wypowiem się tu, bo tutaj się temat pojawił - dziewczyny, nie lekceważcie czapki, a w zasadzie zakrywania uszu.Jak miałam ok 2 lat gdzieś mnie zawiało i bezobjawowo straciłam całkowicie słuch na kilka miesięcy. Mama odkryła przypadkiem, wkurzyła się, bo myślała, że ją olewam i nie reaguje, a dopiero jak stanęła za moimi plecami i zaczęła wydawać różne głośne dźwięki okazało się, że jest nieciekawie. Lekarze nie dawali szans, że będę jeszcze kiedykolwiek słyszeć, ale rodzice zjeździli ze mną pół Polski i udało się. Teraz jest niby ok,w nocy obudzi mnie spadająca szpilka u sąsiadów, ale... pozostały mi mikro uszkodzenia słuchu - nie słyszę rytmu, akcentu, nie potrafię ich odróżnić i nie odtworzę. Ze słuchu nie rozróżniam też końcówek typu ść,źć, itp, itd.