Kasiu, o tej porze roku szpinak mrożony (akurat trafiłam Hortexu taki z dużymi kawałkami liści, a nie z ciapą, ale opakowanie było takie samo jak zwykle, więc nie do rozpoznania) do garnuszka, dokładam trochę masła. Rozmrażam i jednocześnie odparowuję (szczególnie jeśli chcę nadzienie do naleśników), wciskam czosnek, solę, dodaję rokpol (albo inny ser tego typu). I pichcę, aż się poddusi i odpowiednio odparuje. I już.:-)
Dla mnie najlepszy szpinak jest właśnie z czosnkiem i rokpolem. Ale tym razem był z parmezanem, a bez rokpola.
I zwykle robię na raz dużo (z 2-3 paczek) i jeśli nie zjemy, to mrożę. I mam gotowe nadzienie do naleśników, pierogów albo do makaronu. Mniam! A tyle lat nie jadłam szpinaku...