Ogólnie macie rację, bo ja też pamiętam jak się czułam po urodzeniu pierwszego dziecka, ale ja jestem strasznym "łasuchem" i nie muszę iść na wesele aby skosztować tych pyszności, zwłaszcza, że nie było wesela w mojej rodzinie od ponad roku
Ale chyba jednak sobie daruję, nie przewiduję faktycznie chęci do skakania i ten laktator na weselu ;D nie uśmiecha mi się chodzić do kibla co godzinę i "ssać"? Ale te dewolaje, sałateczki mniam, mniam. Mam nadzieję że dzidzia to doceni i będzie grzecznie spała nocami
Poza tym trzeba się po porodzie wziąść za to sadełko, ten "opuchnięty" tyłek itd. A wy jak długo zrzucałyście wagę?

