Biedna Ollcia ale ja Wam powiem ze przedwczoraj to przezylam masakre.
Adrian wyszedl do pracy na 18 a mnie zaczela bardzo bolec glowa. Nie minela chwila a ja nie moglam wstac z podlogi w wc, haftowalam dalej niz widzialam, glowa mi peka, wylam z bólu, nie moglam usiasc bo od razu wymiotowalam. Bylam sama z dziecmi, Cyprian pobiegl po telefon, duzil wszystkie guziki i mowil ze dzwoni do tatusia, Lutek jak to Lutem stal i sie ze mnie smial

W koncu dodzwonilam sie do Adriana, wylam mu do sluchawki i "spiewalam" on zadzwonil do kuzynki i w ciagu 3 minut byl u mnie. Mowie Wam co ja sie nameczylam, bol glowy taki ze nie moglam nia ruszyc, wzialam 3 tabletki bo nie wiedzialam czy poprzednich nie zwrocilam, straszne rzezczy. A Lazagni nie rusze juz nigdy chyba bo wtedy ja jadlam na obiad i teaz jej smak mi sie kojarzy z przygodami w wc