ivi, ja cie rozumiem ze masz wiele obaw co do zostawienia malej z dziadkami, ale jesli im ufasz a tym bardziej jesli mala ich dobrze zna i nie marudzi to nie musisz miec obaw. Musisz sie jakos przemoc, chcialabym nawet powiedziec-nie popelniaj mojego bledu. Ja wlasnie tak sie strachalam, jak maciek byl maly, nie chcialam zostawiac go u znajomych, tesciowej, nigdy nie spal poza domem bez nas, nawet teraz. I nie jestem pewna czy dobrze zrobilam. Mysle ze gdybym mogla cofnac czas chyba postapilabym troche czy ja wiem-bardziej otwarcie z nim. A ja-podobnie jak luczka- nie wyobrazalam sobie ze maciek moze zasnac, "byc" beze mnie. Teraz Maciek jest placzliwy, zbyt wrazliwy, nie moge go nawet u kolezanki na 10 minut zostawic coby go sama odprowadzila do szkoly bo w ryk wpada. Mimo ze sie go zapewnia o milosci, o tym ze sie po niego wroci,itp. A jak widac, maluszkiem juz nie jest. Moim zdaniem dziecko musi byc w jakis sposob przygotowywane do zycia, do chwilowego odseparowania sie od rodzicow. Mysle ze matki jedynakow sa w pewnym sensie troche zaborcze w tej milosci do swojego malenstwa ktore kochaja nad zycie. NIe mowie tu o porzucaniu go absolutnie, ale jesli tak jak mowisz masz bliziutko wiec w razie telefonu od dziadkow podjedziesz i utulisz. A zyskac mozesz romantyczne chwile z mezulkiem