatnego przedszkola i tam byl luzik, natomiast w publicznym WOJSKO:-). Pamietam jak raz mnie wozna upomniala, ze dziecko sie przyprowadza przed 9-ta, byla 9.05