Dziewczyny z tym potrąceniem to taki pech trochę, bo tu w Anglii wszyscy parkują na ulicy przy krawężniku i akurat w tamtym miejscu widoczność (i mi i kierowcy) całkowicie zasłaniał samochód dostawczy, a kierowca faktycznie kretyn, bo zamiast zwolnić i ostrożniej jechać, to przyspieszył, żeby szybko przejechać. Ja miałąm dużo szczęścia, bo wsadziłąm kilka metrów wcześniej Miśkę do wózka - wcześniej szłą ze mną za rękę, jakby w nią przyrabał to by chyba ją zabił... bo ja miałąm krwiaka na pół miednicy przez miesiąc, a ona w wózku tylko spadłą na bok a i tak miała zdrapane pół twarzy przez aswalt! Ja byłam taka przerażona, że myślałam tylko o Miśce i dzidzi, żebym tylko nie krwawiła... na szczęście siniaki i zadrapania szybko znikają, ale ja tera się cholernie boję takich osłoniętych przejść, tu w Anglii jeżdżą gorzej niż w Warszawie...
Marzycielka, Ania - super, że macie już niedługo to USG, będzie super, już czekam na fotki!!
Renia - współczuję ząbka, smaruj sacholem, nie męcz się.
Bliźniaki - ogromne, przeogromniaste gratulacje!!!