mi lekarka mówiła - zarowno przy córci, jak i teraz - że należy jeść prawie wszystko byle z umiarem; czyli jak truskawki to nie na raz całe wiadro, tylko np. garść i obserwować pod kątem wzdęć czy wysypek; i tak ze wszystkimi pokarmami;
pamiętam, że przy Nince problem pojawił sie po kapuście pekińskiej, przy Adasiu ciężko w ogóle stwierdzić, bo on "brzuszkowy" jest i nie widzę zależności między tym, co zjem, a dolegliwościami u niego; nadal jem wyłącznie gotowane i duszone mięso, żeby lekkostrawne było, ale już bardzo dużo różności wcinam, włącznie ze slodkościami; nie jem czekolady czy kakao, bo zatwardzają; nabiał - owszem; i nadal mam obsesję na pkt. Danio, którego zawsze bojkotowałam, nie wiem skąd mi się to bierze...
dżem jadlam do tej pory truskawkowy, powidła śliwkowe; raczej partrzę by - jeśli kupne - miało jak najmniej wszelkich ulepszaczy i chemii;
a czy matka karmiąca może bezkarnie;-) jeść makowiec??? nie mam pojęcia czy mak może szkodzić???